Klasyka LM: Real Madryt – Atletico Madryt 4:1

Autor: Arkadiusz Woronecki | 25.05.2016 15:00 | komentarzy: 3 | kategoria: Klasyka Ligi Mistrzów |

Byliśmy tak blisko. Dosłownie sekundy dzieliły nas od tego historycznego tryumfu – mówił na pomeczowej konferencji Diego Simeone. Argentyńczyk, podobnie jak jego podopieczni, ciężko przeżył finał Ligi Mistrzów, w którym przecież Atletico prowadziło 1:0 aż do 92. minuty.

Ojciec sukcesu piłkarzy z Vicente Caldreron musiał tego wieczoru przełknąć gorzką pigułkę. Zupełnie inaczej czuł się jego vis-à-vis, który dał Realowi Madryt upragnioną la decimę. Przebieg spotkania nie zapowiadał jednak, że to właśnie Carlo Ancelotti będzie się cieszył po końcowym gwizdku.

 

Obie ekipy w finałowym starciu zameldowały się po imponujących zwycięstwach na wyjeździe. Atletico Madryt pewnie ograło londyńską Chelsea 3:1, natomiast „Królewscy” upokorzyli Bayern Monachium aż 4:0. Nie było więc wątpliwości, że w ostatnim meczu po tytuł najlepszej klubowej drużyny Europy stają naprzeciw siebie dwie najlepiej wówczas grające drużyny. Meczu, który jeszcze przed rozpoczęciem przeszedł do historii. Nigdy bowiem w finale Champions League nie rywalizowały ze sobą dwa kluby z tego samego miasta.

 

Bukmacherzy w roli faworyta widzieli graczy z Santiago Bernabeu. Niemniej jednak każdy kto śledził drogę obu drużyn do Lizbony wiedział, że w tym spotkaniu grają dwie bardzo zdeterminowane drużyny oraz że końcowy rezultat jest niezwykle trudny do przewidzenia.

 

Pierwszy cios wyprowadzili podopieczni Simeone, którzy prowadzenie objęli w 36. minucie, za sprawą Diego Godina. Urugwajczyk wykorzystał podanie głową Juanfrana w głąb pola karnego i sam także „główkował” w kierunku bramki. Fatalna interwencja Ikera Casillasa sprawiła, że bliżej końcowej glorii byli „Rojiblancos”.

 

Podopieczni Carlo Ancelottiego tym samym przystąpili do szturmu bramki Thibauta Courtoisa. W rolach głównych występowali Ronaldo oraz Bale. Obaj skrzydłowi często dochodzili do sytuacji strzeleckich, ale brakowało im wykończenia. Czas nieubłaganie zbliżał się do końca. Legendarna la decima stawała się ponownie odległym marzeniem. To już jest doliczony czas gry. Targany sprzecznymi emocjami Madryt z jednej strony chce, aby ten mecz jeszcze trwał, natomiast kibice z innej części miasta modlą się, aby sędzia Björn Kuipers zakończył już zmagania. Ostatni rzut rożny. Luka Modrić posyła piłkę w pole karne. Sergio Ramos wyskakuje do piłki i sprawia, że to widowisko potrwa jeszcze przynajmniej 30 minut.

 

Pierwsze 15 minut upłynęło bez gola, ale druga część dobitnie pokazała, kto powinien zdobyć Puchar Mistrzów. Najpierw w 110. minucie będący w kapitalnej dyspozycji Di Maria zdecydował się na indywidualną akcję lewą stroną boiska. Argentyńczyk minął kilku rywali i huknął na bramkę Courtoisa. Belg poradził sobie z tym strzałem, ale wobec dobitka Bale'a był już bezradny. Gole zdobywali także Marcelo, oraz Ronaldo z karnego. Nie było wątpliwości, kto zabierze ze sobą to najcenniejsze trofeum.

 

Real Madryt przeszedł do historii. Klub ma teraz w swojej gablocie 10 tytułów mistrza Europy. Natomiast graczom Atletico w tym sezonie zostało „na pocieszenie” mistrzostwo Hiszpanii.

 

Finał Ligi Mistrzów: (Estádio Universitário, Lizbona, 24.05.2014)

 

Real Madryt – Atletico Madryt 4:1 (0:1) (1:1) Ramos 90+3', Bale 110', Marcelo 118', Ronaldo 120' (k.) – Godin 36'

 

Real: Casillas, Varane, Ramos, Coentrão (Marcelo 59'), Khedira (Isco 59'), Cristiano Ronaldo, Benzema (79'), Bale, Carvajal, Modric, Di María

 

Atletico: Courtois; Juanfran, Godin, Miranda, Filipe Luis (Alderweireld 83'); Gabi, Tiago, Koke, Raul Garcia (Sosa 66'); Villa, Diego Costa (Adrian 9')



Czytaj więcej o: Klasyka Ligi Mistrzów

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

  • Klasyka LM: Legia Warszawa – Rosenborg BK 3:1

    Trzynasty września 1995 roku. Tego wieczoru wiele osiedli w Polsce opustoszało, a telewizory grały niemal w każdym polskim domu. Wszyscy bowiem chcieli ujrzeć na własne oczy zmagania Legii Warszawa w elitarnej Lidze Mistrzów.

    czytaj więcej
  • Klasyka LM: AC Milan – Liverpool FC 2:1

    To był gorący wieczór, każdy szykował się na niezapomniane 90 minut pomiędzy Liverpoolem a Milanem. W pamięci wszystkich kibiców były grzmoty z 2005 roku, kiedy to byliśmy świadkami jednego z najciekawszych finałów w historii Ligi Mistrzów. Tym razem, Włosi nie dali sobie wyrwać z rąk Pucharu Europy.

    czytaj więcej
  • Klasyka LM: Borussia – Juventus 3:1

    Mecz finałowy pomiędzy Borussią a Juventusem miał być teatrem jednego aktora – pochodzących z północnych Włoch turyńczyków. Nieoczekiwanie, po ostatnim gwizdku sędziego to kopciuszek z Dortmundu cieszył się z wygrania Pucharu Mistrzów.

    czytaj więcej
  • Klasyka LM: United – Bayern 2:1

    W finale Ligi Mistrzów z 1999 roku doszło do jednego z najbardziej znanych „powrotów” w historii futbolu. Manchester United – za sprawą dwóch bramek w doliczonym czasie gry – odwrócił losy spotkania z Bayernem i sięgnął po swój drugi Puchar Europy.

    czytaj więcej

Komentarze (3)

  • PLGeronimo Uczestnik LM
    pamiętam z tego finały trzy rzeczy:
    1. fatalny błąd casillasa przy bramce
    2. główka ramosa w 92 minucie
    3. komentarze kibiców barcy, że ronaldo nie powinien się aż tak cieszyć ze strzelonej bramki
  • jastrzab123 Ćwierćfinalista
    Licze na rewanz Atletico !
  • spacer Uczestnik LM
    Jeżeli chodzi o dramaturgie spotkania to finał jeden z lepszych :) a to że Real wygrał to inna bajka :D

Twój komentarz

Zaloguj się, aby komentować. Nie masz konta? Zarejestruj się, szybko i wygodnie.