Derbowym okiem Arta

Autor: Paweł Linert | 22.03.2015 23:32 | komentarzy: 8 | kategoria: Okiem kibica |

Liverpool przegrał zgodnie z moimi oczekiwaniami, Barcelona wygrała zgodnie z oczekiwaniami wszystkich. Dodatkowo poległ Bayern i wreszcie wygrała Roma. Gerrard na minus, Mateu Lahoz na plus, czyli subiektywnie o europejskiej piłce.

No i tym razem mieliście rację, mam na myśli ubiegłotygodniową sondę na naszym fanpage. Obstawialiście awans Atletico, Monaco, Barcelony i Juventusu. Każdy zna wyniki, każdy zna analizy, każdy z Was prześledził skróty i statystyki. Ciekaw jestem czy to Juventus jest taki świetny czy jednak Borussia wciąż taka słaba? Nie można odbierać „Starej Damie” zasług, ale prawdą jest, że piłkarze z Dortmundu nie zrobili nic by awansować do ćwierćfinału. Nic nie zrobiło też Monaco. Rzekłbym nawet, że robili wszystko by przegrać na tyle wysoko, by odpaść. A Arsenal? Przyzwyczaił nas już do dreszczowców i walki do samego końca o 1/4 finału (Bayern, Milan, Barcelona), ale wciąż czegoś brakuje „Kanonierom”. Blisko odpadnięcia był Real, blisko był i drugi ubiegłoroczny finalista. Atletico jednak uratowało się skromnym 1:0 i większym spokojem w konkursie rzutów karnych. Barcelona zaś pokazała gdzie jest miejsce Mistrza Anglii. Manchester City mógł powalczyć, mógł ustrzelić coś na Camp Nou, ale chyba nie chciał. Czy można powiedzieć, że nie potrafił? Setki milionów funtów przecież potrafią podawać do siebie piłkę, potrafią strzelać na bramkę. Inny fakt, że Messi zagrał kosmiczny mecz, po którym każdy na świecie dałby mu Złotą Piłkę. Gdzie jest miejsce Anglii w takim razie?

Anglia jest w ciemnej d… Pisałem już o sytuacji w Premier League w jednym ze swoich artykułów i widać jak na dłoni, że perspektyw na poprawę nie widać. Brakuje jakości na boisku, brakuje angielskich graczy, brakuje naprawy w systemie szkolenia i promocji zawodników. Skoro już o Anglii piszemy to czas na prawdziwe derby. Starcia Liverpoolu z Manchesterem United od zawsze wywoływały pioruny i nie inaczej było dzisiaj. Bukmacherzy stawiali na „The Reds”, ale kto uważnie czytał mój poprzedni tekst ten wie, że United było moim faworytem do wygrania tego starcia. Ostatni raz Liverpool przegrał w grudniu, właśnie z United. Od tego czasu podopieczni Rodgersa w Premier League zremisowali trzykrotnie i wygrali aż dziesięć spotkań. Dlaczego zatem przegrali z  „Czerwonymi Diabłami”? Bo jak wspomniałem jest to pojedynek derbowy, który rządzi się swoimi prawami i nie ma znaczenia czy jest to walka o pierwsze miejsce czy spotkanie pierwszej z ostatnią drużyną. Tym razem Manchesterowi pomógł sam Steven Gerrard, który w sposób bezmyślny, prostacki osłabił swój zespół. Czy te dwa mecze mogą świadczyć o tym, że gracze van Gaala wreszcie wjechali na odpowiednie tory? Poprawa jest, zobaczymy czy tendencja się utrzyma. Jeżeli tak to w top 4 może dojść do sporych zmian. Wprawdzie City wygrali, ale nie można oprzeć się wrażeniu, że „Obywatele” są w jakimś kryzysie. Wygrał Arsenal, ale już w następnej kolejce gracze z Północnego Londynu zagrają z podrażnionym porażką Liverpoolem. Na szczycie siedzi wygodnie Chelsea, ale i ona jakby złapała zadyszkę. Gra „The Blues” nie jest już taka płynna i pewna co pokazuje wymęczone zwycięstwo z Hull. Tuż za piątką wyżej wymienionych jest przecież Southampton i Tottenham z niesamowitym Harrym Kanem.

Zajrzymy na boiska w Niemczech i naszym oczom ukazuje się sensacyjna porażka Bayernu na własnym stadionie. Niby Bawarczycy wciąż mają 10 punktów przewagi, ale już w następnej kolejce zagrają na wyjeździe w Dortmundzie i może to być naprawdę trudne spotkanie dla Lewandowskiego i spółki. Tym bardziej, że gracze Kloppa pozbierali się po porażce z Juventusem i wygrali ligowe starcie z Hannoverem. Szkoda, że Wolfsburg znów głupio zgubił punkty, bo byłoby naprawdę ciekawie na szczycie.

Tevez w kapitalnej formie. Trzeba sobie to jasno powiedzieć, że Argentyńczyk jest główną postacią Juventusu. Bardzo dobre spotkanie w Lidze Mistrzów i gol na miarę zwycięstwa z bardzo niewygodnym przeciwnikiem jakim jest Genoua. Wygrywa wreszcie Roma, ale i Lazio nie traci punktów. Co więcej pojawiła się Sampdoria, a są jeszcze przecież Napoli i Fiorentina. To wszystko oznacza wielki tłok w czołówce i wspaniałą walkę o Ligę Mistrzów w przyszłym sezonie. Torino pechowo odpadło z LE, ale czego wymagać skoro jedynego gola strzela stoper. Dobrze, ze to nasz stoper! Oby Kamil świetną formę potwierdził w meczu z Irlandią.

No i na sam koniec Gran Derbi. Wszystko wskazywało na zwycięstwo Barcelony, niektórzy nawet mówili o pogromie. Wszakże Barcelona na fali, Real w dołku, warto wykorzystać sprzyjające okoliczności by upokorzyć swojego największego rywala. Ale Real wyraźnie się zmobilizował przed spotkaniem na Camp Nou. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że sprawiał lepsze wrażenie przez dłuższy czas, ale to Barcelona zadawała celniejsze ciosy. Zwłaszcza drugi gol był bolesny, bo po nim Real już się nie podniósł. Mimo porażki „Królewscy” pokazali, że wciąż siedzi w nich potencjał, chęć wygrywania i co najważniejsze, że mają pomysł na grę. Najwidoczniej brakowało im ostatnio jedynie motywacji i być może stąd ta flustracja Ronaldo. Cieszy fakt, że Pan Antonio Mateu Lahoz staną na wysokości zadania i nie wypaczył wyniku w żaden sposób. Wprawdzie pokazał sporo żółtych kartek, tak gościom, jak i gospodarzom, ale nie można mieć zastrzeżeń do Hiszpana. No może poza tą sytuacją, gdy powinien pokazac czerwoną kartkę:

Barcelona wygrała i to mimo kiepskiej gry swojego asa. Messi zupełnie przeszedł obok meczu, ale jego koledzy stanęli na wysokości zadania. „Duma Katalonii” ma już 4 punkty przewagi i jeżeli dalej będzie grała tak skutecznie to nie roztrwoni już tej przewagi do końca sezonu. Dobre nastroje na  Estadio Mestalla i Estadio Vicente Calderón, bowiem Valencia i Atletico zgodnie pokonali swoich rywali, a "Królewskich" mają już niemal na wyciągnięcie ręki. Czy uda im się ich dogonić? A może Real odżyje i będzie ścigał Barcelonę do samego końca?

Przerywamy zmaganie ligowe bowiem czas na popisy piłkarzy w reprezentacjach. Nasze oczy zwrócone ku Irlandii, gdzie zagramy o kolejne punkty w kwalifikacjach do ME. Czy ugramy pełną pulę i utrzymamy przewagę nad grupą pościgową?

Piszcie, komentujcie, oceniajcie i pamiętajcie, że tutaj pozwalam Wam na więcej luzu w wypowiedziach!

Czytaj więcej o: Arsenal FC, Chelsea FC, Atletico Madryt, FC Barcelona, Bayern Monachium, Juventus Turyn, Liverpool FC, Manchester United, Real Madryt, AS Roma, Valencia, Borussia Dortmund, Manchester City, Bayer Leverkusen, Lazio Rzym, VfL Wolfsburg, FC Torino, AS Monaco, Okiem Arta

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (8)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze