Jak nie obchodzić się z ikonami, vol. 28036

Autor: Patryk Prokulski | 27.06.2015 12:32 | komentarzy: 10 | kategoria: Felieton |

Zdecydowana i nieustępliwa postawa w negocjacjach to cecha niezmiernie potrzebna w brutalnym świecie biznesu. Florentino Pérez, który wytrawnym biznesmenem był na długo przed wkroczeniem w realia futbolu, bez wątpienia jest przykładem twardego negocjatora. Niestety, prezes Realu w swoim pragmatycznym podejściu zupełnie zapomina o kwestii w futbolu jeszcze bardziej istotnej – ikony klubu to skarb, którego nie zastąpi się lekko wydanymi dziesiątkami milionów euro. Chociaż w sporze Pérez vs Ramos obie strony mają swoje argumenty, niezależnie od zwycięzcy, Real Madryt po raz kolejny w ostatnich tygodniach straci, zwłaszcza wizerunkowo.

Zwolnienie Carlo Ancelottiego pokazało, że prezes Realu nie wyciągnął wniosków z analogicznej historii z Vicente del Bosque ponad dekadę temu. Obecna sytuacja, gdy Pérez odmawia satysfakcjonującej Sergio Ramosa podwyżki i jest gotów go sprzedać pokazuje, że biznesmen wciąż nie nauczył się obchodzenia z symbolami klubu. Stoper może niedługo dołączyć do grona legend takich jak Hierro czy Raúl, których drogi z Realem Madryt nie rozchodziły się tak, jak powinny.

Żeby w pełni zrozumieć upór Péreza, należy w pierwszej kolejności uświadomić sobie, że sternik Realu ma bardzo klarowną hierarchię, jeżeli chodzi o płace zawodników. Cała kadra podzielona jest na pięć umownych kategorii, w zależności od umiejętności, znaczenia dla drużyny, ale także potencjału marketingowego. Każda z danych grup zawiera się w określonym przedziale.

I tak, pierwsza kategoria to tak zwane „złote piłki”, czyli gracze będący największymi gwiazdami zespołu, pierwszoplanowi nie tylko na boisku, ale i w sferze reklamowej. Umowna nazwa tej grupy wzięła się od Kaki i Cristiano Ronaldo, którzy mieli na koncie tę indywidualną nagrodę i zarabiali zdecydowanie najwięcej w zespole. Obecnie na tym pułapie znajduje się tylko Portugalczyk, a także Gareth Bale.

 

Źródło: futbolfinanzas.com

Nieistotne jest teraz opisywanie każdej z grup, natomiast trzeba zaznaczyć, że przedstawiciele kolejnej kategorii, czyli kluczowi zawodnicy drużyny, mogą liczyć na roczne zarobki (według różnych źródeł) od 4-5 do 6-8 milionów euro netto. Jak widać na powyższej grafice, dysproporcja pomiędzy pierwszą, a kolejnymi kategoriami jest kolosalna.

I właśnie w tym tkwi główny problem w żądaniach Ramosa. Hierarchia ustalona przez Florentino jest klarowna i znana wszystkim w klubie. Prezes Los Blancos chce uniknąć destabilizacji systemu, co mogłoby doprowadzić do konfliktów w szatni. Włodarze klubu zaoferowali stoperowi podwyżkę do 7,5 miliona netto rocznie. Zawodnik upiera się natomiast przy pensji rzędu 10 milionów, a to już zarobki, stosując systematykę Péreza, zarezerwowane dla piłkarzy „pierwszej kategorii”. Ramos z pewnością nie ma wielkich szans na zdobycie w przyszłości Złotej Piłki, a przede wszystkim nie generuje tak dużych przychodów, jeśli chodzi o marketing. Na tym polu Hiszpan ustępuje nie tylko CR7 i Bale’owi, ale także Jamesowi. Biorąc pod uwagę czysto pragmatyczne spojrzenie na sprawę, można zrozumieć, dlaczego 7,5-8 milionów euro to maksimum, jakie sternik klubu może zaoferować drugiemu kapitanowi.

Można powiedzieć, że zalążkiem tej medialnej wojenki były słowa obrońcy po zwolnieniu Ancelottiego, gdy w rozmowie z dziennikarzami podczas zgrupowania kadry, powiedział: „być może jego decyzje byłyby inne”. Biorąc pod uwagę wszelkie okoliczności dotyczące wypowiedzi w mediach, to i tak mocne stanowisko. Od tamtego momentu musiały minąć prawie dwa tygodnie, by doszło do pierwszego spotkania Ramosa z dyrektorem generalnym Realu, José Angelem Sanchezem, które de facto nie przyniosło przełomu.

W międzyczasie, w hiszpańskich dziennikach przewijało się wiele informacji, jak chociażby ta, według której Ramos zaoferował się jako „atut wyborczy” kandydatowi na prezesa Barcelony, Jordiemu Majó. Następnego dnia brat Sergio, a jednocześnie jego agent, René Ramos zdementował te pogłoski, a w Hiszpanii zaczęto spekulować, czy nie był to kontrolowany przeciek ze strony zawodnika, mający na celu wywrzeć presję na włodarzach Realu. Swoje trzy grosze dorzucił niezawodny w takich momentach Ramon Calderón, który na łamach angielskiego radia talkSPORT wyraził przekonanie, że nieudzielenie podwyżki to zemsta Péreza na piłkarzu za jego wypowiedzi odnośnie zwolnienia Carletto. Obecnie obie strony dalekie są od porozumienia, a obrońca poprosił klub o wysłuchanie wszelkich ofert ze strony innych klubów.

Czy Sergio to obrońca do zastąpienia? Pod względem czysto piłkarskim, tak. Odejście Hiszpana mogłoby utorować drogę do pierwszego składu Raphaëlowi Varane, który pomimo młodego wieku ma już na koncie perfekcyjne występy, nawet przeciwko Barcelonie. Chociaż w minionej temporadzie zdarzały mu się błędy, to wciąż ma czas, by nabrać doświadczenia i pewności siebie. W Hiszpanii mówi się także o zakupie Otamendiego, który jest zawodnikiem o niemal identycznej charakterystyce, co Ramos. Obrońców na odpowiednim poziomie jest w Europie wielu, gorzej z klasowymi bramkarzami. Pérez wie, że Sergio może być niezbędnym elementem w transferze Davida De Gei, który jest obecnie jednym z dwóch-trzech najlepszych golkiperów na świecie i może być opcją na długie lata. Według ostatnich doniesień, Manchester United byłby skłonny oddać De Geę i dopłacić 20-30 milionów euro za Ramosa. Sam obrońca kuszony jest zarobkami rzędu 12 milionów euro netto rocznie. W patowej obecnie sytuacji pomiędzy Pérezem, a Ramosem, to chyba jedyna opcja typu win-win.

 Pozostaje jednak kwestia szatni, która na pewno źle zniosłaby odejście zawodnika z numerem 4 na koszulce. Chociaż pierwszym kapitanem drużyny jest Iker Casillas, powszechnie wiadomo, że prawdziwymi liderami są Cristiano Ronaldo i właśnie Sergio Ramos. Transfer tego drugiego bardziej nawet niż na sile wyjściowej jedenastki, odbiłby się w szatni. Są także kibice, do których, parafrazując Mickiewicza, czucie i wiara silniej mówi niż mędrca szkiełko i oko. Kibice nie zapomną, kto przedłużył ich nadzieje na La Décimę. Będą pamiętać, kto przez dziesięć lat oddawał serce za ich herb i barwy. Chociaż José Mourinho udało się podzielić madridismo co do osoby Casillasa, to Ramos jest dla fanów Realu symbolem nie do ruszenia.

Trudno przewidzieć, jak zakończy się ta historia. Nie ma wątpliwości, że żądania Sergio są ogromne – w przypadku podwyżki zostanie on bodaj najlepiej opłacanym obrońcą na świecie (obecnie David Luiz, ok. 9,5 mln netto rocznie) i włodarze Realu mają prawo do oporu. Jednak niezależnie od rozwiązania tej sprawy, być może Florentino powinien przemyśleć od nowa konstrukcję swojej piramidy płacowej. Jeśli zdobycie Złotej Piłki w poprzednim klubie (Kaká), czy ilość sprzedawanych koszulek (Bale) predysponuje do wyższych zarobków niż lojalność, klasa sportowa i bycie kluczowym zawodnikiem w decydujących momentach, to chyba coś jest nie tak.

* 28036 – kod pocztowy dla adresu Concha Espina 1 w Madrycie, gdzie mieści się Estadio Santiago Bernabéu

Tekst opublikowany również na portalu ¡Ole!Magazyn

 

Czytaj więcej o: Real Madryt, Hiszpania, Sergio Ramos, Florentino Perez

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

  • Demontaż APOEL-u; dublety Ronaldo i Benzemy!

    „Los Blancos” nie dali najmniejszych szans mistrzom Cypru, strzelając im w pierwszej połowie cztery gole. Po przerwie podopieczni Zinédine’a Zidane’a kontynuowali strzelaninę.

    czytaj więcej
  • Zapowiedź grupy H: Borussia vs. Tottenham, APOEL vs. Real

    W 5. kolejce fazy grupowej czeka nas szlagierowe starcie BVB z „Kogutami”. Obie ekipy w tabeli dzieli aż osiem punktów. W innym pojedynku tej grupy, „Los Blancos” na Cyprze zmierzą się z mistrzem kraju, APOEL-em.

    czytaj więcej
  • Kane: Moim celem jest spędzenie całej kariery w Tottenhamie

    Napastnik Tottenhamu, Harry Kane znalazł się na radarze Realu Madryt, który przed przerwą międzynarodową ograł w bezpośrednim meczu w Lidze Mistrzów 3:1. Anglik zapewnił, że nigdy nie mówił o chęci odejścia i zamierza z "Kogutami" przeżyć całą swoją karierę.

    czytaj więcej
  • Bezkrólewie w Madrycie; Bezbramkowy remis na Wanda Metropolitano

    Ostatni raz obie „jedenastki” mierzyły się ze sobą w półfinale Ligi Mistrzów, wówczas górą byli „Królewscy”, którzy wygrali dwumecz 4:3. Dzisiejsze spotkanie przeszło do historii „Atleti”, bowiem to pierwsze derby Madrytu rozegrane na nowym stadionie „Los Colchoneros” - Wanda Metropolitano. A sam mecz stał na naprawdę wysokim poziomie. Niestety zabrakło w nim bramek.

    czytaj więcej
  • Zapowiedź: Atlético Madryt vs. Real Madryt

    280. „El Derbi Madrileño” to bez wątpienia gratka dla wszystkich kibiców najpopularniejszego sportu na świecie. W ubiegłym sezonie podopieczni Zinédine’a Zidane’a dali pstryczka w nos piłkarzom Diego Pablo Simeone, eliminując ich w półfinale Ligi Mistrzów. Czy gospodarze tego starcia odegrają się na swoim przeciwniku, a może to „Los Blancos” po raz kolejny udowodnią swoją wyższość nad rywalem?

    czytaj więcej

Komentarze (10)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze