Gwiazda tygodnia: James Rodríguez

Autor: Martyna Dębińska | 04.11.2014 00:00 | komentarzy: 13 | kategoria: Gwiazda tygodnia |

Kolejny tydzień przynosi kolejną „Gwiazdę tygodnia” z drużyny Realu Madryt. Kolumbijczyk coraz lepiej spisuje się w nowym klubie i kwestią czasu było, aż zostanie bohaterem tego działu.

James Rodríguez przez wielu uważany jest za odkrycie Mistrzostw Świata 2014 rozegranych w Brazylii. Wówczas Kolumbia po raz pierwszy w historii awansowała do ćwierćfinału. Chociaż w ekipie „Los Cafeteros” z powodu kontuzji nie mógł zagrać gwiazdor, Radamel Falcao, to brzemię liderowania niespodziewanie wziął na swe barki zaledwie 23-letni zawodnik z numerem „10” na plecach. Efekt był zaskakujący. James został królem strzelców turnieju, w którym popisał się naprawdę znakomitymi uderzeniami, a jego zespół nieszczęśliwie uległ gospodarzom rozgrywek w ćwierćfinale. Chyba każdy pamięta symboliczny obrazek, kiedy to David Luiz pociesza załamanego po porażce młodziaka. Nic dziwnego, że na piłkarza swe sieci zarzuciło od razu kilka drużyn ze światowego topu. Lecz wybór Jamesa mógł być tylko jeden – Real Madryt.

James

Oczywiście od razu powstała teoria w myśl której Florentino Pérez chcąc spełnić zachcianki kibiców ze stolicy Hiszpanii, sprowadził rewelację jednego turnieju. Mało kto wiedział jednak, iż romans Jamesa z Realem Madryt trwał o wiele, wiele dłużej... I można powiedzieć, że zaczął się już wtedy, kiedy Kolumbijczyk odkrywał w sobie fascynację piłką nożną. Od małego kibicował „Los Blancos” i marzył o tym, aby kiedyś przywdziać białe barwy. Ale chyba nikt nie spodziewał się, iż nastąpi to tak szybko. Pomocnik przykuł uwagę skautów Realu, kiedy trafił do FC Porto. Był obiecującym zawodnikiem, jednak jeszcze nie tego kalibru, którego oczekuje się w tak wielkim klubie, jakim są „Galaktyczni”. Czekano więc, aż James wskoczy na odpowiedni poziom. A to stało się właśnie podczas tegorocznych Mistrzostw Świata. Wobec nieuchronnego odejścia Ángela Di Maríi w celu znalezienia bardziej hojnego pracodawcy, zdecydowano, że to właśnie Kolumbijczyk będzie idealnym następcą Argentyńczyka.

Z wiadomych przyczyn kibice Realu byli podzieleni w opiniach i odczuciach na temat tego transferu. Jedni byli zadowoleni, że prezes spełnił ich kolejną zachciankę, natomiast drudzy podchodzili sceptycznie. Dlaczego? Ano dlatego, że James przychodził za olbrzymie pieniądze, a do tej pory rozegrał tak naprawdę tylko jeden dobry turniej. Do tego musiał zastąpić w składzie tego, który po części wywalczył „Królewskim” Puchar Króla oraz La Décimę, dziesiąty Puchar Europy, a więc Ángela Di Maríę. Po niezbyt udanym początku w barwach ukochanego klubu, przez większość wymagającej widowni Santiago Bernabéu był skreślany. Jak się później okazało – mylnie. 

Kolumbijczyk potrzebował czasu, aby się zaaklimatyzować, aby zgrać się z nowymi kolegami. I tak, jak zapowiadał na swojej prezentacji, daje z siebie wszystko dla białej koszulki. James nie tylko strzela spektakularne bramki, jak chociażby ta w meczu z Granadą, czy Deportivo, które zawsze są niezwykłej urody, a patrząc na pomocnika wygląda, jakby nie wymagały większego wysiłku i robił to od niechcenia, ale także asystuje. Piłkarscy eksperci już zwracają uwagę na niebywałe czucie gry, które posiada 23-latek. Świadczyć może o tym podanie do Cristiano Ronaldo w meczu z Liverpoolem na Anfield, które na bramkę zamienił Portugalczyk.

W Realu Madryt nikt już nie tęskni za Ángelem Di Maríą. Teraz przy Concha Espina zachwycają się zagraniami młodego i obiecującego Jamesa, który jest wielki, ale może być jeszcze lepszy. Tym bardziej, że jego idolem jest nie kto inny, jak Cristiano Ronaldo, człowiek, który ociera się o perfekcję. Rodríguez ma więc od kogo się uczyć i na zwolnienie tempa nie pozwala mu mocna konkurencja, którą ma w drużynie „Królewskich”. Rozwijając się w taki sposób, Kolumbijczyk może być następcą CR7 nie tylko w Realu, ale także w Zurychu, odbierając Złotą Piłkę.

Czytaj więcej o: Real Madryt, Hiszpania, James Rodriguez, Gwiazda tygodnia

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (13)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze