,,Kto uwierzy, gdy powiem, że strzeliłem więcej bramek niż Pele?’’ cz. 1

Autor: Rafał Bedlewicz | 02.12.2014 00:00 | komentarzy: 1 | kategoria: Po ostatnim gwizdku |

Bilet na mecz Austria-Rosja u handlarza pod stadionem kosztował 60 euro. Niewiele, by obejrzeć pierwsze od blisko pół wieku zwycięstwo nad „Sbornaja”.

Kraju gór i młotów

Pod wodzą człowieka bez sukcesów, Szwajcara Marcela Kollera, ojczyzna Mozarta jest na futbolowym haju – w eliminacjach Euro 2016 ucieka Szwecji, Rosji i Czarnogórze. Ale wciąż nawet najbardziej prestiżowe starcia nie przyciągają kompletu widzów. Ernst Happel, patron wiedeńskiego boiska, przewraca się pewnie w grobie.

Miał dziewięć lat, gdy kraj ogarnęła euforia czwartego miejsca na Mistrzostwach Świata we Włoszech. 20 lat później w Szwajcarii, już własnymi nogami ugrał dla Austrii pierwszy medal mundialu. Sukces zszedł na drugi plan, bo chwilę później kraj urwał się spod alianckiej okupacji. Ciekawy zbieg okoliczności, że to wówczas, niemal tuż za obcymi wojskami, z Austrii na zawsze umknął duch futbolu. Kolejne pokolenia piłkarzy zsuwały reprezentację coraz dalej, ku marginesowi piłkarskiej Europy.

W dniu meczu z Rosją, jedna z gazet zamieściła notację pierwszej zwrotki hymnu gospodarzy. Polskie oko będzie w szoku – no bo po co hymn. Austriackie – nie. Po pierwsze Wiedeń to dużo większy kulturowy kolaż niż Warszawa, wierzyć, że stadion zaleje tylko autochtońska krew to naiwność. Po drugie? Są miejsca, gdzie futbol trafił do worka z resztą dyscyplin sportowych, słowem - rozrywka jak wszystkie, zatem bez namaszczenia. Jedna wspólnie odśpiewana pieśń „o kraju gór, rzek, katedr i młotów”, to i tak porządna oprawa. Warto zrobić, co można, by przynajmniej tyle się udało.

Zamknięte muzeum

Cztery gole Austria Wiedeń wpakowała Zenitowi w fazie grupowej ubiegłorocznej LM. Dołożyła dwa remisy i z twarzą zakończyła pierwszą od ośmiu lat przygodę ekipy z T-Mobile Bundesliga w europejskiej elicie. Obecny dziarski marsz Austriaków w eliminacjach do Euro miał więc swój zwiastun, ale to tylko jedna maleńka gwiazdka na liczącym już długie lata zachmurzonym niebie.

Rak toczący tamtejszy futbol postępuje ręka w rękę z degrengoladą klubów. Boli, że wątleją budżety, pustoszeją trybuny, a w europejskich pucharach Austriaków wypatruje się z podobnym zniecierpliwieniem, co i Polaków. Najmocniej boli, że wraz z klubami, gasną legendy takich piłkarzy jak Josef Bican.

 *cz. 2 ukaże się już we wtorek

Czytaj więcej o: Austria, Po ostatnim gwizdku

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (1)

  • Blanco Triumfator
    Tylko Alaba ciągnie ten zespół.

Twój komentarz

Zaloguj się, aby komentować. Nie masz konta? Zarejestruj się, szybko i wygodnie.