Teoretycznym okiem Arta

Autor: Paweł Linert | 09.03.2015 23:40 | komentarzy: 6 | kategoria: Okiem kibica |

Welbeck pogrążył United, Barcelona dopadła Real, który planuje wielkie zmiany. Lewandowski nie strzela dla Bayernu, może postrzela dla innych. I Tytoń nie taki straszny gdy się go nie pali.

Zacznę dość nietypowo tym razem, bowiem jeden z użytkowników zapytał mnie o to, czy liga hiszpańska w niedalekiej przyszłości będzie bardziej wyrównana niż Premier League. Zgodzę się z twierdzeniem ze angielska liga odstaje poziomem od hiszpańskiej, ale ciężko mi wyobrazić sobie sytuację, gdy to Primera Division będzie ligą bardziej wyrównaną. W Hiszpanii hegemonia Realu i Barcelony jest niezagrożona i niepodważalna. Owszem udało się ostatnio Atlético, ale to tylko incydent, który co jakiś czas na pewno będzie się zdarzał. O mistrzostwo walczą dwa kluby, kolejne dwa mogą o nim marzyć, ale LM to ich obowiązek. Trzy czy cztery następne mogą pomyśleć o pucharach europejskich. Reszta tylko statystuje. W Anglii o mistrzostwie myśli minimum 5 zespołów. Do Top 4 aspiruje minimum 7 ekip i nawet w ciągu sezonu ciężko stwierdzić kto załapie się do LM. Ten stan rzeczy nie ulegnie prędko zmianie. Jednak w mojej opinii Premier League traci swoją jakość i w czarnym scenariuszu widzę drugą Serie A. Degradację angielskiej piłki oglądamy od kilku lat tyle, że w wykonaniu reprezentacyjnym. Synowie Albionu nie budzą już postrachu i powoli stają się chłopcami do bicia, co pokazały ostatnie MŚ. Problem leży w klubach, które wolą wydawać miliony funtów na zawodników z zagranicy, niż stawiać na swoich wychowanków. Zespoły z czołówki, które decydują o sile ligi oddają swoich juniorów do słabszych klubów, a same wypełniają skład dobrze wyszkolonymi zawodnikami z zagranicy. Premier League nie jest już monolitem jakim była przez lata, a zawodników angielskich brakuje w zestawieniu najlepszych piłkarzy na świecie. Nic dziwnego, bowiem Anglicy nie wybiegają nawet na boiska. Ostatnia kolejka: Chelsea, City, Arsenal po jednym Angliku w wyjściowym składzie, United trzech, Liverpool czterech, Tottenham pięciu. Zerknijmy w niedaleką przeszłość, gdy LM wygrywały angielskie drużyny: 2012 Chelsea – czterech piłkarzy angielskich w finale w wyjściowym składzie, 2008 United – aż sześciu piłkarzy angielskich. Wygląda na to, że Anglicy nie są obecnie w cenie na Wyspach i chyba nawet młodzi chłopcy zdają sobie z tego sprawę. To straszne, bo codziennie z okna widzę młodych chłopaków, którzy bez względu na pogodę kopią tutaj piłkę. Zresztą nie tylko pod moim oknem, ale dosłownie wszędzie są boiska, a na nich dzieciaki, rodzice i trenerzy. Pamiętam jak mecze Liverpoolu z United czy Arsenalu z Tottenhamem powodowały pioruny na długo przed ich rozpoczęciem, mawiano o wojnach o Anglię, grało się o honor, nie tylko o trzy punkty. Premier League traci swoją tożsamość i przez to nie jest ona tak wyrównana jak dawniej. Co innego Primera Division gdzie na boiska wybiegają rodzimi piłkarze, przesiąknięci ligą i antagonizmami między zespołami od najmłodszych lat. To powoduje chęć wygrywania, której nie można kupić wyższym kontraktem. Pytanie nie powinno brzmieć ile czasu minie, zanim Premier League dogoni znów Primera Division, ale kiedy zostanie prześcignięta przez Bundesligę, ale to na osobny artykuł.

Skończmy z teoretyzowaniem, a zajmijmy się faktami. Fakty są takie ze Real juz nie przewodzi w ligowej tabeli w Hiszpanii. Stało się więc to, co miało się stać juz dawno temu. Słaby Real bez pomysłu na grę bez wykończenia akcji przegrał kolejne spotkanie. Rozpędzona „Duma Katalonii” robiła co chciała z Vallecano, któremu Messi zaaplikował solidnego hat-tricka. Argentyńczyk skutecznie pracuje na kolejną Złotą Piłkę, a w jej otrzymaniu zagrozić mu obecnie może jedynie Suárez. Lionel już dogonił Cristiano w klasyfikacji top strzelców w lidze (obaj mają po 30 trafień) i przy obecnej formie obu piłkarzy to zdaje się, że szybko Portugalczykowi ucieknie. Wielkimi krokami zbliża się El Clásico i możemy pokusić się o stwierdzenie, że zakończą się one egzekucją Realu, o ile „Królewscy” nie wezmą się wreszcie za robotę. Gorąco może być tym bardziej, że Atlético i Valencia trzymają się blisko. Póki co Real czeka mecz rewanżowy z Schalke w Lidze Mistrzów, być może to jest odpowiedni moment na przełamanie się. A jak nie to zmiany i to ogromne jak można przeczytać w mediach. Trener, nowi piłkarze i co najważniejsze odejście kilku gwiazd, może być ciekawie w lecie. Faktem na koniec jest to, że Tytoń z Polski to w Europie już nie tylko tanie papierosy, ale jeden z lepszych bramkarzy w La Liga.

Za to Szczęsny pikuje ostro w dół lecz zakończony niedawno mecz z United chyba mu nieco pomógł. Pytanie czy Polak będzie chciał zostać w Londynie, bowiem znalazł się na celowniku Interu. Degradacja sportowa – niekoniecznie, bo zawsze to regularne występy. Chociaż inaczej - zawsze to jakieś występy. Pal więcej Wojtku, pal. A na serio to apeluję kolejny raz - spieprzaj stamtąd. Fabiana tez chcą do Italii tyle, że Roma juz ma utalentowanego na tę pozycję ...Polaka. Kogo wiec do bramki na mecze eliminacyjne do ME? Jest przecież jeszcze Boruc. No ale wróćmy do Premier League. Cała czołówka wygrała swoje mecze, a najciekawszym było spotkanie na St. James Park. Nic to ze chłopaki przypadkiem sobie popluli na siebie nawzajem i dostali sporego bana. Nic to, że gwiazdy grały jak piłkarze Wisły na wiosnę albo siedziały na ławce bo juz nie są potrzebne. Ważne, że Krull podziękował LvG za niezapomnianą zmianę na MŚ (mecz Holandia – Kostaryka)  i oddał zwycięstwo Czerwonym Diabłom. Dzięki Tim. Dziś już Tima nie było więc nie było od kogo pomocy poprosić. Manchester United zakończył swoją przygodę z FA Cup. Nie ma co się rozpisywać bo jak było to każdy widział albo może sobie przeczytać tutaj. Ciekawostką jest, że na Wembley jadą Cleverley i Welbeck, a Rooney zostaje w domu. Ciekawostką drugą jest to, że United dostali w jednym meczu dwie żółte kartki za nurkowanie. Di Marii i Januzajowi dziękujemy za takie popisy, Youngowi zresztą też.

We Włoszech wciąż bezbarwnie. Inter zatrzymany, Milan nawet nie rozpędzony, a między nimi Torino. Przebudził się Klose i jego Lazio wygrało kolejny raz. Oj będą Romę bolały te remisy, jeżeli lokalny i największy rywal ich wyprzedzi. Juventus nie ogląda się na nikogo i znów wygrywa. Pogba strzela bramkę na wagę zwycięstwa i ponoć już jest ponoć gotowy do powrotu do Francji. Ciekawe jaki klub byłby tam w stanie wyłożyć te miliardy...

W Niemczech wyhamowała Borussia. Każda seria się kiedyś kończy tylko czemu z outsiderem? Pochwaliłem ostatnio Dosta no to skończyło się strzelanie i Wolfsburg uległ Augsburgowi. Lewy wszedł z ławki rezerwowych, ale dupy nie urwało. Może ta opcja z Realem albo United dojdzie do skutku?

Liga Mistrzów w tym tygodniu. Plan awansu jest prosty i niespodzianek nie przewiduję: Porto, Real, Bayern i Chelsea (niestety).

Czytaj więcej o: Arsenal FC, FC Barcelona, Bayern Monachium, Juventus Turyn, Manchester United, Real Madryt, AS Roma, Borussia Dortmund, Lazio Rzym, Okiem Arta

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (6)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze