Mistrzowie odeszli, a następców brak – czyli o tym jak ewoluowała rep. Brazylii (cz.1)

Autor: Karol Brandt | 12.06.2016 15:00 | komentarzy: 0 | kategoria: Analiza |

Samba, Copacabana, piękne kobiety a przy tym wirtuozi futbolu strzelający cudowne bramki i popisujący się efektownymi trikami – z tym większości z nas jeszcze niedawno kojarzyło się to państwo leżące w Ameryce Południowej, a jak jest obecnie? Zapraszam do lektury.

Brawura – tego nigdy nie brakowało piłkarzom reprezentacji Brazylii.

Racjonalizm – wiara we własne umiejętności, to kolejny z ich atutów.

Atrakcyjny futbol – to głównie dzięki Ronaldinho Europejczycy poznali elastico.

Zwycięski duch walki – Brazylia zawsze była groźna do ostatnich chwil spotkania.

Young – w pierwszym składzie zwykle był jeden młodzian, który czarował publikę.

Lekkość – prowadzenie piłki nigdy nie było dla nich problemem.

Idealizm tak określało się przez wiele lat skład Brazylijczyków.

Ambicja nie było turnieju, na którym reprezentacja Brazylii nie byłaby wymieniana w gronie faworytów do zwycięstwa.

Zacznijmy od 2002 roku, to wtedy „Canarinhos” udali się do Korei Południowej i Japonii, gdzie wzięli udział w mistrzostwach świata. Luiz Felipe Scolari, który był wówczas ich selekcjonerem powołał na ten turniej kilku młodzianów m.in. Ricardo Kakę czy Ronaldinho. Jej trzon stanowili jednak doświadczeni gracze w postaci Cafú, Roberto Carlosa czy Rivaldo. Pomimo tego Brazylia wówczas w eliminacjach nie zachwyciła, gdyż zajęła dopiero czwarte miejsce w strefie CONMEBOL, na ich szczęście ostatnie z premiowanych awansem na mistrzostwa świata.

Po losowaniu grup, które odbyło się pierwszego grudnia 2001 roku Brazylia trafiła do grupy C razem z Turcją, Kostaryką i Chinami. Do turnieju przystępowała ona oczywiście w roli faworyta, ale nie mogło być inaczej, bo przecież w 1998 roku zajęła we Francji drugie miejsce, a cztery lata wcześniej sięgnęła po mistrzostwo świata. Ich pierwszym rywalem w grupie była Turcja. Tak oto prezentował się skład Brazylijczyków na tamto spotkanie: Dida – Roque Júnior, Lúcio, Edmílson – Roberto Carlos, Gilberto Silva, Cafú, Ronaldinho, Juninho Paulista, Rivaldo – Ronaldo.

Wtedy „Canarinhos” przeszli przez turniej jak burza, wygrywając wszystkie spotkania, a w finale pokonując 2:0 Niemcy. Najlepszym zawodnikiem mistrzostw wybrany został Ronaldo. Po tamtym triumfie apetyty Brazylijczyków zostały rozbudzone, a nikt na świecie nie widział lepszej reprezentacji od tej, która wygrała z Niemcami, w składzie której byli tacy gracze, jak Oliver Neuville, Oliver Kahn czy Michael Ballack.

Rok później przyszedł Puchar Konfederacji rozgrywany we Francji, gdzie Brazylia trafiła po raz kolejny do jednej grupy z Turcją. Oprócz tego zmierzyła się jeszcze z USA i Kamerunem. Ostatecznie nie wyszła nawet z grupy, zajmując w niej trzecie miejsce. Warto jednak podkreślić, że „Canarinhos” nie trenował już Luiz Felipe Scolari, lecz Carlos Alberto Parreira, który zdecydował się nie powołać takich graczy, jak Cafú czy Ronaldo. Pomimo tego, futbol prezentowany podczas Pucharu Konfederacji nie napawał optymizmem, czy miał być to zatem koniec złotej ery reprezentacji Brazylii? Tego dowiecie się już w kolejnej części. 

Czytaj więcej o: Ronaldo, Brazylia, Lucio, Roberto Carlos, Rivaldo, Juninho Pernambucano, Ronaldinho, Cafu

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (0)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze