Platiniego zmiany na lepsze (?)

Autor: Patryk Prokulski | 23.04.2015 19:29 | komentarzy: 22 | kategoria: Felieton |

Nowa zasady określające rozstawienie drużyn w koszykach przed losowaniem fazy grupowej Ligi Mistrzów wejdą w życie już w następnym sezonie. Zgodnie z nimi, do pierwszego koszyka trafią zwycięzca poprzedniej edycji i mistrzowie siedmiu (lub ośmiu, jeśli triumfator będzie jednocześnie mistrzem jednej z najlepszych lig) krajów, które mają najwyższy współczynnik krajowy UEFA. Czy taka zmiana naprawdę jest potrzebna, i co to oznacza dla kibiców i drużyn?

Robert Kobierowski (redaktor lm.com):

Nowy podział drużyn na koszyki w Lidze Mistrzów to moim zdaniem bardzo dobry pomysł. Dzięki temu kibice zobaczą więcej interesujących meczów w fazie grupowej Champions League. Może dojść do spotkań, których świadkami mogliśmy być dopiero w dalszej fazie pucharowej jak choćby Arsenalu z Realem Madryt czy Bayernu z Atletico. Rozumiem też przeciwników tych zmian. Kluby, które latami walczyły o wysoką pozycję w rankingu są nagle odsuwane całkowicie na drugi plan. Jednakże ta reforma obnaży też słabości zespołów, które wysoko w rankingu umieszczane były głównie przez sukcesy z lat ubiegłych.

Modyfikacja regulaminu, który wejdzie w życie wraz z sezonem 2015/2016 jest wielkim ukłonem dla zwycięzców najlepszych lig na Starym Kontynencie. Zespoły, które zdobędą tytuł mistrzowski w swoim kraju od razu kwalifikowane będą do najwyższego koszyka. Zmiana ta w pewnym stopniu nawiązywać będzie również do samej nazwy rozgrywek, Ligi Mistrzów. Nagradzajmy drużyny, które przez cały sezon ciężko pracowały by osiągnąć sukces. Nie umniejszam oczywiście sukcesów klubów z lat ubiegłych, ale istotniejsze wydaje się być to co tu i teraz.

Bartek Misztal (redaktor naczelny lm.com):

Jeżeli chodzi o jakiekolwiek zmiany w Lidze Mistrzów, to sprawiają, że te rozgrywki zaczynają powoli tracić na swojej idei. Kolejna poprawka, tym razem dotycząca pierwszego koszyka i po co to komu? Jak drużyna jest dobrze przygotowana, to sobie poradzi nawet z teoretycznie silniejszymi od siebie. Najlepszym przykładem jest Girondins Bordeaux, które w sezonie 09/10 wygrało swoją grupę, chociaż za rywali mieli Juventus Turyn i Bayern Monachium. Niech UEFA pomyśli raczej o ułatwieniach dla zespołów ze „słabszych" lig, bo oglądanie w kółko tych samych drużyn w moim odczuciu robi się monotonne.


Patryk Prokulski (redaktor lm.com):

Michel Platini wielkim reformatorem jest. Wielkim ze względu na ich ilość, co do jakości można się sprzeczać. Niezmiernie podoba mi się to, że od następnego sezonu triumfator Ligi Europy ma zagwarantowany udział co najmniej w IV rundzie eliminacji Ligi Mistrzów. Mam mieszane uczucia co do efektu obecnej zmiany w regulaminie. Efektu, bo słuszności idei nie odmawiam. Champions League nieprzypadkowo nazywa się tak, a nie inaczej, warto więc promować mistrzów z najlepszych lig. Faza grupowa rozgrywek od kilku sezonów nudzi mnie niemiłosiernie, a wyjątki, jak rywalizacja o awans Napoli, Arsenalu i BVB w sezonie 2013/14, zdarzają się niezwykle rzadko. Faworyci spuszczali łomot maluczkim, na starcia tytanów przeważnie musieliśmy czekać do 1/8 finału.

Teoretycznie teraz powinno być ciekawiej, bo tylko jedna, maksymalnie dwie drużyny z najpotężniejszych lig będą rozstawione w pierwszym koszyku. To oznacza, że już jesienią mamy szanse sobaczyć starcia np. Chelsea z Realem lub Barceloną, czy Juve z Manchesterem United, co jest przecież solą tych rozgrywek. Z drugiej strony, możemy też być świadkami tak słabych grup, że znalezienie w niej ekipy, która namiesza w fazie pucharowej będzie niemal niemożliwe. Wyobraźmy sobie np. czwórkę CSKA -Basel-Olympiakos-Celtic. Pierwszorzędny produkt to nie jest, zarówno pod względem marketingowym, jak i sportowym.

Jak wyjdzie w ostateczności? Na pewno nie tak dobrze, jak chciałby tego Platini, ale też nie tak źle, jak będą wyrokować jego przeciwnicy. Następny sezon pokaże. Pamiętajmy też, że to nie rewolucja, a jedynie kosmetyczna zmiana, nie spodziewajmy się więc, że rozgrywki zmienią się w bardzo znaczącym stopniu.

Czytaj więcej o: Liga Mistrzów, Michel Platini, UEFA

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (22)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze