Spadające gwiazdy?

Dawid Brilowski | 15.06.2016 12:41 | komentarzy: 2 | kategoria: Okiem kibica |

Był piękny, piątkowy wieczór. W oddali słychać było jeszcze samochody, choć ulice jakoś dziwnie pustoszały. Robiło się nieco chłodniej – skwar dnia zaczął przeradzać się w cudowny chłodek. Ludzie znikali z ulic, niebo było niemal bezchmurne. Zadzwoniłem zatem do znajomych: „Chodźcie, popatrzymy na gwiazdy”.

Równo o godzinie 21. naszego czasu na płycie boiska w Saint-Denis pojawiły się pierwsze z nich. Małej plejady w skłądzie: Giroud, Griezmann, Pogba, Sagna, Evra trzeba było szukać jednak z lunetą. Szczególnie, że ten ostatni nieco przygasł. Było o tyle trudno, że w pobliżu pojawiła się nowa, jasna gwiazda. Jej robocza nazwa to „HuknąłZDystansuAżMiło 89”, choć niektórzy mówią po prostu Dimitri Payet. Pierwszy mecz EURO 2016 już pokazał, że nie będą to zwykłe mistrzostwa. Stanie się tu coś niesamowitego – czyżbyśmy mieli być świadkami odejścia w cień starych gwiazd i narodzin nowych?


Spadające gwiazdy (?)

 

Nie wiem jak Wy, ale ja ewidentnie miałem wrażenie, że takie postacie jak Zlatan Ibrahimović czy Cristiano Ronaldo nie podeszły do tego turnieju poważnie. Fakt, dla kogoś na co dzień grającego przeciwko największym mecz z Irlandią czy Islandią nie jest może czymś nazbyt fajnym. W momencie, gdy ich reprezentacjom w miarę szło, Zlatan i CR7 zdawali się niemal odpoczywać na boisku.

 Do boju ruszali dopiero jako „SuperBohaterowie”, gdy ich ekipy traciły bramkę. Skutek? Marny. Mimo szaleństw, Zlatan doprowadził jedynie do samobója ze strony rywali, Ronaldo natomiast nic nie wskórał i mógł jedynie wściekać się po zakończonym spotkaniu.

 Krytykować można też Roberta Lewandowskiego, nie mogącego poradzić sobie ze średniej klasy obrońcami, aby móc stworzyć choćby jedną akcję bramkową. Thomas Mueller – również niewidoczny, a zwycięstwo Niemiec nad Ukrainą zamiast niego zapewnić musiał Mustafi.


Supernowe

 

W obliczu spadających gwiazd, nastąpiły świetne warunki do tworzenia się supernowych. Wspomniany już wcześniej Payet może być tego świetnym przykładem. W mojej klasyfikacji Francuz znajduje się wyżej od Bartosza Kapustki. I to mimo tego, że po meczu z Irlandią Północną to naszego gracza chwalił cały świat, z Rio Ferdinandem i Garrym Lineckerem włącznie. Obaj zawodnicy w mojej skali otrzymaliby notę 7/10. W przypadku Payeta wiadomo jednak, że w kolejnych meczach na pewno zagra, dzięki czemu – nie mam ku temu najmniejszych wątpliwości – rozbłyśnie na dobre. Czy Kapustka utrzyma się u nas na skrzydle po powrocie Kamila Grosickiego? Tu już pewności nie mam. Zadecyduje na pewno forma dnia.

W bardzo dobrej strony pokazał się również bramkarz reprezentacji Albanii – Etrit Berisha. Pomimo ewidentnego błędu na samym początku, który notabene zakończył się bramką dla Szwajcarii, w dalszej części meczu pokazał się z dobrej strony. Za supernowe uznać możemy także Hamsika i Bale'a, którzy mieli być gwiazdami swoich zespołów i jak dotąd sprostują oczekiwaniom. Dzięki nim Walia stworzyła niesamowite show w walce ze Słowacją.


Z mgławicy „AntonioConte” wyłania się nowa gwiazda

 

Pomimo zwycięstwa Walii – ba! - nawet mimo zwycięstwa Węgier i remisu Islandii, bardzo dużo osób jako największą sensację uznaje zwycięstwo Włochów z Belgami. Panowie i Panie – ogarnijcie się! Utytułowana drużyna włoska walczy z krajem, którego największym osiągnięciem na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat był ćwierćfinał! Jakim cudem jako faworyta tego spotkania można wskazywać Belgów? W ciągu ostatnich 10 lat Włosi raz zdobyli tytuł Mistrza Świata. Dokładnie tyle razy, ile Belgia... w ogóle zakwalifikowała się na turniej.

Kwestię śmiesznego rankingu FIFA pozostawiam z boku. W poniedziałek oglądałem to, co przewidywałem wcześniej. Gwiazdozbiór pod tytułem „Belgia” okazał się być pełen nie czerwonych olbrzymów, a gwiazd karłowatych. Nie zadziałało nic. Kompletnie nic.

Osobny akapit należy się natomiast Włochom. Potwierdzam bowiem, że nie jest to drużyna, która miałaby to „coś”, co mogłoby ich stawiać w roli faworytów do wygrania tegorocznego EURO. Antonio Conte fenomenalnie poukładał jednak formację defensywną. Do tego doszła chęć walki. Po graczach Italii widać, że pragną tego zwycięstwa. Na murawie widziałem prawdziwą drużynę walczącą. Z mgławicy wyłania się nowa gwiazda. I być może to ona już niedługo w błękitnym kolorze zabarwi nasz nieboskłon.

Tyle mojego subiektywizmu. Trzymam kciuki oczywiście za Polaków i za to, żeby działo się jak najwięcej ciekawego.

Czytaj więcej o: Rosja, Antonio Conte, Gareth Bale, Walia, Euro 2016

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

  • Real odda Bale'a i Kroosa do PSG, aby pozyskać Neymara?!

    Real Madryt jest gotowy sprzedać Garetha Bale'a w lecie przyszłego roku. Zdaniem dziennika AS władze "Królewskich" nie mają cierpliwości do Walijczyka, który ciągle leczy urazy. Aktualnie piłkarz od miesiąca zmaga się z kontuzją pachwiny i po raz ostatni zagrał we wrześniu tego roku.

    czytaj więcej
  • Del Piero: Chciałbym, aby Conte znowu prowadził reprezentację Włoch

    Antonio Conte jest aktualnie trenerem Chelsea, ale w latach 2014-2016 był selekcjonerem kadry narodowej Włoch. W barażach Italia uległa Szwecji 0:1 i dzisiaj czeka ją rewanż na San Siro, aby wywalczyć sobie wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rosji. Alessandro Del Piero wyraził pragnienie, aby Włoch ponownie poprowadził kadrę narodową.

    czytaj więcej
  • Coleman: Bale musi cierpliwie poczekać na swój powrót

    Selekcjoner reprezentacji Walii, Chris Coleman wyznał, że wierzy, iż Gareth Bale po wyleczeniu kontuzji wróci silniejszy i problemy zdrowotne zaczną go omijać. Gwiazdor Realu Madryt w tym sezonie zagrał tylko dziewięć spotkań we wszystkich rozgrywkach, zaś po raz ostatni wystąpił we wrześniu. 28-latek aktualnie leczy uraz mięśni przywodziciela.

    czytaj więcej
  • Zapowiedź: Chelsea FC vs. Manchester United

    Mistrzowie Anglii nie najlepiej rozpoczęli sezon, jednak pomimo kiepskiego startu, zajmują miejsce w czołowej czwórce. Manchester natomiast po fenomenalnym początku, zdecydowanie obniżył loty, ale utrzymuje się na drugim stopniu podium.

    czytaj więcej
  • Wypowiedzi trenerów przed meczem AS Roma – Chelsea FC

    Już za dwie i pół godziny zmierzą się ze sobą „Giallorossi” oraz „The Blues”. Przedstawiamy najważniejsze wypowiedzi obu szkoleniowców.

    czytaj więcej

Komentarze (2)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze