Dlaczego Juventus zdobędzie trzeci Puchar Europy

Autor: Kacper Chwedoruk | 03.06.2015 21:00 | komentarzy: 20 | kategoria: Okiem kibica |

Wielu ekspertów uważa, że zdecydowanym faworytem finału Ligi Mistrzów będzie FC Barcelona. Trudno się z tym nie zgodzić, patrząc na formę ofensywnych zawodników „Dumy Katalonii”. Uważam jednak, iż Juventus sprawi niespodziankę i w sobotni wieczór, to Turyn będzie skakał ze szczęścia.

Zanim zacznę uzasadniać dlaczego to Juventus, a nie Barcelona sięgnie w tym roku po Puchar Europy, to chciałbym zaznaczyć, że nie jestem ani kibicem Realu Madryt, ani drużyny Massimiliano Allegriego. Po prostu jestem zdania, że Juventus dysponuje piekielną siłą w defensywie, której nawet mistrz Hiszpanii nie będzie dał rady przebić.

 

Drużyna z Turynu w tym roku jest nie do zatrzymania, podobnie zresztą jak Barcelona. W związku z tym, nic dziwnego, że obecny sezon należy do nich i są to zdecydowanie najlepsze zespoły na Starym Kontynencie. Obie ekipy sięgnęły po dwa trofea, czyli mistrzostwo i puchar kraju, jednak to najważniejsze wydarzenie jest jeszcze przed nimi.

 

Niezwykle doświadczony zespół Massimiliano Allegriego będzie musiał stanąć na wysokości zadania, żeby wygrać trzeci Puchar Europy. Mobilizować nikogo nie trzeba, tym bardziej, że dla wielu piłkarzy Juventusu może być to ostatnia szansa na zapisanie się w historii. Zawodnicy pokroju Andrei Pirlo, Gianluigiego Buffona, Carlosa Teveza czy też Giorgio Chielliniego mają wielką szansę na triumf w najważniejszych klubowych rozgrywkach i nie wydaje się, żeby mogli wypuścić to z rąk, nawet patrząc na to, kto stanie naprzeciwko nich.

 

Siła Juventusu polega na genialnej grze obronnej i wyprowadzaniu bardzo groźnych kontr. Być może Allegri zrezygnuje z Alvaro Moraty, który jest w fenomenalnej formie, i postawi na jednego pomocnika więcej, aby całkowicie zagęścić środek pola, przez który Barcelona nie będzie mogła się przedrzeć. Jeśli grający defensywnie Turyńczycy nie popełnią błędu, to jestem przekonany, że nie stracą żadnego gola, co już jest początkiem sukcesu.

 

Bijąca głową w mur Barcelona z każdą minutą coraz bardziej będzie się irytować. Może okazać się to wodą na młyn dla Juventusu, który ma w swoich szeregach mistrza prowokacji, Giorgio Chielliniego. Stoper na pewno niejednokrotnie szepnie coś do ucha Luisa Suareza. Urugwajczyk już raz ugryzł Włocha, a miało to miejsce podczas mistrzostw świata w Brazylii. Wydaje się, że Suarez ponownie takiego błędu nie popełni, jednak większości również się to wydawało, że po ugryzieniu Branislava Ivanovicia napastnik więcej tego nie zrobi.

 

Każdy wie, że „Blaugrana” posiada zabójczy tercet i otworzenie się chociaż raz podczas meczu, może skończyć się stratą gola. Juventus na pewno takiego błędu, jak między innymi Bayern, nie popełni.

 

Na początku skupiłem się na defensywie mistrza Włoch, bo uważam, że to ona będzie najważniejsza podczas sobotniego wieczoru. Teraz czas przejść do środka pola, gdzie przewagę będzie posiadała Barcelona, jednak lepszych piłkarzy ma tam Juventus. Barcelona będzie rozgrywać piłkę głównie za sprawą magicznej trójki z przodu i obawy rywala przed kontrą, bowiem nikt na świecie nie ma tak potężnej pomocy jak klub z Półwyspu Apenińskiego. Pirlo, Pogba, Vidal, Marchisio miażdżą każdą drugą linię na świecie i nikt nie jest w stanie się z nią równać.

 

Każdy z czwórki dyrygentów potrafi niesamowicie mocno huknąć z dystansu, co również będzie wielką siłą „Starej Damy” w sobotni wieczór. Barcelona nie ma atutu w postaci groźnych uderzeń z dystansu. Poza Messim i Neymarem, którzy na pewno będą kryci bardzo uważnie, nikt zbyt często nie uderza zza pola karnego. Od czasu do czasu robi to Iniesta czy też Rakitić, jednak uważam, że nawet na takie uderzenia Juventus nie pozwoli Hiszpanom, chyba, że będzie to nieprzygotowana pozycja, z której nawet piłkarze Luisa Enrique będą mieli ciężko trafić w światło bramki.

 

Mistrzowie Włoch finałowe starcie rozpoczną bardzo ostrożnie albo rzucą się na rywala, chcąc go zaskoczyć. Ja jednak stawiam na to pierwsze, bowiem ciężko jest przypomnieć sobie Juventus rzucający się do gardła przeciwnika już o początkowych minut spotkania.

 

Triumfator Primera Division ma w swoich szeregach Lionela Messiego, z kolei Juventus ma Carlosa Teveza. Pojedynek dwóch Argentyńczyków będzie ozdobą finału, w której to jeden z genialnych piłkarzy na koniec uzna wyższość drugiego. Uważam jednak, że więcej pola do popisu będzie miał Tevez. Messi przed sobą będzie miał skomasowaną obronę przeciwnika, z kolei snajper włoskiej drużyny, mając dużo wolnej przestrzeni, może odpowiednio to wykorzystać.

 

Juventus również ma bardziej doświadczonego szkoleniowca niż Barcelona. Dla obu trenerów będzie to pierwszy w historii finał tak ważnej imprezy, jednak to za Allegrim przemawia dojrzałość. Jest już w swoim fachu od 2003 roku. W Lidze Mistrzów prowadził Milan, z którym to wychodził z grupy i stwarzał sporo problemów Barcelonie, mając do dyspozycji gorszych piłkarzy niż obecnie w Turynie. Enrique natomiast związany z futbolem na najwyższym poziomie jest od 2011 roku, kiedy to objął ster w Romie. Oczywiście, doświadczenie na nic nie musi się przełożyć, co pokazało choćby starcie z Realem Madryt w lidze, ale jest czynnikiem bardzo ważnym w dążeniu do celu.

 

Podsumowując, jestem zdania, że to Juventus ponownie sięgnie szczytu. Po roku 1985 oraz 1996 znów triumfuje w rozgrywkach o Puchar Europy. To właśnie mistrzowie Włoch – jako pierwsi w tym sezonie – zastopują magiczną trójkę napastników Barcelony, co bez wątpienia jest kluczowe dla losów finału. Najgorsze co mogłoby spotkać „Starą Damę”, to zdobyta pierwsza bramka przez rywala. Wtedy to, nic złego „Dumie Katalonii” się nie stanie i to ona wzniesie w górę puchar Ligi Mistrzów.

Czytaj więcej o: Liga Mistrzów, FC Barcelona, Juventus Turyn, Hiszpania, Włochy

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

  • Liga Mistrzów: Raport ligowy #5

    Przed następną kolejką fazy grupowej Ligi Mistrzów, warto sprawdzić co słychać u drużyn, które nie są zaliczane do grona faworytów tych rozgrywek.

    czytaj więcej
  • Kane: Moim celem jest spędzenie całej kariery w Tottenhamie

    Napastnik Tottenhamu, Harry Kane znalazł się na radarze Realu Madryt, który przed przerwą międzynarodową ograł w bezpośrednim meczu w Lidze Mistrzów 3:1. Anglik zapewnił, że nigdy nie mówił o chęci odejścia i zamierza z "Kogutami" przeżyć całą swoją karierę.

    czytaj więcej

Komentarze (20)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze