Transferowi judasze

Autor: Michał Nowacki | 01.08.2016 12:00 | komentarzy: 3 | kategoria: Okiem kibica |

Po transferze Gonzalo Higuaína z SSC Napoli do Juventusu jako pierwszy głos we Włoszech zabrał… Francesco Totti. Żywa legenda Romy mocno wypowiedziała się na temat Argentyńczyka, za którego „Stara Dama” zapłaciła 90 mln euro.

– Dla obecnych zawodników najważniejsze są pieniądze, są koczownikami. Nie są przywiązani do drużyny i nie mają pasji. Fani przychodzą na mecze swoich drużyn, przywiązują się do danych graczy i nie chcą zostać zdradzeni. Zachowanie Higuaína to dramat – ujawnił 39-latek na łamach „La Gazetta dello Sport”.

Argentyńczyk był ulubionym piłkarzem fanów Napoli, teraz wszyscy kibice „rzucili się” na niego. W czasie treningu pojawiły się nawet manifestacje sympatyków „Azzurri”, napisy, którymi pupile neapolitańczyków dają upust swoim negatywnym emocjom.

Francesco Totti w ciągu swoich lat w Romie miał wiele razy oferty z innych klubów, ale zdecydował się związać tylko z jednym klubem. Grał w juniorach „Giallorossi” w latach 1989-1992, a następnie w pierwszym składzie. Zanotował łącznie ponad 600 występów i nawet w ostatnich latach, kiedy wiek już nie pozwalał grać na najwyższym poziomie, kiedy kłócił się z Luciano Spallettim, nie myśli o odejściu. Dzielnie znosi rolę rezerwowego, nie gra w każdym meczu, trener w końcówce spotkania wpuszcza nie jego, ale młodszego zawodnika, z mniejszym doświadczeniem.

Zastanawiające jest jednak coś innego. Ilu zawodników zachowało się jak zdrajca? Mi na myśl przychodzą dwa takie transfery. Pierwszy to Luís Figo, który latem 2000 roku zamienił Barcelonę na Real Madryt. „Królewscy” wówczas zapłacili „Blaugranie” 60 milionów dolarów, co sprawiło, że Portugalczyk stał się najdroższym graczem na świecie. W obu klubach grał po pięć lat, aby karierę zakończyć w Interze Mediolan.

 Drugi transfer to Denis Law, który w latach 1962-1973 grał dla Manchesteru United i odnosił wielkie sukcesy u boku George’a Besta i Bobby’ego Charltona, pod wodzą trenera sir Matta Bussby’ego. Zagrał 309 razy dla „Czerwonych Diabłów”, strzelił 171 goli, w tym 46 w jednym sezonie, co jest do tej pory rekordem ligi. Później na rok odszedł do…Manchesteru City, gdzie zagrał po raz ostatni. W sezonie 1973/1974, gdy grał dla „The Citizens” strzelił w 85. minucie bramkę przeciwko…Manchesterowi United. I to na Old Trafford. Po porażce 0:1, „Czerwone Diabły” spadły do niższej ligi (wyniki innych spotkań tak się ułożyły, że nawet remis czy wygrana gospodarzy tego spotkania nic by im nie dała). Jednak Denis Law nie był w stanie kontynuować dalej swojej kariery. Po meczu ogłosił, że właśnie zagrał swoje ostatnie spotkanie. Całe Old Trafford widziało jego ból wypisany na twarzy po tym, jak strzelił gola. Tak się zachowuje Szkot, który 11 lat spędził w Teatrze Marzeń.

Jak teraz porównać obu zawodników? Warto zaznaczyć, że w przypadku gracza z Wysp Brytyjskich to on dostał swobodę od trenera United, Tommy’ego Docherty’ego w podjęciu decyzji. Szkot i Portugalczyk, grali w dwóch różnych okresach futbolu, zachowali się podobnie, obaj przechodzili do największych wrogów. Co jakiś czas w ślad za Portugalczykiem idą inni. Także w polskiej Ekstraklasie zdarzają się takie przypadki, ale o tym później.

Latem 2013 roku Mario Götze zamienił Borussię Dortmund na Bayern Monachium. Oba kluby w Bundeslidze walczyły od kilku lat o mistrzostwo Niemiec. O tym, że przeniesie się do stolicy Bawarii wiadomo było przed finałem Ligi Mistrzów w sezonie 12/13. Po trzech kiepskich sezonach, kontuzjach i roli rezerwowego postanowił zmazać, odkupić swoje winy i wrócić na Signal Iduna Park. Zobaczymy, z jakim skutkiem i jaką formą.

Także Zbigniew Boniek nie uniknął oszczerstw pod swoim adresem, gdy zdecydował się zamienić Juventus na Romę. Popularny „Zibi” grał dla „Starej Damy” w latach 1982-1985, aby później na trzy sezon przenieść się do drużyny „Wilków”. W obu klubach potrafił zjednać sobie z łatwością kibiców, choć grając w stolicy Włoch fani z Turynu okazywali mu niechęć. Gdy władze „Juve” chciały, aby kibice wybrali 50 zawodników, którzy zostaną umieszczeni w gablocie sław fani zaprotestowali, aby na liście był Zbigniew Boniek. Polak oprócz transferu „naprzykrzył się” kibicom wielokrotną krytyką klubu, gdy po zakończeniu kariery został ekspertem telewizyjnym.

W Polsce też były przypadki judaszy. Pierwszym z przykładów w ciągu ostatnich lat był Bartosz Bereszyński, który z Lecha Poznań odchodził do… Legii Warszawa. Junior, wychowanek „Kolejorza” odszedł na Łazienkowską. Obrońca często całował logo klubu po strzeleniu gola. Urodził się w Poznaniu, aby po czterech sezonach związać się z „Wojskowymi”. Może karą od losu była podstawiona blondynka, która nie dopilnowała błędów proceduralnych i stołeczny klub wykluczono z rozgrywek Ligi Mistrzów. Minęło 2,5 roku i kolejna afera w Ekstraklasie, Kasper Hämäläinen. Finowi skończył się kontrakt i w styczniu 2016 roku zdecydował się przejść do Legii. Kibice z Bułgarskiej mu tego nie wybaczyli. I nie wybaczą już chyba nigdy.

Ilu Tottich, Giggsów czy Scholesów musi być w futbolu, abyśmy pamiętali, że „judaszostwo” jest czymś okropnym. I nie mówię tutaj o podejściu stricte religijnym, ale z miłości do klubu, a nie do jego pieniędzy. Fani przychodzą na stadion, skandują twoje nazwisko, głośno krzyczą po twoim golu. Ale też równie głośno (a może nawet głośniej) krzyczą, kiedy zdradzasz ich klub, idziesz do znienawidzonego rywala lub lokalnego przeciwnika. Dla pieniędzy? Dla pucharów? Każdy chce wygrywać. Każdy chce być najlepszy. Nowe wyzwania, nowe doświadczenia. Puentując, przychylam się do słów i zachowania Tottiego i widać, że jest wierny swojej drużynie niczym mąż żonie, gdy składa przysięgę małżeńską. Porównałbym to do jednego z demotywatorów „Po co iść na jedną przygodę z tysiącem kobiet, skoro można iść na tysiąc przygód z jedną kobietą”. I Totti, i Giggs, i Scholes myśleli tak samo. Poświęcili całą swoją karierę jednej drużynie. I to z nią każdy mecz był nową przygodą. A oni w tym romansie ze swoim klubem byli wierni od pierwszego do ostatniego meczu.

Czytaj więcej o: FC Barcelona, Juventus Turyn, Manchester United, Real Madryt, Anglia, Hiszpania, Włochy, Transfery, AS Roma, Manchester City, Gonzalo Higuain, Legenda, Francesco Totti, SSC Napoli, Luis Figo

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

  • Courtois: Ronaldo jest w Realu niezastąpiony, ale...

    Bramkarz Realu Madryt, Thibaut Courtois przyznał, że nie da się zastąpić Cristiano Ronaldo, ale nawoływał zawodników, aby podnieśli poziom w klubie po odejściu Portugalczyka. W zespole "Królewskich" największy problem jest ze skutecznością i faktem, że nie ma wyznaczonego piłkarza, który miałby odpowiadać za strzelanie goli.

    czytaj więcej
  • Solskjaer: Rooney dał mi wskazówki, więc to zwycięstwo jest dla niego

    Ole Gunnar Solskjaer ujawnił, że gdy został trenerem Manchesteru United to Wayne Rooney wysłał mu SMS-a ze wskazówkami przed pierwszym meczem z Cardiff City. Norweg zadedykował Anglikowi wysoką wygraną 5:1.

    czytaj więcej
  • Rooney: Przyjście Solskjaera to najlepsza decyzja władz United

    Wayne Rooney przyznał, że Ole Gunnar Solskjaer zapewni w Manchesterze United odpowiedni impuls. Zdaniem Anglika na Old Trafford zapanuje pokój wśród piłkarzy i pozwoli władzom znaleźć odpowiednią osobę w lecie.

    czytaj więcej
  • Allegri: Mandžukić jest niezwykłym zawodnikiem

    Mario Mandžukić strzelił zwycięską bramkę w wygranym meczu z Romą 1:0. Massimiliano Allegri chwali swojego napastnika, dla którego było to już ósme trafienie w lidze. Dla Juventusu było to 16 zwycięstwo w sezonie, jedyny remis "Stara Dama" zanotowała w październiku z Genoą 1:1.

    czytaj więcej
  • Klopp: Do wygrania tytułu będzie potrzebne 105 punktów

    Liverpool wczoraj wygrał z Wolverhampton 2:0 i Jürgen Klopp przyznał, że do zdobycia mistrzostwa Anglii potrzebne będzie 105 punktów. Niemiec zapewnił jednak, że nie koncentruje się na tym. "The Reds" tym samym po triumfie nad "Wilkami" zapewnili sobie pozycję lidera na Boże Narodzenie z dorobkiem 48 "oczek". Manchester City może tą stratę zniwelować do jednego punktu, jeśli pokona u siebie Crystal Palace. Trzeci Tottenham traci dziewięć punktów, ale jutro zagra z lokalnym rywalem lidera, Evertonem.

    czytaj więcej

Komentarze (3)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze