Poczuli miętę do Kapustki

Autor: Filip Malinowski | 28.07.2016 09:00 | komentarzy: 1 | kategoria: Okiem kibica |

Transfer Bartosza Kapustki do Leicester City jest już niemal przesądzony. Uzdolniony zawodnik najpewniej zagra w ekipie mistrza Anglii. Cracovia cieszy się z o wiele grubszego portfela, kibice kadry z kolejnego głośnego transferu z udziałem naszego reprezentanta, a agent piłkarza z otrzymanej premii. Na papierze wszystko wygląda elegancko. No właśnie, tylko na papierze. Aspekty czysto sportowe przeszły tu chyba do lamusa.

Kapustka ma talent. Gra dobrze w polskiej Ekstraklasie. Na Mistrzostwach Europy również pokazał się z bardzo dobrej strony. To główne czynniki warunkujące tę transakcję. Pytanie tylko, czy wystarczające? Ilu zawodników z Polski próbowało już w tak młodym wieku podbijać silne ligi zagraniczne? Lista jest tak długa jak niekończący się papier Regina.

 Skupmy się może na tej nieszczęsnej Reginie. Każdy polski kibic futbolu wie przecież, że to właśnie Włochy są ostatnio bardzo popularnym kierunkiem dla zawodników z naszego kraju. Wolski, Furman, Wszołek. Tylko ostatniemu z nich udało się w pewien sposób wykorzystać swój potencjał. Trwało to jednak bardzo długo. Poza tym Wszołek nie pchał się z motylkami do pływania na Ocean Atlantycki. Wybrał klub, w którym miał pewne szanse na przebicie się do pierwszego składu. Mimo to musiał jeszcze bardziej obniżyć poziom rywalizacji. Zamienił Sampdorię na Hellas. Zaczął grać regularnie i...spadł do Serie B. Teraz interesuje się nim warszawska Legia. Dołączy więc może do innych „mniesięuda” ekstraklasowiczów – Wolski gra już dla Lechii, Furman pokazuje klasę w Wiśle Płock.

 Kapustka postawił sobie poprzeczkę niezwykle wysoko. Liga angielska stanowi wyzwanie nawet dla bardzo doświadczonych piłkarzy. Na Wyspach dobrze znają zawodników z naszego kraju. Boruc, Fabiański, Szczęsny, Kuszczak. Każdy z nich się sprawdził. Każdy dostał swoją szansę. Może to dowód na to, że skauci z Wielkiej Brytanii dobrze znają się na swojej robocie? Chciałbym w to wierzyć. Rozum podpowiada jednak, że nawałnica golkiperów znad Wisły to dowód dobrze funkcjonującej akademii bramkarskiej, a nie umiejętności poszukiwaczy talentów.

 Wszyscy cieszą się z powodu tego transferu. No, może prawie wszyscy. Każdy z nas żyje nadzieją, że Kapustka będzie polskim Ronaldo, który odpali i z miejsca wskoczy do podstawowego składu „Lisów”. Realiści wiedzą jednak, że o taki scenariusz będzie niezwykle trudno. Na taki transfer jest chyba jeszcze za wcześnie. Młody zawodnik podpisując kontrakt z Leicester wbija sobie gwóźdź w kolano. Gwóźdź, który wzmocni jego stawy, bądź szybko zardzewieje.

Czytaj więcej o: Anglia, Włochy, Polska, Paweł Wszołek, Leicester City

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (1)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze