Konkwista trwa

Autor: Patryk Prokulski | 31.01.2015 10:46 | komentarzy: 7 | kategoria: Analiza |

Hiszpańska ekspansja trwa w najlepsze. Ekipy z Półwyspu Iberyjskiego podbiły w zeszłym sezonie piłkarskie państwo Azteków, zdobywając wszystko, co się da. Dzisiejsi potomkowie Hernana Corteza, wsparci zaciężną armią najwybitniejszych piłkarskich najemników z innych krajów, są jednak równie zachłanni, co ich przodek. Kolejny sezon w europejskich pucharach zapowiada, że kolejne puchary mogą zostać zagrabione przez Hiszpanów i zawiezione do ich kraju, by wzbogacić pełne łupów sale klubowych muzeów.

Umówmy się – rozgrywki Champions League dla Realu i Barcelony zaczynają się tak na dobre wiosną. Dla jednych i drugich faza grupowa to jedynie irytujący obowiązek, tak jak dla Andrei Pirlo przedmeczowa rozgrzewka, o czym Włoch napisał w swojej autobiografii. Jedni i drudzy w ostatnich latach różnie sobie z tym radzą – Królewscy ostentacyjnie demolują rywali, zawsze gwarantując sobie awans jako jedni z pierwszych. Duma Katalonii ma natomiast tendencję do gubienia punktów w fazie grupowej, jak w tym roku, z PSG, czy jeszcze nie tak dawno z Celtikiem, żeby wspomnieć tylko pierwsze z brzegu przykłady.

Nikt nie ma jednak wątpliwości, że niezależnie od sposobu przebrnięcia przez tych 6 spotkań, obie ekipy wiosną ruszą po swoje ze zdwojoną energią. Jesienne mecze? To tylko okazja do sprawienia radości gawiedzi na stadionach całej Europy. Nic więcej niż początek konkursu o tytuł króla strzelców, czy korespondencyjna rywalizacja o to, kto strzeli ładniejszego gola. Ktoś lubi bomby z dystansu? Proszę bardzo, jest Neymar przeciwko PSG. Propozycja dla preferujących dwójkowe akcje – Ronaldo i Benzema. Inni wolą piękne asysty? Luka Modrić, do usług.

Obie ekipy przeszły fazę grupową bez większych problemów – Real po raz drugi w historii z kompletem zwycięstw, rysą na szkle dla Blaugrany będzie porażka z Paryżanami, która pokazała ich mankamenty w obronie, niewidoczne podczas pierwszych meczów ligowych, kiedy to Claudio Bravo śrubował licznik minut bez straty gola.

Pewnie do 1/8 finału awansowało też Atletico. Chociaż ogary spuszczone ze smyczy przez Diego Simeone zaliczyły falstart, przegrywając na gorącym terenie w Pireusie z Olympiakosem 2:3, to potem ekipa z biedniejszej części Madrytu udowodniła, że posiada jedną z najlepszych obron w Europie, nie tracąc bramki w pozostałych 5 starciach. A sztuki tej próbował dokonać przecież sam Juventus, i to dwukrotnie. Czy Atletico może znów zajść tak daleko, jak w poprzedniej edycji? Simeone bardziej niż konkwistador, kojarzyć się może z piratem, który łupi nie bacząc na zasady i etykietę. Dlatego też on i jego kamraci po raz kolejny nic nie będą sobie robić z różnic  w budżetach ich i pozostałych klubów. Ćwierćfinał to minimum, późniejsze losowanie powie kibicom na całym świecie nieco więcej.

Hiszpania, patrząc na aspekt Ligi Mistrzów w sensie largo, ma tylko jeden problem – brak czwartej, silnej ekipy. Jest to temat na osobny tekst, ale ogólnie rzecz biorąc, można zauważyć, że w poprzednich latach drużyny z czwartego miejsca Primera Division nie radzą sobie w elicie. Rok temu był to Real Sociedad, obecnie miano to należy do Athleticu Bilbao. Baskowie mieli naprawdę konkurencyjną grupę, z Porto i Szachtarem na czele, można więc było osiągnąć naprawdę dużo więcej, zwłaszcza jeśli pamiętamy, jak Los Leones rozprawili się  w kwalifikacjach z Napoli. Ostatecznie podopieczni Ernesto Valverde wyprzedzili w grupie tylko słabiutkie BATE i szczęścia będą szukać w Lidze Europy.

A tam czekać na nich będzie znajome towarzystwo w postaci Villarrealu i Sevilli. Żółta Łódź Podwodna zdystansowała w grupie Apollon Limassol i FC Zurich, a wyprzedziła ją jedynie Borussia Moenchengladbach. Awans do 1/16 finału, osiągnięty niskim nakładem sił (w większości spotkań trener Marcelino stosował rotację, dając odpocząć kilku kluczowym graczom) to bardzo przyzwoity wynik, a biorąc pod uwagę fakt, że gracze z małego hiszpańskiego miasteczka w kolejnej rundzie trafili na austriacki Red Bull, nie powinni mieć problemów ze znalezieniem się w najlepszej szesnastce tych rozgrywek.

W kolejnej rundzie są też triumfatorzy poprzedniej edycji, czyli Sevilla. Także Unai Emery mieszał w LE składem, nie oznacza to jednak, że klub z Ramon Sanchez Pizjuan grał rezerwami. Sevilla nie awansowała może w przekonującym stylu ( bilans 3-2-1 w słabej grupie ze Standardem Liege, Rijeką i Feyenoordem nie rzuca na kolana), a i następne mecze Krychowiaka i spółki są zagadką. Polak i jego koledzy poważnie liczą się w walce o 4. miejsce w La Lidze, a ich rywalizacja z Valencią zapowiada się na zaciętą do samego końca. W Andaluzji muszą się poważnie zastanowić, czy rywalizacja na dwa fronty nie odbije się w końcowym rozrachunku. Wszak trofeów za wygranie Pucharu UEFA/Ligi Europy w ostatnim dziesięcioleciu w klubowej gablocie nie brakuje, a awans do Champions League to dużo większe pieniądze i prestiż.

Jak widać, łupieżcy z Półwyspu Iberyjskiego mają się dobrze – żaden z hiszpańskich okrętów nie został jeszcze zatopiony. Co prawda galera spod flagi Kraju Basków musiała przenieść się na inne, nieco spokojniejsze wody, gdzie konkurencyjne armady nie są tak silne, jak te z elity. Bilbao wciąż jednak ma szansę na powrót do portu ze skrzynią pełną złota. Powtórzenie sukcesu sprzed roku (dwa trofea, trzech finalistów, czterech półfinalistów) będzie bardzo trudne, a jednak wizja którejś z hiszpańskich ekip podnoszącej w górę puchar w maju/czerwcu jest bardzo łatwa do wyobrażenia.

Obserwuj autora na Twitterze: @Pprokulski

Czytaj więcej o: Atletico Madryt, FC Barcelona, Real Madryt, Sevilla FC, Hiszpania, Villarreal, Athletic Bilbao

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

  • Özil przeniesie się do Barcelony?

    Barcelona wciąż nie znalazła odpowiedniego zawodnika, który zastąpiłby Neymara sprzedanego w lecie do Paris Saint-Germain. Miejsce Brazylijczyka miałby zająć jego rodak, Philippe Coutinho z Liverpoolu. Jednak transfer nie wydaje się być łatwy do sfinalizowania i El Mundo Deportivo uważa, że dla "Blaugrany" inną opcją może być zakup Mesuta Özila z Arsenalu.

    czytaj więcej
  • Torres po raz kolejny podejmie współpracę z Benítezem?

    Ostatnio w hiszpańskich mediach pojawiły się doniesienia, że Fernando Torres zdecyduje się wrócić do Anglii. O jego podpis chciało walczyć Newcastle i Southampton. Trener "Srok", Rafael Benítez ujawnił, że postara się w styczniu ściągnąć "El Niño".

    czytaj więcej
  • Eriksen na liście życzeń gigantów z Włoch i Hiszpanii

    "El Mundo Deportivo" donosi, że Barcelona i Juventus powalczą w lecie o Christiana Eriksena z Tottenhamu. Duńczyk ma obecnie zwyżkę formy, co skutkuje nie tylko dobrą grą "Kogutów", ale także awansem Danii na Mistrzostwa Świata, które w 2018 roku zostaną rozegrane w Rosji.

    czytaj więcej
  • Koke: Myślę, że Griezmann chce zostać w Atletico

    Pomocnik Atletico Madryt Koke odniósł się do doniesień łączących Antoine’a Griezmanna z transferem do Barcelony, Paris-Saint Germain i Manchesteru United.

    czytaj więcej

Komentarze (7)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze