Steven Gerrard

Autor: Kacper Chwedoruk | 04.02.2015 00:00 | komentarzy: 15 | kategoria: Ikona Ligi Mistrzów |

Takich zawodników jest niewielu. Można ich policzyć na palcach jednej ręki. Liverpool w swojej historii miał wiele wielkich postaci, które odchodziły z klubu, ale nigdy tak wielkiej jak Steven Gerrard. Bill Shankly, Kenny Dalglish, Ian Rush i Jamie Carragher to bez wątpienia niesamowite przykłady ludzi, którzy pokazali, jak bardzo można związać się z klubem. Te wszystkie wydarzenia bije na głowę Steven Gerrard, który pozostanie największą legendą Liverpoolu.

Od początku tylko Anfield

Urodził się 30 maja 1980 roku. Jego rodzicami są Paul i Juli. Ma starszego brata Paula. Od dzieciństwa był zakochany w Liverpoolu. Jego marzeniem było wybiegnięcie na Anfield jako piłkarz. Po wielu latach starań Steven Gerrard dopiął swego i przywdział koszulkę „The Reds".

 Zanim jednak to się stało przeżył niesamowite chwile, które pisząc to i czytając przyprawiają mnie o dreszcze. Będąc młodym chłopcem Steven trafił do szkółki Liverpoolu. Grał tam między innymi z Michaelem Owenem. Futbolu zawsze było mu mało i przychodząc po treningu oraz przed grał ze swoim kolegą Markiem.

To co się stało pewnego dnia mogło zakończyć jego karierę, zanim zaczęła się ona na dobre. Dziewięcioletni Gerrard wraz z przyjacielem udali się na boisko dookoła obrośnięte krzakami. W pewnym momencie piłka wpadła im w gąszcz pokrzyw. Młody Anglik starał się ją wykopać, jednak w futbolówkę nie trafił, a jego palec u nogi został przebity przez zardzewiałe widły. Gdy już został zabrany przez karetkę do szpitala lekarz stwierdził, że konieczna może być amputacja, co oznaczałoby koniec z piłką nożną. Przytomny i zawsze zachowujący zimną krew ojciec zawiadomił dyrektora akademii Liverpoolu Steve'a Heighway'a. To właśnie on przekonał doktora do tego, aby Stevenowi Gerrardowi pozwolić na kontynuowanie kariery.

Jak się okazało, to był dopiero początek wielkich nieszczęść dziewięcioletniego chłopca. W 1989 roku w Sheffield miała miejsce niezapomniana tragedia na Hillsborugh. Podczas półfinału Pucharu Anglii Liverpool mierzył się z Nottingham Forrest. Na trybunie Leppings Lane zasiedli kibice „The Reds". Weszli oni w zdecydowanie za dużej liczbie, co doprowadziło do przeludnienia. Pod ogromnym naciskiem bariera, która odgradzała trybuny od boiska runęła na ludzi. Katastrofa pochłonęła 96 ofiar, a większość z nich została zadeptana bądź zaduszona. Najmłodszą z nich był dziesięcioletni Jon-Paul, kuzyn Gerrarda. Obecnie, „Stevie G" za każdym razem jadąc do Melwood zatrzymuje się przy pomniku ofiar i modli się za kuzyna, a także za wszystkich zmarłych. Gerrard gra właśnie dla Jona-Paula, co potwierdził w swojej autobiografii.

Po ciężkich przeżyciach osobistych kariera angielskiego piłkarza powoli nabierała tempa. Jako młody chłopiec zrobił wielkie wrażenie na skautach Manchesteru United, Evertonu, West Hamu United czy Tottenhamu Hotspur. Gerrard pojechał nawet na Old Trafford na testy, ale nie chciał tam zostać. Powrócił do Liverpoolu i skupił się na grze dla tego klubu. Podpisał pierwszy juniorski kontrakt w wieku czternastu lat. Umowa obowiązywała przez trzy lata. W tym czasie był testowany przez Lilleshall, jednak do reprezentacji się nie dostał. Był to dla niego ogromny cios, bowiem trenerowi nie chodziło o brak umiejętności, a o warunki fizyczne. Zrozpaczony Steven miał chwilę zwątpienia. Nie chciał już grać w piłkę. Wszystko to wybił mu z głowy jego ojciec.

Szansa od Houlliera

W sierpniu 1998 roku Gerrard pojechał na pierwszy mecz drużyny do lat 19. Liverpool mierzył się z Tottenhamem na wyjeździe. Spotkanie zakończyło się remisem 1:1. Jedynego gola dla „The Reds" strzelił z dystansu właśnie Gerrard. Po meczu pomocnik dowiedział się, że prezes Spurs rozmawiał ze Stevem Heighway'em i proponował Liverpoolowi za niego dwa miliony funtów. Dyrektor akademii wyśmiał taką ofertę. Również latem 1998 roku nastąpiła zmiana na stanowisku menedżera. Roya Evansa zastąpił Gerard Houllier. Francuski szkoleniowiec postanowił wprowadzić Stevena do pierwszej drużyny, po tym jak obserwował go na treningach w Melwood i w spotkaniach juniorskich.

Wcześniej, w 1997 roku Gerrard podpisał swój pierwszy profesjonalny kontrakt z klubem. Na debiutancki występy musiał poczekać do 29 listopada przyszłego roku. Wszedł na końcówkę spotkania z Blackburn Rovers, ale zdążył zaliczyć kilka kontaktów z piłką. Następnie wybiegł po raz pierwszy w podstawowym składzie. „Gerro" stanął przed niezwykle ciężkim zadaniem, bowiem musiał grać na prawej stronie i zatrzymać Davida Ginolę z Tottenhamu. Wcale mu się nie udawało, gdyż Francuz przechodził go raz za razem. Ostatecznie Liverpool poległ na White Hart Lane 1:2, a Gerrard był jednym z najgorszych na boisku. Długo jednak na kolejną szansę czekać nie musiał. Nadszedł rewanżowy pojedynek z Celtą Vigo w Pucharze UEFA. Pierwszy mecz Hiszpanie wygrali 3:1. W pojedynku na Anfield również okazali się górą, zwyciężając 1:0. „Stevie G" zagrał na swojej nominalnej pozycji, czyli na środku pomocy zastępując kontuzjowanego Jamiego Redknappa. Rozegrał fantastyczne zawody i został wybrany najlepszym zawodnikiem na boisku, mimo niekorzystnego rezultatu.

Nie mam szczęścia do reprezentacji

Kolejny sezon był już dla Gerrarda niesamowity. Wywalczył miejsce w podstawowym składzie i razem z Jamiem Redknappem tworzył środek pola Liverpoolu. Rozegrał 29 spotkań w Premiership. W rozgrywkach 99/00 strzelił swojego premierowego gola i jedynego w sezonie dla „The Reds". Niezwykle szczęśliwy „Gerro" wpisał się na listę strzelców w wygranym spotkaniu z Sheffield Wednesday 4:1. Obejrzał również swoją pierwszą czerwoną kartkę, którą dostał w prestiżowym starciu z Evertonem. To był przełomowy rok w karierze Anglika.

Oprócz ważnych wydarzeń w klubie Gerrard otrzymał powołanie do reprezentacji Kevina Keegana. Mógł zadebiutować w towarzyskim meczu z Argentyną, jednak zabrakło mu szczęścia. Poczuł ból w plecach i, mimo początkowych niechęci oraz za namową ojca, poinformował sztab szkoleniowy. Selekcjoner, a także lekarz kadry powiadomili o tym Liverpool i marzenia Stevena musiały zostać odłożone na kolejne zgrupowania, bowiem Houllier nakazał wrócić mu do klubu. Pierwsza reprezentacja czekała, mistrzostwa Europy 2000 były za pasem, a Gerrard miał coraz mniej nadziei na dostanie się do szerokiego składu. Przepustkę do turnieju w Holandii i Belgii załatwił sobie genialnym meczem barażowym o prawo gry w młodzieżowych mistrzostwach Europy. Reprezentacja Anglii U-21 pokonała Jugosławię U-21 3:0, a Gerrard był niezwykle chwalony przez dziennikarzy Sky Sports oraz inne media w Wielkiej Brytanii. To spotkanie przyspieszyło karierę wówczas dziewiętnastoletniego zawodnika. Cudowne mecze w Liverpoolu, wspaniałe w narodowej kadrze. Długo wyczekiwany debiut w dorosłej reprezentacji nareszcie nastąpił. W dzień dwudziestych urodzin Kevin Keegan poinformował Gerrarda, że spotkanie z Ukrainą rozpocznie od początku. Anglia wygrała 2:0. "Stevie G" zagrał bardzo dobre zawody i Euro 2000 stało przed nim otworem. Ostatecznie Gerrard wziął udział w turnieju, ale zagrał zaledwie w jednym meczu, wchodząc z ławki rezerwowych. Miało to miejsce w wygranym starciu z Niemcami 1:0. Pomocnik dał dobrą zmianę i między innymi dzięki niemu Anglia utrzymała prowadzenie oraz zachowała szansę na osiągnięcie celu, jakim było wygranie turnieju. Gerrard prawdziwy koszmar przeżył dzień przed ostatnim grupowym meczem z Rumunią. Keegan przyszedł do niego do pokoju i powiedział, że zacznie od początku. To jednak było niemożliwe, bowiem na jednym z treningów nadwyrężył mięsień w łydce. Pod nieobecność Stevena Anglia nie poradziła sobie z Rumunią. Przegrała 2:3 i pożegnała się z turniejem, mając tylko mistrzowskie aspiracje.

Przed rozpoczęciem kolejnego sezonu zawodnik mógł przenieść się do Middlesbrough. Do Liverpoolu wpłynęła oferta w wysokości pięciu milionów funtów, jednak zespół nie chciał się pozbywać pomocnika i odprawił z kwitkiem Bryana Robsona. Gerrard sezon 00/01 miał bardzo udany. W klubie rozegrał 50 spotkań, w których strzelił 10 goli. Zależało od niego dużo. Wiele akcji przechodziło przez niego, stał się kluczową postacią w środku pola. Anglik miał wielki udział w pięciu trofeach, jakie Liverpool zdobył w 2001 roku (Puchar Anglii, Puchar Ligi Angielskiej, Puchar UEFA, Superpuchar Europy i Tarcza Wspólnoty). Olbrzymi udział miał w zdobyciu Pucharu UEFA, gdzie w finale z Deportivo Alaves wpisał się na listę strzelców, a jego zespół wygrał 5:4. Swoją genialną grę w klubie przeniósł również do występów w reprezentacji. Strzelił swojego premierowego gola. Miało to miejsce podczas eliminacji do mistrzostw świata 2002. Anglia pokonała Niemców 5:1, a Gerrard zdobył bardzo ładnego gola na 2:1 uderzeniem z dystansu. Piłkarz pomógł swojej reprezentacji awansować do turnieju w Korei i Japonii, jednak nie mógł w nim wystąpić. Wielką szansę zaprzepaściła kontuzja, a Anglia odpadła w ćwierćfinale z Brazylią.

Bardzo dobry rok 2001 Gerrard zakończył jedną z wielu nagród indywidualnych. Został wybrany najlepszym zawodnikiem młodego pokolenia w lidze angielskiej. Latem tego roku właściciel Liverpoolu zaproponował zawodnikowi sześcioletnią umowę, ale agent zawodnika się nie zgodził. Menedżer zasugerował, że „Stevie" przedłuży swój kontrakt, jeśli będzie on obowiązywał przez cztery lata. Ostatecznie działacze przystali na warunki przedstawione przez agenta i Gerrard pozostał w klubie na kolejne lata przy zarobkach 50 tysięcy funtów tygodniowo.

Czas trudnych decyzji

Sezony 02/03 oraz 03/04 nie były tak obfite w trofea jak rok 2001, a i sam pomocnik obniżył nieznacznie loty. Gerrard spuścił trochę z tonu, jednak wciąż był niezwykle ważnym zawodnikiem w Liverpoolu. Być może nie potrafił poradzić sobie z presją opaski kapitańskiej, którą otrzymał w 2003 roku. Przez dwa sezony rozegrał 83 spotkania dla „The Reds". Zdobył w nich 11 bramek. Wraz z kolegami z drużyny okrasił rok 2002 wicemistrzostwem Anglii, a w kolejnym roku mógł ponownie unieść w górę Puchar Ligi Angielskiej. Rok 2004 okazał się dla Liverpoolu niezwykle bolesny. Co prawda udało im się zakończyć ligę na czwartym miejscu i powalczyć w kwalifikacjach o grę w Lidze Mistrzów, jednak ambicje Gerrarda sięgały zdecydowanie wyżej. W każdym sezonie chciał się bić o mistrzostwo, walczyć o triumf na europejskim podwórku. To wszystko postawiło przyszłość zawodnika pod znakiem zapytania na Anfield. Liverpool stracił do pierwszego Arsenalu 30 punktów, co było przepaścią. „Stevie" nie chciał się zgodzić na taką sytuację i postanowił przemyśleć swoją przyszłość. Miał na stole ofertę z Chelsea Londyn, z Jose Mourinho na ławce trenerskiej, który widział w nim swojego kluczowego piłkarza.

W 2004 roku „Gerro" zaliczył swój pierwszy prawdziwy turniej. Mistrzostwa Europy ponownie nie okazały się szczęśliwe dla Anglii. Odpadli oni w ćwierćfinale z Portugalią, a piłkarz nie popisał się w grupowym starciu z Francją. Stracił piłkę na rzecz Thierry'ego Henry'ego. Snajper został sfaulowany w polu karnym, a Zidane bardzo pewnie wykorzystał jedenastkę w doliczonym czasie gry i Anglicy przegrali ten mecz 1:2. Fatalny turniej w wykonaniu zawodnika był spowodowany niepewną przyszłością w klubie. Nie mógł się skupić na grze w reprezentacji, bowiem ciągle myślał co go będzie czekało za chwilę. Czy zostanie na Anfield? Czy przeniesie się do Chelsea, może będzie to Real, a może jeszcze ktoś inny?

Po nieudanym Euro 2004 Gerrard powrócił do klubu. Chelsea zaoferowała Liverpoolowi 20 milionów funtów sądząc, że klub z Anfield na gwałt potrzebuje gotówki. Sam zawodnik był niezwykle podekscytowany możliwością gry w londyńskim zespole. Przyciągała go możliwość walki w każdym sezonie o mistrzostwo Premier League. Możliwość ciągłego grania u boku takich gwiazd jak John Terry czy Frank Lampard. 28 czerwca Gerrard ostatecznie podjął decyzję o pozostaniu w Liverpoolu. Rzecz jasna maczał w tym palce jego ojciec, który od dzieciństwa był fanem „The Reds". Anglik zostając na Anfield musiał się upewnić, że klub poczyni odpowiednie wzmocnienia i zaszantażował, że jeśli tak się nie stanie on pomyśli o zmianie zespołu. Swoje trzy grosze do pozostania zawodnika w Liverpoolu dorzucił nowy menedżer Rafael Benitez, który zastąpił Gerarda Houlliera.

Cel osiągnięty

Zespół z „Steviem" na czele przeszedł przemeblowanie. Mimo to, awansował do fazy grupowej Ligi Mistrzów, gdzie zmierzył się z Deportivo La Coruna, Olympiakosem Pireus i AS Monaco. Liverpool w niezwykłych okolicznościach awansował do 1/8 finału, a bohaterem został Gerrard. W ostatnim spotkaniu grupowym na Anfield przyjechał Olympiakos z Rivaldo w składzie. „The Reds" chcą pozostać w walce o Puchar Europy musieli pokonać Greków 1:0 bądź dwoma bramkami. Sytuacja była dramatyczna, bowiem zawodnicy Rafaela Beniteza do przerwy przegrywali 0:1 i do awansu potrzebowali aż trzech goli. Gdy wydawało się to niemożliwe, Liverpool to osiągnął. Decydującego o wyjściu z grupy gola zdobył potężnym uderzeniem właśnie Steven Gerrard i od tego momentu drużyna uwierzyła w siebie, a zawodnicy pozostali nie do zatrzymania.

Po awansie z grupy Liverpool skrzyżował rękawice z Bayerem Leverkusen. Zespół Jacka Krzynówka był bez najmniejszych szans i w dwumeczu przegrał 2:6. Ćwierćfinał to już zdecydowanie bardziej zacięte starcia z Juventusem Turyn. „The Reds" pojedynek u siebie wygrali 2:1, a na wyjeździe zremisowali 0:0. W półfinale czekała na nich już Chelsea Londyn zasilona petrodolarami Romana Abramowicza, który przed sezonem chciał ściągnąć Gerrarda na Stamford Bridge. Liverpool po golu Luisa Garcii, który do dziś nie wiadomo czy został prawidłowo uznany, awansował do finału w Stambule. Ta noc dla Scousers pozostanie na zawsze w pamięci. Do przerwy łzy i rozpacz. Fatalny Liverpool dostawał niesamowite baty i przegrywał 0:3. Benitez – jak na klasowego menedżera przystało  tchnął ducha w szatni. „The Reds" wyszli odmienieni na drugą połowę. Sygnał do odrabiania strat dał Gerrard, który strzałem głową pokonał Didę. Nie minęło kilka minut, a na tablicy wyników widniał remis. Ostatecznie zespół z Anfield pokonał Milan po rzutach karnych i zdobył po raz pierwszy w historii Ligę Mistrzów. Doceniony został Gerrard, który otrzymał nagrodę najlepszego zawodnika Champions League. W 2005 roku Anglik był jednym z trzech kandydatów do zgarnięcia tytułu najlepszego piłkarza świata, jednak w końcowym rozrachunku musiał uznać wyższość Franka Lamprada oraz triumfującego Ronaldinho.

Kolejny sezon Liverpool rozpoczął niezwykle udanie. Zdobył Superpuchar Europy i wydawało się, że pod wodzą Beniteza Gerrard może w końcu sięgnąć po upragnione mistrzostwo Anglii. Nie udało mu się to, a „The Reds" ponownie ukończyli ligę na trzecim miejscu, tym razem tracąc dziewięć punktów do Chelsea. Na zakończenie sezonu 05/06 „Stevie" i spółka sięgnęli po Puchar Anglii. Jeszcze raz bohaterem okazał się Gerrard, który już w doliczonym czasie gry przepiękną bombą zza pola karnego doprowadził do dogrywki, trafiając na 3:3 w starciu z West Hamem. Kapitan Liverpoolu zdobył również bramkę na 2:2 i w serii rzutów karnych bardzo pewnie wykorzystał swoją szansę.

Niczym Adam Miauczyński – Wiecznie Drugi

Rozgrywki 2006/07 Liverpool zaczął bardzo dobrze. Piłkarze Beniteza sięgnęli po Tarczę Wspólnoty ogrywając Chelsea. 2006 rok Gerrard zakończył indywidualnym wyróżnieniem dla najlepszego zawodnika ligi angielskiej. Od tego momentu „The Reds" znaczyli coraz mniej na angielskich boiskach. Chociaż kapitan brał na siebie odpowiedzialność i próbował coś zdziałać, to Liverpool nie potrafił zdobyć żadnego krajowego pucharu. W Lidze Mistrzów mogli odnieść jeszcze jeden sukces, jednak w 2007 roku AC Milan zrewanżował się piłkarzom Beniteza i pokonał ich w finale 2:1. Gerrard za fantastyczny rok został nagrodzony obecnością w najlepszej jedenastce roku FIFA, co miało miejsce również w kolejnych dwóch latach. „Gerro" rozgrywał fenomenalne spotkania w czerwonej koszulce, ale nie miał odpowiedniej klasy kolegów do tego, aby wznieść w górę wymarzony puchar za mistrzostwo kraju. 16 czerwca 2007 roku Gerrard poślubił Brytyjkę Alex Curran. Obecnie ma z nią trzy córki – w 2004 roku urodziła się Lilly-Ella, dwa lata później na świat przyszła Lexie, a najmłodsza jest Lourdes, która urodziła się w 2011 roku.

W 2006 roku Anglia wraz ze Steven Gerrardem w składzie rywalizowała o mistrzostwo świata. „Synowie Albionu" ponownie nie zachwycili i odpadli w ćwierćfinale z Portugalią. Pomocnik również nie mógł zaliczyć niemieckiego turnieju do udanych, chociaż strzelił na nim dwa gole. Angielska Federacja miała dość i postanowiła zmienić selekcjonera, a to oznaczało również zmianę roli w kadrze Gerrarda. Zawodnik został przesunięty na prawe skrzydło w miejsce odsuniętego od reprezentacji Davida Beckhama. Oprócz tego nowy szkoleniowiec, Steve McClaren mianował Gerrarda wicekapitanem. Na kolejny wielki turniej Anglicy musieli jednak czekać cztery lata, bowiem na Euro 2008 ich zabrakło, co było niezwykłym ciosem dla piłkarza Liverpoolu.

W sezonie 08/09 marzenia Gerrarda tuż sprzed nosa sprzątnął znienawidzony i odwieczny rywal Liverpoolu, Manchester United. Z zaledwie czteropunktową przewagą „Czerwone Diabły" zdobyły mistrzostwo kraju, a czerwona część Merseyside pogrążyła się w smutku i zatonęła we łzach na czele ze Stevenem Gerrardem. Sezon okraszony wicemistrzostwem kraju był zdecydowanie najlepszy „Steviego"w Liverpoolu. Rozegrał zaledwie 31 spotkań w lidze i strzelił w nich 16 goli. W międzyczasie, a dokładnie w październiku 2008 roku w starciu z PSV strzelił swoją setną bramkę dla klubu, potężnie uderzając z rzutu wolnego. Tym samym dołączył do 16 legend, które osiągnęły barierę stu bramek dla „The Reds".

A było tak blisko

Era Beniteza po sezonie 2009/10 musiała dobiec końca. Liverpool zakończył ligę dopiero na siódmym miejscu i od tego czasu bardzo długo znajdował się w dołku. Nie pomagały nawet zmiany menedżerów. Za hiszpańskiego trenera „The Reds" zatrudnili Roya Hodgsona, który nie potrafił wyciągnąć drużyny z dołka. Gerrard był tym zawiedziony. Pomocnik grał coraz mniej. Rozegrał tylko 21 meczów, zdobył zaledwie cztery bramki. To był jeden z najgorszych sezonów w całej karierze Anglika. Hodgson na Anfield spędził zaledwie pół roku i został zwolniony. 8 stycznia 2011 roku zatrudniono legendę klubu, Kenny'ego Dalglisha. On również nie miał pomysłu jak odbudować wielki Liverpool sprzed kilku lat. Pierwszy sezon zakończył na szóstym miejscu, zaś kolejny, czyli 2011/12 na ósmym, chociaż do klubowej gabloty trafił jeszcze jeden puchar. Gerrard wzniósł do góry trofeum za kolejne zwycięstwo w Pucharze Ligi Angielskiej. Kapitan „The Reds" śmiało mógł triumfować jeszcze w Pucharze Anglii. W finale jednak Liverpool musiał uznać wyższość Chelsea.

Okres w latach 2010-2012 był niezwykle słaby nie tylko w klubie, ale też w reprezentacji dowodzonej przez Fabio Capello. Na mistrzostwach świata 2010 Anglia dotarła zaledwie do 1/8 finału. Gerrard w turnieju strzelił jednego gola w zremisowanym meczu ze Stanami Zjednoczonymi 1:1. Pomocnik również po raz pierwszy na ważnym turnieju został kapitanem drużyny narodowej. Opaski nie oddał już do zakończenia reprezentacyjnej kariery. Na mistrzostwach Europy w Polsce i Ukrainie Gerrard ponownie poprowadził kadrę tylko do wyjścia z grupy. W ćwierćfinale Anglicy przegrali po rzutach karnych z Włochami.

Latem 2012 roku nastał czas zmian również w Liverpoolu. Na stanowisku menedżera, Dalglisha zastąpił Brendan Rodgers. To oznaczało również zmiany w sposobie gry Gerrarda. Z piłkarza, który był skupiony na ofensywnie północnoirlandzki szkoleniowiec zrobił defensywnego pomocnika. Na początku, w sezonie 2012/13 nie przyniosło to efektów. „Stevie" nie był już tak skuteczny, popełniał błędy w obronie, jednak Rodgers nie zmieniał jego pozycji. Rozegrał 36 meczów w lidze i strzelił 9 goli. Od połowy rozgrywek Gerrard wchodził na coraz wyższy poziom, co na zakończenie 2013 roku zostało nagrodzone wybraniem na najlepszego zawodnika ligi. Radził sobie bardzo dobrze i latem podpisał swój przedostatni kontrakt z Liverpoolem. Zaczął się drugi sezon za kadencji Rodgersa. „The Reds" nie grali w europejskich pucharach i mogli skupić się na lidze, chociaż mieli tylko kilku piłkarzy światowej klasy i kilku przeciętnej. Menedżer skleił z tego niesamowitą maszynkę do wygrywania. 11 zwycięstw z rzędu przybliżyło Gerrarda do upragnionego tytułu mistrzowskiego. Wszystko jednak legło w gruzach tuż przed końcem rozgrywek, a zaprzepaścił to sam kapitan. To właśnie on poślizgnął się w starciu z Chelsea Londyn i stracił piłkę na rzecz Demby Ba, który pokonał Mignoleta. Manchester City nie zaprzepaścił takiej szansy i nie oddał już prowadzenia w lidze do końca.

Na mnie już pora

Po sezonie klubowym przyszedł czas na mistrzostwa świata. Jak się okazało był to ostatni turniej w kadrze narodowej Stevena Gerrarda. Kapitan Anglii zakończył reprezentacyjną karierę po brazylijskim mundialu, w którym wraz z kolegami nie wyszli nawet z grupy, przegrywając mecze z Urugwajem i Włochami, a także remisując z Kostaryką. Przed mistrzostwami pomocnik podpisał swój ostatni kontrakt z Liverpoolem, który będzie obowiązywał do końca sezonu 2014/15.

Gdy zakończą się obecne rozgrywki będziemy świadkami czegoś wzruszającego i niezwykle bolącego każdego fana „The Reds". Gerrard pożegna się z Liverpoolem i  co już zapowiedział przeniesie się do Major League Soccer. Osobiście jest mi bardzo ciężko wyobrazić sobie „Steviego" w innym zespole niż ten z Anfield. Przyzwyczajony do oglądania pomocnika w czerwonej koszulce jest prawdopodobnie każdy kibic futbolu i dziwnie będzie oglądać go w trykocie innego klubu. Po odejściu Gerrarda pewne są trzy rzeczy. Pozostanie on największą legendą Liverpoolu przez bardzo długie lata. Działacze wicemistrzów Anglii powinni już mieć w planach pomnik. Po zakończeniu piłkarskiej kariery kwestią czasu będzie powrót piłkarza na Anfield, jednak już w roli menedżera zespołu.

Przez szesnaście lat reprezentowania „The Reds" Gerrard strzelił najwięcej goli w europejskich pucharach w historii klubu. Ma ich na koncie 34. Wynik ten jeszcze może poprawić, bowiem Liverpool pozostał w walce o Ligę Europy.

Bilans w kadrze: 129 meczów, 41 goli

Bilans w klubie: 695 meczów, 180 goli

Sukcesy z Liverpoolem:
Wicemistrzostwo Anglii: 2002, 2009, 2014
Puchar Anglii: 2001, 2006
Puchar Ligi Angielskiej: 2001, 2003, 2012
Tarcza Wspólnoty: 2001, 2006
Liga Mistrzów: 2005
Puchar UEFA: 2001
Superpuchar Europy: 2001, 2005

Wyróżnienia indywidualne:
Młody zawodnik roku ligi angielskiej: 2001
Najlepszy zawodnik Ligi Mistrzów: 2004/05
Zawodnik roku ligi angielskiej: 2006, 2013
Złota Piłka: 2005 (trzecie miejsce)
Miejsce w drużynie roku FIFPro: 2007, 2008, 2009

Najlepsze bramki Stevena Gerrarda w Liverpoolu:

 

Czytaj więcej o: Liverpool FC, Anglia, Ikony LM, Steven Gerrard

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (15)

  • JuveT Triumfator
    Genialny artykuł o fantastycznym piłkarzu. Żałuję, że nie było mu dane sięgnąć po mistrzostwo kraju. A jego przywiązanie do klubu jest już rzadkim zjawiskiem.
  • Gebe Uczestnik LM
    Zywa legenda. Moj ulubiony pilkarz. Nie wyobrazam sobie Liverpoolu bez Stevena :(
  • luccatoni7 Debiutant
    Możliwe, że przeoczyłem, ale czy był podobny artykuł o Carlesie Puyolu? On też jest legendą barcelońskiego klubu i o nim chętnie bym przeczytał podobny artykuł :)
  • Innoc3nt Legenda
    A ja o Tottim... Ale to tylko marzenia.
  • JuveT Triumfator
    I do tego Gianluigi Buffon :)
  • Innoc3nt Legenda
    Buffon przybył do Juventusu z Parmy, więc do Gerrarda i Tottiego nie ma się nijak. :(
  • JuveT Triumfator
    Oczywiście, ale jednak jego przywiązanie do barw klubowych jest godne pochwały i artykuł poświęcony tej osobie chętnie widziałbym tu i myślę, że nie ja jeden.
  • Ambrozy Uczestnik LM
    Dokładnie Buffon, nie jest wychowankiem, ale był na dobre i na złe z Juve, do tego jest wybitnym bramkarzem i pewnie pojawi się o nim artykuł, gdy będzie odchodzić z Juve ;)
  • Innoc3nt Legenda
    Nie zaprzeczam, że jest przywiązany do barw i jest wielkim bramkarzem. Ja tylko wymieniłem tych, którzy najwyraźniej od początku do końca kariery mają zamiar grać dla jednego klubu. :)
  • Krystian5594 Ćwierćfinalista
    Super artykuł, aż się łezka w oku zakręciła, szkoda że go zabraknie ;/ Ahh cóż za legenda, szacunek Panie Gerrard !
  • Ambrozy Uczestnik LM
    Świetny artykuł, o świetnym piłkarzu, ikona swojego klubu, ale nie tylko, bo według mnie Gerard jest jedną z ikon BPL, jak i reprezentacji. Piłkarz z charakterem znany z mocnego uderzenia.
  • BVB09 Półfinalista
    Jose powiedział że Gerard może do Chelsea przyjść.
  • BVB09 Półfinalista
    Sebastian Kehl, Roman Weidenfeller i Kuba bez nich nie wyobrażam sobie BVB !
  • Alekej Uczestnik LM
    Stevie G to jeden z moich ulubionych piłkarzy,nie wyobrażam sobie liverpoolu bez niego.Bez jego poświęcenia dla klubu, liverpool całkowicie się pogrąży, bez ''prawdziwego'' lidera niczego nie osiągną, więc Brendan musi znależć lidera w szatni i to prędko.
  • Hitsugaya_juve Ćwierćfinalista
    Moge wymienic wielu swietnych pilkarzy-na boisku jak i poza nim. To sprawia, ze czlowiek sie cieszy. Magia pilki noznej. Puyol, Gerrard, Lampard, Giggs, Maldini, Zanetti, Totti, Raul, Bergkamp, Di Natale, Xavi, Casillas, Kaszowski z Piasta, i zlota piatka z Juve, ktora zostala w klubie, gdy spadl do Serie B : Del Piero, Nedved, Trezeguet, Camoranesi i Buffon. Wiele wiele innych pilkarzy moglbym wymienic. Szacun dla tych pilkarzy.

Twój komentarz

Zaloguj się, aby komentować. Nie masz konta? Zarejestruj się, szybko i wygodnie.