Radamel Falcao - uśpiony tygrys w ludzkiej skórze

Arkadiusz Bielan | 28.06.2015 13:30 | komentarzy: 7 | kategoria: Okiem kibica |

Prezentujemy tekst Arkadiusza Bielana, który postanowił opisać postać Radamela Falcao. Zapraszamy do lektury.

Przenieśmy się do roku 2012. Falcao szaleje w barwach Atletico jak nigdy dotąd. Każdy jara się wyczynami Kolumbijczyka, który zdobywa serce wielu kibiców swoją regularnością strzelania bramek. Sporo mówi się o jego transferze do Realu Madryt. Rok później „el Tigre" wybiera AS Monaco, gdzie nabawił się poważnej kontuzji, która wykluczyła go z Mistrzostw Świata. Po transferze do Manchesteru Unied, Radamel Falcao jest cieniem samego siebie. Czy ktokolwiek jest go w stanie odbudować?

Za nami kompletnie nieudany sezon w wykonaniu Kolumbijczyka. 4 bramki, 4 asysty i 1287 minut na boiskach Premier League to osiągnięcie żadne. Rzec można, iż przypadek ten trochę przypomina Fernando Torresa w czasach jego gry w Chelsea - niby coś próbuje, ale nic mu nie wychodzi.  Czy w rok można aż tak zagubić instynkt strzelecki?  Przyczyny tak ogromnego spadku formy mogą być różne. Na pewno nie pomogła mu kontuzja. Premier League jest ciężką ligą dla nowych zawodników. Czasami aklimatyzacja w nowym otoczeniu może nie przebiegać tak, jak się tego spodziewamy. Falcao kompletnie nie pasował do taktyki Louisa van Gaala, co było widać z meczu na mecz coraz bardziej.

Manchester United zrezygnował z wykupienia Falcao. Nie ma co się dziwić, wystarczyło spojrzeć na jego tygodniówkę oraz ilość zdobytych bramek. Według prostego działania można wyliczyć, że każdy gol strzelony przez Falcao, kosztował Manchester United 3,5 miliona funtów. Trochę dużo, prawda? Cała ta sytuacja będzie nauczką dla „Czerwonych Diabłów” i prawdopodobnie zastanowią się kilka razy, zanim zaoferują tak niebotyczną tygodniówkę jakiemuś innemu zawodnikowi.

Niespodziewanie z pomocą dla zagubionego, zniszczonego przez media Kolumbijczyka może wyjść Jose Mourinho. Falcao jest bardzo blisko wypożyczenia do Chelsea. Jak wiemy, po odejściu Didiera Drogby, „The Blues" potrzebują napastnika. Falcao musiałby się zgodzić na znaczną obniżkę pensji. Miałby zarabiać nieco więcej niż John Obi Mikel. Według mnie, ryzyko jest żadne, a klub z Londynu może na tym tylko zyskać. Popularny „el Tigre" na początku miałby być  trzecim wyborem Portugalczyka. „The Special One" już niejednokrotnie udowadniał, że co jak co, ale do napastników to ma głowę. W jednej ze swoich wypowiedzi Mourinho potwierdził zainteresowanie sprowadzeniem Kolumbijczyka.

Boli mnie to, że ludzie patrzą na Falcao tylko przez pryzmat jego gry dla Manchesteru United. On jest wielkim graczem, znam go z czasów kiedy występował w Atletico. Jeśli będę mógł pomóc mu powrócić do tamtego poziomu, zrobię to – skwitował szkoleniowiec Chelsea Londyn.

Diego Costa oraz Juan Cuadrado  mieliby pomóc „el Tigre" w aklimatyzacji w nowym środowisku. Z tym pierwszym Falcao zna się przecież znakomicie jeszcze za czasów gry w Atletico Madryt. Jeżeli chodzi o Juana, to kto mógłby lepiej pomóc w zapoznaniem się z szatnią i warunkami klubowymi, jak nie zawodnik pochodzący z tego samego kraju? W starciu z Kostaryką pokazali, że gra ze sobą nie stanowi dla nich problemu. W końcu po asyście Juana Cuadrado i golu Falcao, Kolumbia wygrała ten mecz. Obaj zawodnicy przeżywają kryzys. Dlaczego nie mieliby sobie nie ułatwić razem tego trudnego dla nich okresu?

Jak już pisałem, ryzyko jest niewielkie, ale profit z tego może być ogromny. Wystarczy przypomnieć tylko przypadek wypalonego Teveza, który nie mógł znaleźć swojego miejsca na ziemi, a po transferze do Juventusu na nowo się odbudował i pokazał na włoskich boiskach formę jak za dawnych lat w Anglii. Jeżeli transfer Kolumbijczyka do Chelsea stałby się faktem, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby razem z Diego Costą stworzyli duet marzeń, który będzie porywał swoimi efektownymi akcjami każdego kibica piłki nożnej na świecie. W „el Tigre" na pewno dalej drzemie uśpiony tygrys, który straszył całą Europę jeszcze dwa sezony temu. W końcu gdzie miałby się odbudować jak nie w Chelsea?

Czytaj więcej o: Chelsea FC, Manchester United, Anglia, Francja , Jose Mourinho, Radamel Falcao, AS Monaco

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

  • Jose Mourinho: Brakuje nam konsekwencji

    Jose Mourinho przyznał, że Manchesterowi United brakuje konsekwencji, aby móc rywalizować o mistrzostwo z tak mocnym rywalem jak Manchester City.

    czytaj więcej
  • Rudiger: Nie krytykowałem trenera, tylko nasz zespół

    Antonio Rüdiger w końcówce sezonu stracił miejsce w składzie Antonio Conte. Środkowy obrońca uważa, że powodem takiej decyzji trenera są jego słowa w wywiadzie, które zostały opatrznie zrozumiane. Piłkarz kategorycznie zaprzecza, że chciał skrytykować Włocha i czuje się jakby jego słowa zostały źle odebrane.

    czytaj więcej
  • Brak Glika dał znać o sobie; PSG gromi na własnym stadionie

    W ramach 33 kolejki udaliśmy się na Parc des Princes, gdzie PSG podjęło AS Monaco. W zespole z Księstwa zabrakło Kamila Glika. Polak zmagał się z kontuzją łydki. Spotkanie zakończyło się efektownym zwycięstwem „Paryżan”.

    czytaj więcej
  • Blamaż United = mistrzostwo City

    „Czerwone Diabły” przegrały dziś swój mecz, dzięki czemu tytuł mistrzowski powędrował w stronę największego rywala z Etihad Stadium.

    czytaj więcej
  • Rollercoaster na St. Mary's Stadium. Debiut i gol Bednarka!

    W meczu 34. kolejki Premier League piłkarze Southampton FC i Chelsea FC zgotowali swoim kibicom horror okraszony pięcioma golami. Do 70. minuty mieliśmy ogromną niespodziankę, gdyż „Święci” prowadzili 2:0, jednak to, co wydarzyło się potem, przejdzie do historii Premiership.

    czytaj więcej

Komentarze (7)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze