Jak Anglicy niszczą rynek transferowy

Autor: Kacper Chwedoruk | 02.09.2015 17:00 | komentarzy: 50 | kategoria: Felieton |

Od kilku sezonów na arenie międzynarodowej rządzą hiszpańskie drużyny bądź niemieckie. Ostatnio FC Barcelona wygrała Ligę Mistrzów, a Ligę Europy Sevilla. Dwa lata temu Real triumfował w Champions League, a na zapleczu elity górą znów okazała się Sevilla. Z kolei trzy sezony temu widzieliśmy niemiecki finał Ligi Mistrzów, w którym to Bayern Monachium zwyciężył z Borussią Dortmund. Te wszystkie wydarzenia nie zmieniły kompletnie chęci oglądania angielskiej piłki przez kibiców, która z praw telewizyjnych otrzymuje nieziemską kasę.

Kiepska postawa w Europie...

Piłka nożna w Anglii stoi na coraz niższym poziomie. Niebawem kluby z Premier League mogą stracić czwarte miejsce w Lidze Mistrzów na rzecz Włochów. Wszystko dlatego, że drużyny nie traktują poważnie Ligi Europy, a w Lidze Mistrzów nie dochodzą zbyt daleko (poza Chelsea, która czasami odegra ważną rolę w rozgrywkach i zajdzie wysoko).

Tym klubom, które lekceważą Ligę Europy nie ma się co dziwić, bowiem otrzymują one znacznie więcej pieniędzy za ligowe potyczki i zależy im bardziej na pozostaniu w Premier League, niż pokazaniu się na Starym Kontynencie. Przykładem niech będzie West Ham, który nie poradził sobie z Astrą Giurgiu i poległ w dwumeczu 3:4. Przyglądając się składowi ekipy z Londynu możemy śmiało stwierdzić, że był on daleki od optymalnego.

Traktowanie z przymrużeniem oka Ligi Europy może Anglikom odbić się czkawką w LM. W elitarnych rozgrywkach nie idzie im zbyt dobrze, a w ostatnim sezonie pokazali się z najgorszej możliwej strony. Liverpool nie wyszedł z łatwej grupy, a Manchester City, Arsenal Londyn oraz Chelsea odpadli już w 1/8 finału kolejno z Barceloną, Monaco i Paris Saint-Germain. Jeśli pod tym względem nic się nie poprawi, to czwarte miejsce w lidze, premiowane grą w Champions League, ponownie zawita na Półwysep Apeniński.

...a oglądalność wciąż wzrasta

Mimo niezbyt wybitnej postawy na arenie międzynarodowej, oglądalność ligi angielskiej znacznie idzie w górę. Przeciętny kibic woli zobaczyć pojedynek Premier League, aniżeli La Ligi czy Bundesligi, gdzie poziom sportowy jest wyższy. Za PL przemawiają niesamowite emocje, których w innych ligach brakuje.

W poprzednim sezonie pod tym względem Anglicy zdecydowanie zdominowali konkurencję. Kluby otrzymały niesamowite pieniądze z praw telewizyjnych, co zostało przedstawione w poniższej tabeli:

Do kasy ostatniego klubu Premier League minionego sezonu (Queens Park Rangers) wpłynęło dużo więcej niż do kasy Bayernu Monachium czy też Paris Saint-Germain. Oznacza to, że tamtejsze drużyny na pewno nie będą miały problemów z zadłużeniami, a wręcz przeciwnie; zostanie im mnóstwo funduszy na sprowadzenie nowych piłkarzy.

Widząc takie dane, jak powyżej, potencjalny sprzedawca będzie chciał wyciągnąć jak najwięcej pieniędzy od kupca, wiedząc, że ten ma niemal nieograniczony budżet. W związku z tym, nie ma się co dziwić dużym transferom angielskich zespołów, które wydają niespotykane sumy na Raheema Sterlinga, Kevina De Bruyne, Christiana Benteke, Memphisa Depaya, Anthony'ego Martiala czy kilku innych piłkarzy.

W miarę racjonalne transfery są dokonywane pomiędzy klubami z poza Anglii. Oczywiście PSG i Real do tej grupy mogą się nie zaliczać, ale transfery tych firm bardzo często są sprawdzone i nie wydawane na zawodników nie ogranych na pewnym poziomie międzynarodowym.

Będzie tylko gorzej

Tak jak zostało wspomniane, angielskie ekipy w tym sezonie dostaną znacznie więcej pieniędzy za transmisje spotkań Premier League, niż w ubiegłym sezonie (do podziału 7,4 miliarda euro). Zatem jeśli ostatnio takie kluby jak Newcastle United i Stoke City dostały po 109 milionów euro, to ile będzie w tym roku? Pewne jest jedno: żaden klub w Anglii nie może narzekać na biedę, problemy finansowe czy coś w tym stylu. Każdy ma niezwykle wysoki budżet w klubowej kasie i śmiało może przeznaczyć to na transfery.

Oczywiście, tym zawodnikom trzeba płacić. Jednak to wszystko wydaje się bardzo proste, bowiem właściciele klubów nie sprowadzaliby piłkarzy po to, żeby nie otrzymywali oni wynagrodzenia na czas. Dysponując takim budżetem plus kasa ze sprzedaży biletów etc. możemy być pewni, że angielskie kluby będą kupować i to za coraz większe sumy.

Nawiązując do biletów na mecze ligowe, to ceny z każdym rokiem również niesamowicie idą w górę, co z pewnością nie cieszy kibiców, ale właścicieli już tak. Przykładowo, weźmy pod uwagę Arsenal i jego najbliższe spotkanie na Emirates Stadium ze Stoke City. Najtańszy bilet kosztuje nieco ponad 87 euro, z kolei najdroższy trochę ponad 102.

Ceny z kosmosu, ale rzecz jasna wejściówek nie kupi ponad 60 tysięcy widzów (taką pojemności ma Emirates), bowiem są jeszcze ci, posiadający karnety. Pamiętam, że przed sezonem 2013/14 takowy kosztował 2013 funtów, a najtańszy 1014 funtów. Oczywiście, nie przez przypadek wziąłem pod lupę "Kanonierów". To właśnie w tej części Londynu ceny karnetów i biletów są niemal najdroższe w całej Anglii. 

Żeby kupić karnet na obecny sezon, każdy zapewne domyślił się, że kwota jest jeszcze większa. Patrząc na pojemność stadionów i zainteresowanie futbolem na Wyspach można być przekonanym, że kibice "opłacili" już niejedną tygodniówkę swoim ulubieńcom. Tak więc z pieniędzmi na kontrakty również nie ma najmniejszego problemu.

Wspomnieni nie zostali jeszcze sponsorzy, na których kluby również potężnie się wzbogacają. Sponsorów jednak posiadają wszystkie kluby i o tym nie ma co się rozpisywać, bowiem w tym tekście nie o to chodzi.

Dużo wyższe ceny biletów i karnetów niż w innych europejskich miejscach, a także wielka kasa z praw telewizyjnych sprawiają, że niebawem taka Aston Villa będzie w stanie wyłożyć kilkadziesiąt milionów funtów na wyróżniającego się zawodnika z ligi szwajcarskiej, rumuńskiej, bułgarskiej czy polskiej.

10 najdroższych transferów w Anglii:                           10 najdroższych transferów w Europie:
1. Kevin De Bruyne 75 milionów euro                                        1. Angela Di Maria 63 miliony euro
2. Raheem Sterling 63,5 miliona euro                                        2. Artuto Vidal 37 milionów euro
3. Anthony Martial 50 milionów euro                                         3. Julian Draxler 36 milionów euro
4. Christian Benteke 46,5 miliona euro                                      4. Mateo Kovacić 35 milionów euro
5. Nicolas Otamendi 44,6 miliona euro                                      5. Jackson Martinez 35 milionów euro
6. Roberto Firmino 41 milionów euro                                         6. Arda Turan 34 miliony euro
7. Morgan Schneiderlin 35 milionów euro                                   7. Paulo Dybala 32 miliony euro
8. Heung Min Son 30 milionów euro                                          8. Danilo 31,5 miliona euro
9. Memphis Depay 27,5 miliona euro                                        9. Douglas Costa 30 milionów euro
10. Pedro 27 milionów euro                                                     10. Carlos Bacca 30 milionów euro
Łącznie: 440,1 miliona euro                                                       Łącznie: 363,5 miliona euro

Śmiało i z pełną odpowiedzialnością jestem w stanie stwierdzić, że żaden inny europejski zespół nie zapłaciłby nawet połowy tej sumy, jaką angielskie zespoły wydały na pierwszą ósemkę wyżej wymienionych transferów.

Różnica pomiędzy wydatkami klubów z Anglii a klubów z Europy wynosi 76,6 miliona euro, a więc jest kolosalna. W przyszłości ta rozbieżność będzie rosła coraz bardziej. Za ten sezon Premier League - jak już zostało wspomniane - wynegocjowała 7,4 miliarda euro za prawa telewizyjne, czyli znacznie więcej niż za ubiegły.

Różnica w cenie jest, ale w jakości na boisku również. Sporo wyższy sportowy poziom prezentują ci piłkarze sprowadzeni do klubów europejskich, więc na arenie międzynarodowej, czyli w Lidze Mistrzów i Europy nie ma co się spodziewać dużo lepszych wyników angielskich drużyn. Przynajmniej jeszcze nie w tym sezonie.

Na sam koniec, w ramach ciekawostki dodam, że: Kiedy u schyłku ubiegłego wieku Inter Mediolan ustanowił transferowy rekord świata, płacąc za Christiana Vieriego 50 milionów dolarów, dziennik "L'Osservatore Romano" uznał transakcję za niemoralną i obrażającą ubogich. Teraz Manchester United wydał 50 milionów euro na Martiala, w przyszłości może dołożyć kolejne 30, a gazety rozpisują się, że Wayne Rooney w ogóle nie wie kim jest nowy nabytek. Anglik miał pytać w klubie o Francuza.

Minęło nieco ponad 10 lat, a rynek transferowy zmienił się do tego stopnia, że angielskie kluby 50+ milionów euro są w stanie wydać na zawodników, którzy nic nie osiągnęli w klubowej, a tym bardziej reprezentacyjnej piłce. Jeśli sytuacja na rynku transferowym aż tak zmienia się co kilkanaście lat, to niebawem 100 milionów euro będzie normalną ceną za piłkarza, na jakiego angielski klub zagnie parol.

Czytaj więcej o: Anglia, Hiszpania, Francja , Niemcy, Włochy

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Komentarze (50)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze