Gwiazda tygodnia: Isco

Autor: Martyna Dębińska | 28.10.2014 23:59 | komentarzy: 13 | kategoria: Gwiazda tygodnia |

Największy wygrany sobotniego Gran Derbi. Nadal młody, wciąż wiele nauki przed nim, a już teraz wśród Madridismo zyskał miano wirtuoza. Jego występy z zeszłego tygodnia są doceniane przez wszelakich ekspertów, więc nic dziwnego, że zasłużył sobie również na miano „Gwiazdy tygodnia”.

Urodzony w Benalmádenie 21 kwietnia 1992 roku Francisco Román Alarcón Suárez, swoją piłkarską karierę zaczynał w Atlético Benamiel. Tam został wypatrzony przez skautów Valencii i rozwijał się w juniorskich zespołach „Nietoperzy”. W pierwszej drużynie „Los Che” wielkiej kariery nie zrobił i wykorzystała to Málaga, którą przejął Abdullah Al Thani. Do ekipy z Andaluzji trafili wówczas również Santi Cazorla, Nacho Monreal, Joaquín, czy Ruud van Nisterlooy. Za 19-letniego Isco zapłacono 6 milionów euro. To właśnie w Máladze młody Hiszpan miał szansę przedstawić swoje nieprzeciętne umiejętności szerszemu gronu. Kibice i włodarze Valencii nie mogli sobie wybaczyć sprzedaży perełki swojej szkółki, podczas gdy Isco wprawiał w zachwyt nie tylko miłośników Primera División, ale także Ligi Mistrzów. W jego ręce trafiła nagroda „Golden Boy”. Dzięki świetnym występom pomocnik znalazł się na celowniku między innymi Manchesteru City oraz Realu Madryt.

Isco Valencia

27 czerwca 2013 Isco trafił na Santiago Bernabéu. Florentino Pérez ani przez chwilę nie wahał się, aby za obiecującego piłkarza wyłożyć sumę 27 milionów euro. Hiszpan w Realu miał prawdziwe wejście smoka. Swoimi ruchami oczarował publikę zgromadzoną przy Concha Espina. Jego trafienia i asysty ratowały „Królewskich” przed blamażem. Z miejsca stał się ulubieńcem Madridismo. Później zszedł nieco na drugi plan. Mimo to, gdy dostawał szanse od Carlo Ancelottiego, wnosił wiele do gry Realu. Pierwszy sezon z pewnością mógł zaliczyć do udanych, ponieważ z nowym zespołem udało mu się wywalczyć Copa del Rey oraz upragnioną La Décimę, czyli dziesiąty Puchar Europy w dorobku „Los Blancos”.

Isco Malaga

W letnim oknie transferowym wiele spekulowano o rzekomym odejściu Isco z Realu. Powodem miał być brak miejsca w składzie oraz namowy byłego szkoleniowca, Manuela Pellegriniego, aby Hiszpan dołączył do Manchesteru City. Ostatecznie 22-latek zdecydował się na pozostanie w Madrycie i kontynuowanie swojej przygody w białych barwach.

Isco Real

Na początku obecnego sezonu rzeczywiście nie miał powodów do zadowolenia. Ustawienie Ancelottiego spowodowało, że Isco mecze swojej drużyny w większości musiał obserwować z ławki rezerwowych. Oczywiście Hiszpan miał prawo być sfrustrowany, ponieważ doskonale wie, jak wielki ma talent, lecz pytany przez dziennikarzy o swoją sytuację cierpliwie odpowiadał, że jest jeszcze młody, przed nim sporo nauki i rozumie swoją rolę w zespole. Ta cierpliwość się opłaciła, bowiem gdy już pojawiał się na murawie, kibice głośno domagali się pierwszego składu dla ich ulubieńca. Wreszcie nadeszła taka szansa. Po części spowodowana nieszczęściem Garetha Bale'a, który doznał urazu. Isco dostał szansę gry od pierwszych minut w trudnym meczu z Liverpoolem na Anfield. Pomocnik pozostawił po sobie bardzo dobre wrażenie i Carlo Ancelotti postanowił, że zaufa Hiszpanowi w najważniejszym sprawdzianie dla Realu Madryt w rundzie jesiennej, a więc w pojedynku z FC Barceloną.

Zibi

Nadszedł dzień meczu z odwiecznym rywalem. Starcie, które zawsze jest czymś więcej niż tylko spotkaniem między dwoma klubami walczącymi o mistrzostwo kraju. Dla gospodarzy zaczęło się fatalnie, ponieważ już w 4. minucie przyjezdni z Katalonii cieszyli się z prowadzenia, które zapewnił Neymar. Wojowniczy Ancelottiego się nie poddali i podjęli wyzwanie. Jedną z pierwszoplanowych ról grał właśnie Isco. Włoski szkoleniowiec wymaga od swojego piłkarza, aby ten harował nie tylko w ofensywie, ale i defensywie. Żeby pomagał w obronie swoim kolegom z drużyny, żeby starał się odebrać przeciwnikom piłkę. I właśnie w spotkaniu z FC Barceloną młody Hiszpan pokazał, że nie jest dobry jedynie w atakowaniu. Uprzykrzał życie jak tylko mógł swoim rywalom, kiedy stracił piłkę, zaraz starał się ją odzyskać. Szczególnie w pamięć zapadła akcja, która naprawdę mogła się podobać, kiedy to Dani Alves odebrał futbolówkę Isco i pobiegł w kierunku bramki Ikera Casillasa, lecz chwilę później piłka była ponownie przy nodze zawodnika w białej koszulce.

 Cały czas starał się być pod grą, pokazywał się kolegom. Miał swój udział również przy trzeciej bramce „Królewskich”, kiedy to ruszył do pressingu i w świetnym stylu zabrał piłkę Javierowi Mascherano oraz Andrésowi Inieście, po czym dograł do Cristiano Ronaldo, ten do Jamesa Rodrígueza, a Kolumbijczyk do Karima Benzemy, który zakończył bramką akcję. Po tym golu kibice nie skandowali nazwiska strzelca. O nie, na trybunach słychać było okrzyki „Isco, Isco!”. To prawda, tego wieczoru wszyscy piłkarze Realu Madryt spisali się wybornie, lecz to właśnie młody i cierpliwy Isco zasłużył na największe słowa uznania. Może podobać się jego zapał, który mimo niewielu szans w tym sezonie nie gaśnie. Jego nieprzeciętne umiejętności widoczne przy każdym kontakcie z piłką zakrawają na czystą magię. Fantastyczne panowanie nad futbolówką. Jego trud został dostrzeżony przez wymagającą widownię Santiago Bernabéu i kiedy w 83. minucie opuszczał boisko został pożegnany owacją na stojąco. Nawet ja, kibic Realu Madryt byłam szczerze zaskoczona tym, jak głośno miłośnicy „Los Blancos” żegnają swojego ulubieńca, bowiem nie co dzień zdarza się, że któryś z piłkarzy zostaje doceniony tak mocno.

Wydaje się, że Madridismo ma nowego ulubieńca. Świadczą o tym nie tylko wydarzenia z minionego tygodnia. Marca, jeden z największych hiszpańskich dzienników przeprowadził ankietę. Internauci mogli w niej dokonać wyboru, kogo woleliby oglądać w podstawowym składzie. Isco vs. Gareth Bale. Na trzynaście tysięcy głosujących aż 85% zagłosowało na... Hiszpana. Carlo Ancelotti będzie miał niemały ból głowy, jak ustawić swój zespół, kiedy do dyspozycji powróci Walijczyk. Oczywiście szkoleniowiec zapowiada, że jak tylko Bale wyleczy kontuzje, będzie grał. Nie uchodzi jednak uwadze, iż póki co Książę Walii nie jest w optymalnej formie, natomiast Isco notuje tendencję zwyżkową.

Ja, jak i zapewne wszyscy inni miłośnicy piłki nożnej chcę oglądać mecze, w których zawodnicy pokazują nie tylko swoje wspaniałe umiejętności, ale także charakter i wolę walki. Mnie Isco tym właśnie ujął, a także tym, że mimo świadomości swojego talentu nie gwiazdorzy, tylko pokornie wykonuje pracę, którą powierza mu trener, ponieważ wie, że dzięki temu może stać się jeszcze lepszy. Isco jest magiczny i ja tą magię chcę oglądać w spotkaniach jak najczęściej. Nie mam wątpliwości, że przy takim nastawieniu niebawem będziemy mieli do czynienia z jednym z najlepszych piłkarzy na świecie.

Isco Real

Czytaj więcej o: Real Madryt, Hiszpania, Valencia, Isco, Gwiazda tygodnia, Malaga

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (13)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze