Arsenal się tylko rozgląda, rywale się wzmacniają

Autor: Michał Nowacki | 29.07.2016 12:00 | komentarzy: 2 | kategoria: Okiem kibica |

Per Mertesacker doznał kontuzji kolana i jego rehabilitacja potrwać może nawet do pięciu miesięcy. Arsenal chcąc wykorzystać fakt, że okienko transferowe nadal trwa rozgląda się za nowym stoperem. Opcji „The Gunners” ma kilka i prowadzi w tym celu zaawansowane rozmowy.

Partnerem Laurenta Kościelnego może zostać Gabriel Paulista lub Calum Chambers, ale obaj piłkarze mają mało doświadczenia. Zakupiony z Boltonu został młody, choć utalentowany, Rob Holding. Stołeczny klub planuje też wydać ogromne pieniądze na znanego zawodnika. Alternatyw jest kilka.

Pierwszym pomysłem Arsène’a Wengera, jeszcze przed kontuzją Niemca, był Kostas Manolas. Władze Romy życzą sobie za Greka aż 45 milionów euro i Francuz zdecydował się porozmawiać z władzami SSC Napoli. Okazało się, że przewodniczący neapolitańczyków życzą sobie taką samą sumę za Kalidou Koulibaly’ego. Francuski szkoleniowiec zdecydował się jednak porozumieć się z hiszpańską Valencią. Shkodran Mustafi może przejść na Emirates Stadium za 25 milionów euro. Spekuluje się w mediach, że jego agent, Ali Batut niebawem spotka się z władzami „Kanonierów”, aby omówić wszystkie szczegóły.

Stołeczny klub ma nie tylko problemy z pozyskaniem stopera. Gdy Arsenal chciał wzmocnić linię ataku, napotkał na podobne problemy. Pierwszym wyborem był Jamie Vardy, który miał podjąć decyzję jeszcze przed Euro 2016. Ostatecznie Anglik zdecydował się podpisać umowę z Leicester City, z którym wygrał mistrzostwo kraju. Okazało się, że czas na zastanowienie się w sprawie transferu miał posłużyć snajperowi tylko po to, aby wywalczyć od „Lisów” podwyżkę.

Alternatywą miał być Gonzalo Higuaín, który jednak szybciej dogadał się z Juventusem. Mistrzowie Włoch za Argentyńczyka zapłacą SSC Napoli aż 90 milionów euro. Trzecim wyborem został Alexandre Lacazette z Olympique Lyon, ale jak dotąd 35 milionów euro nie skusiło ani napastnika, ani władz francuskiego klubu.

Kibice Arsenalu nie mają powodów do zadowolenia. W lutym okazało się, że stołeczny klub ma zabezpieczone pieniądze i bez problemów może wydać 159 milionów funtów, czyli około 189 milionów euro. Wenger nie patrzy jednak na transfery swoich rywali: Chelsea, Manchesteru City i Manchesteru United. Wszystkie trzy kluby dokonały sporych wzmocnień, nie oszczędzały pieniędzy i ściągnęły znakomitych zawodników, ogranych już na europejskich boiskach.

„Czerwone Diabły” pozyskały za darmo Zlatana Ibrahimovicia, ale szykują 110 milionów euro za Paula Pogbę. José Mourinho chce ustanowić nowy rekord, aby tylko Francuz chciał wrócić na Old Trafford. Portugalczyk przyszedł w lecie na ławkę po Louisie van Gaalu i ściągnął także z Borussii Dortmund Henricha Mchitarjana za 38 milionów euro. Na Stamford Bridge przyszedł Antonio Conte, trafił także N'Golo Kanté (32 miliony funtów) z Leicester City. Na Etihad Stadium na ławkę trenerską usiadł Josep Guardiola, który ściągnął İlkaya Gündoğana (21 milionów funtów).

Okienko transferowe jest jeszcze otwarte przez sześć tygodni. Arsène Wenger od początku zapowiadał, że priorytetem jest dla niego napastnik i stoper. Czy znowu się skończy na rozglądaniu, marudzeniu o wygórowanej sumie odstępnego i szukaniu tańszych alternatyw? A może Arsenal też powinien zmienić trenera, jak najwięksi rywale? Przekonamy się za sześć tygodni.

Czytaj więcej o: Arsenal FC, Chelsea FC, Anglia, Josep Guardiola, Arsene Wenger, Jose Mourinho, Trenerzy, Manchester City, Antonio Conte

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (2)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze