Oczy szeroko zamknięte

Autor: Filip Malinowski | 06.05.2016 12:00 | komentarzy: 20 | kategoria: Okiem kibica |

Halo Madryt! Ahoj Hiszpanio słoneczna i błoga! Znów macie puchar Ligi Mistrzów. To wiemy na bank. Powódź chwały, potu kibiców i wina tuż po końcowym gwizdku arbitra zaleje ulice stolicy największego państwa położonego na Półwyspie Iberyjskim. Niektórzy z tego powodu upili się już dziś. Na smutno. Leżąc gdzieś na tapczanie, obok lub pod nim bełkoczą coś do samych siebie. Z ich jam nosowo-gardłowych wydobywa się odór sfermentowanych owoców; zakazane jabłka, na które skusiła się Ewa. Skąd oni je mają? Kiedyś chyba byli w raju. Kto to pamięta. Teraz psioczą. Wychodzi z nich cały jad; żmijowate języki plują, gdzie popadnie. Ktoś tu gra nie tak, jak wrogowie mu zagrają.

Typowy kibic-ekspert, odpala kompa, kładzie chipsy i colę na biurko i zaczyna się jazda bez trzymanki. Hejty i obelgi. Lecą słowa, o których większość na forum nigdy nie słyszała, a co za tym idzie nie ma pojęcia, co oznaczają. I ta właśnie większość nieudolnie stara się operować trudnymi wyrazami. Bez sukcesów i przede wszystkim bez obiektywizmu. Zabawne.

 Hejter zawsze znajdzie swój cel, wszędzie wyczai dół, do którego wrzuci stare skarpety. Jest ich pełno. Tym razem oberwało się podopiecznym Diego Simeone. Bo stawiają „autobus”, bo grają anty-futbol. Wszyscy teraz porównują Atletico do Chelsea, gdyż klub ze stolicy Hiszpanii w krótkim czasie podrażnił dwie dumne ekipy, a raczej wiernych „fanów” tych właśnie drużyn. Mało komu wcześniej przeszkadzała taktyka „Los Rojiblancos”. Atletico dało pstryczka w zbyt wysoko uniesione nosy. 

Porównania do „The Blues" są śmieszne. Nikt nie stara się obalić teorii o mało otwartej taktyce Atletico. Nikt też jej nie potwierdza. Nawet jeśli klub ten „parkuje autobus" we własnym polu karnym to robi to zdecydowanie dłużej od Chelsea. Dokładnie od momentu przybycia Diego Simeone. Pomysł Argentyńczyka na strategię Atletico jest niezmienny od lat. I jest to pomysł bardzo dobry. W przeciwieństwie do Londyńczyków, którzy obecnie, jak mawia pewna znana piosenka, są gdzieś, lecz nie wiadomo gdzie. 

Kibice, aby wyrazić swoją frustrację złapali się jak brzytwy historii znaku równości pomiędzy Atletico a Chelsea. Podobną formę hejtu obrała jedna z najpopularniejszych gazet sportowych w Polsce. Już w trakcie meczu na oficjalnym fanpage'u owej gazety na Facebooku pojawiały się wpisy sugerujące jednostronność. Administratorzy najlepsze zostawili jednak na koniec. Po ostatnim gwizdku pojawił się taki oto mem. 

Cóż. Może to fanaberie osoby odpowiedzialnej za media społecznościowe, może taktyka marketingowa, która ma za zadanie przyciągnąć „lajki"? Ważne jest tylko to, że takiej marce, z wielką tradycją pewne zachowania zwyczajnie nie wypadają. Podobnie jak kibicom. Jasne. Każdy ma swoje zdanie. Wypowiadajmy się, dyskutujmy, ale kulturalnie i z sensem. W przeciwnym razie wiecznie będziemy na kacu i nigdy nie spojrzymy na pewne sytuacje trzeźwym okiem. 

Czytaj więcej o: Liga Mistrzów, LigaMistrzow.com, Atletico Madryt, Hiszpania, Diego Simeone

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (20)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze