Furlan by tego lepiej nie wymyślił cz.1

Autor: Bartłomiej Misztal | 26.03.2016 18:00 | komentarzy: 0 | kategoria: Felieton |

Paris Saint-Germain może być zadowolone z wyniku losowania. Manchester City wydaje się być w ich zasięgu, a nadzieja na awans do półfinału Ligi Mistrzów rośnie z każdym dniem. Jest jednak pewien element, który może posypać wielką ideę budowaną od kilku lat, a zakłada ona przywrócenie Pucharu Europy do kraju jego powstania.

Jeżeli ktoś zastanawia się, dlaczego Paris Saint-Germain zdobyło tak szybko tytuł mistrzowski, to odpowiedź jest inna, niż można by zakładać . Ligue 1 nie jest słabą ligą. Wystarczy obejrzeć powtórkę derbów Bretanii, gdzie FC Lorient podejmowało u siebie EA Guingamp, czy ostatnią potyczkę Olympique Marsylii ze Stade Rennais; aby mieć pojedyncze dowody na to, że zespoły francuskie grają dobrze i z polotem, ale u siebie. PSG zapragnęło mierzyć wyżej. Potrzebowali jednak to tego odstawienia wszystkich rozgrywek na krajowym podwórku, czyli: walki o mistrzostwo, Pucharu Francji i Pucharu Ligi Francuskiej, w miarę jak najszybciej. Pierwsze z tych trofeów zdobyte zostało 12 marca, więc o resztę nie trzeba się martwić, bo puchary krajowe są traktowane, jako dodatek, który nie jest konieczny do szczęścia. Mając zmartwienia za sobą, pozostaje walka o Puchar Europy, o to jedyne trofeum, które jest spełnieniem marzeń „Czerwono-niebieskich”.

Wszystko układa się pięknie. Skład jest już praktycznie wyrównany, piłkarze zaczynają ze sobą współgrać, kiedy jest taka potrzeba, a trener nie musi się zbytnio przejmować tym, że coś pójdzie nie tak. No właśnie, jeszcze do niedawna mógł tak myśleć. Wszystko przez pewien wybryk, który ujrzał cały świat. Wybryk jednego z piłkarzy, na których stawiał trener Blanc. O kogo chodzi? Serge Auriera.

Oto, jak wyglądała cała historia związana z prawym obrońcą PSG. Świat obiegła informacja o tym, że Aurier umieścił filmik w Internecie, w którym odpowiada na pytania swojego kolegi Mamadou Doucoure. Można było się z niego dowiedzieć, że wg Auriera: Thiago Silva jest najlepszym obrońcą na świecie, Salvatore Sirigu jest „skończony”, Angel Di Maria jest błaznem, Laurent Blanc jest „ciotą” i tylko dogadza Zlatanowi Ibrahimoviciowi, a Edinson Cavani powinien oddać pieniądze ludziom, którzy postawili na PSG w starciu z OSC Lille (padł wówczas wynik 0:0). Na reakcję nie trzeba było długo czekać.

Zaczęło się od tego, że zarząd klubu z Paryża wyraził swoje wsparcie dla Laurenta Blanka. Ponadto, Serge Aurier został cofnięty do drużyny rezerw i planowano go sprzedać w najbliższym okienku transferowym za kwotę do 20 mln euro. Kilka dni po wcześniej opisanym filmie ukazał się inny, tym razem z przeprosinami Auriera. Magazyn France Football wyjawił jednak okoliczności, w jakich były one zapisywane na kamerę. Okazało się, że Aurier niespecjalnie wyrażał skruchę podczas nagrywania tego materiału, więc prezes Nasser Al-Khelaïfi nakrzyczał na reprezentanta Wybrzeża Kości Słoniowej mówiąc „Będziesz siedział tak długo, aż zrobisz to, co od ciebie chcemy!”.

Wydawało się, że to już koniec całej sprawy i wszystko wróci do normy. O nie, to był dopiero początek. Kilka tygodni temu zapadła decyzja na temat przyszłości Auriera w Paris Saint-Germain. Otrzymał on 180 tys. euro kary, zawieszono go na trzy tygodnie i ma wykonywać prace na rzecz działalności charytatywnej PSG. W tym momencie Laurent Blanc dostał porządnie w twarz wielką łapą z logo „Czerwono-niebieskich”.

W Paryżu wiadomo, że Zlatan Ibrahomović odejdzie po tym sezonie. Prawdopodobnie za nim pójdzie też Edinson Cavani. Z Laurentem Blankiem przedłużono kontrakt do 2018 roku. Po co? To wygląda wszystko jak jeden wielki bezsensowny spisek lub autodestrukcję. Prezes PSG wymyślił sobie, że aby dojść do sukcesu międzynarodowego, trzeba wybrać kozła ofiarnego, który wyrazi się dosadnie na temat swoich kolegów z drużyny i trenera, zrobi się z tego szum, po czym wróci do składu jak gdyby nigdy nic. Surrealizm godny Remiego Gaillarda, Waldemara Frydrycha czy też Massimo Furlana. Nikt na tym nie zyska, a klub może stracić to, na co pracował tyle lat.

Widać, jakim szacunkiem darzy się naprawdę Laurenta Blanka na Parc des Princes. Najlepszy tego, przykład, poza historią z Aurierem, to odmowa zejścia z boiska przez Davida Luiza w pierwszym starciu z Chelsea FC. Skoro podopieczni mogą sobie pozwolić na to, aby nie słuchać się trenera, to coś tu ewidentnie jest nie tak. Wracając do Auriera, to nie wygląda on na osobę, która nagle zacznie żałować swoich czynów, posypie głowę popiołem i wróci do drużyny dając z siebie to,  co ma w sobie najlepszego, czyli talent do gry w piłkę nożną. Jego osoba albo będzie wsparciem dla klubu, albo przy najbliższej okazji zepsuje w nim atmosferę. To już niestety zmartwienie tylko Laurenta Blanka.

Czytaj więcej o: Liga Mistrzów, Francja , Paris Saint-Germain, Laurent Blanc, Serge Aurier

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

  • Liga Mistrzów: Raport ligowy #3

    W ciągu ostatnich dwóch tygodniach wiele działo się na stadionach w Europie. Nie tylko w najlepszych ligach i najlepszych zespołach. Jak wyglądały pojedynki pozostałych klubów biorących udział w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów?

    czytaj więcej
  • Mbappe zapewnił trzy punkty PSG

    Spotkanie lidera z 17. zespołem Ligue 1. FCO Dijon podejmował na swoim stadionie niepokonaną drużynę Paris Saint-Germain. Goście z Kylianem Mbappe w składzie zaprezentowali widzom na Parc des Sports Gaston-Gérard świetne piłkarskie widowisko.

    czytaj więcej

Komentarze (0)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze