UEFA – federacja, która na pierwszym miejscu stawia swoje biznesy

Kacper Chwedoruk | 08.08.2014 17:51 | komentarzy: 16 | kategoria: Felieton |

Walkower przyznany dla Celtiku jest niesprawiedliwy – z tym każdy powinien się zgodzić. Przecież nikt nie wyobraża sobie, że Bartosz Bereszyński uchronił Legię przed odpadnięciem z kwalifikacji Ligi Mistrzów na pięć minut (bo na tyle wszedł) przed końcem dwumeczu z pięciobramkową zaliczką. Absurd, ale z takich decyzji UEFA znana jest doskonale.

Wszyscy polscy kibice po takiej decyzji czują niesmak, ponieważ mistrzowie Polski po deklasacji Szkotów, byli dosłownie dwa kroki od bram raju. Jak widać, nie zawsze wyższość nad rywalem na boisku wystarczy do awansu. Dlaczego? Dlatego, że europejską piłką nożną zarządza tak „świetna” i skorumpowana federacja, jaką jest UEFA.

Nie wyobrażam sobie odwrotnej sytuacji. Gdyby to Legia została w tak brutalny sposób zlana przez Celtic, to jestem przekonany, że „działacze” UEFA nic z tym by nie zrobili. Dla pracowników europejskiej federacji najważniejsze są własne interesy czy biznesy, niż to w jakim kierunku zmierza futbol.

Pogodzenie się z tą sytuacją jest jeszcze trudniejsze, gdy spojrzymy na to, ile grał Bereszyński. Było to coś około pięciu minut, a dodatkowo zawodnik Legii dotknął piłkę góra dwa razy. Świństwo jakie UEFA wyrządziła Legionistom jest nie do odwołania, ponieważ przepisy są takie, a nie inne i to właśnie jest wina polskiej drużyny. W taki sposób widzi to UEFA.

Z tym wszystkim wypada się zgodzić, jednak po co aż tyle tych paragrafów, w których może zgubić się każdy? Przecież Bereszyński nie grał w żadnym z trzech pierwszych meczów w europejskich pucharach tego sezonu. Swoją karę odbył, ale co z tego? A no to z tego, że piłkarz Legii nie znalazł się w kadrze na spotkania z St. Patrick's Athletic i przez ten czas kara nie była liczona.

I tutaj dochodzimy do kolejnego absurdu nad absurdami w przepisach UEFA. Powoływanie Bereszyńskiego na spotkanie z mistrzami Irlandii byłoby idiotyzmem ze strony Legii. Sadzanie na ławce rezerwowych piłkarza po to, żeby nie mógł w tym spotkaniu wystąpić jest pozbawione jakiegokolwiek sensu. Pozbawiony jakiegokolwiek sensu jest również ten przepis, ponieważ Legionista blokowałby tylko miejsce dla zdolnego do gry zawodnika.

Dowodem na to, że UEFA patrzy głównie na swoje interesy niech będzie podobna sytuacja w eliminacyjnym meczu Ligi Europy pomiędzy VSC Debreczyn a Liteksem Łowecz. Tam również grał nieuprawniony do gry zawodnik, jednak węgierski klub dostał tylko karę finansową.

Gdzie w tym świecie szukać sprawiedliwości, jak nawet w sporcie się jej nie znajdzie? Z prawem musi liczyć się ten, kto ma mniej pieniędzy, a ten kto ma ich więcej może robić co mu się podoba. Niestety, ale w tym przypadku zadecydowała wielka marka, jaką na europejskim rynku jest Celtic. Bo chyba każdy z Was zgodzi się ze mną, że gdyby w takiej sytuacji znalazł się Manchester United czy inny Liverpool, to kara nie byłaby tak surowa.

Nawet zgodnie z przepisami Legioniści mogą zagrać w kolejnej fazie eliminacji, ale na to już nie liczę. Art. 17 regulaminu dyscyplinarnego informuje o szczególnych okolicznościach (łagodzących bądź zaostrzających odpowiedzialność), które należy brać pod uwagę wymierzając karę. Odpowiedzcie sobie sami na pytanie, czy szczególną okolicznością nie jest fakt, iż w momencie wejścia na boisko Bartosza Bereszyńskiego, Legia prowadziła w dwumeczu już 6:1?

Czytaj więcej o: Liga Mistrzów, Celtic Glasgow, UEFA, Bartosz Bereszyński

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (16)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze