Wypijmy za błędy...

Dawid Brilowski | 15.10.2016 12:00 | komentarzy: 2 | kategoria: Felieton |

Gdy słyszę o alkoholu w kadrze, przypominają mi się jej najgorsze czasy. Te, w których dostawaliśmy „szóstkę” od Hiszpanii, a bez trudu ogrywał nas nawet Kamerun. I gdzieś zaczynam mieć obawy, że to wróci. Szczególnie biorąc pod uwagę fatalny styl trzech ostatnich spotkań.

 Cała sprawa jest jednak grubymi nićmi szyta. Dla przypomnienia, aferę rozkręcił Przegląd Sportowy. Tak, to ta największa w Polsce gazeta sportowa. Dokładnie ta sama, która wieściła pewny transfer Obraniaka do Pogoni Szczecin. Wówczas z całej informacji zgadzał się tylko to, że Obraniak gdzieś szedł, a Pogoń kogoś brała. Nic więcej. Tym razem jest podobnie. Nikt nie potrafi wskazać faktów, które zostałyby gdziekolwiek potwierdzone. Zgadza się tylko zarzygany dywan.

 Resztę dopowiadamy sobie sami. Co chwila w internecie pojawiają się kolejne sensacyjne doniesienia, oskarżające już wszystkich piłkarzy po kolei, poza Lewandowskim, Błaszczykowskim, Piszczkiem, Fabiańskim i Krychowiakiem. A zatem może zatrzymajmy się i popatrzmy na absurdalność tej sytuacji, w którą aż nie chce się wierzyć.

 Teodorczyk miałby pić? W jego przypadku, to akurat zrozumiałe. Jest w życiowej formie, rozstrzelał się w nowym klubie, do tego wysokiej rangi i lepszej ligi. Kontuzja napastnika z podstawy i...na boisko wchodzi Linetty, o którym trener mówi jeszcze „naturalny zmiennik”. Na miejscu Teodorczyka też „pier...nąłbym sobie whisky, bo tylko to zostało”. Ale zaraz PO meczu z Danią, a nie tuż PRZED meczem z Armenią.

 Przyjmijmy zatem, że można uwierzyć w to, że Teo mógł wypić. No to dalej – alkoholikiem Teodorczyk nie jest. A więc musiał pić z kimś. Najbardziej sensacyjne doniesienia mówią o tym, że w balandze udział brała połowa kadry. Czy na pewno? Linetty i Kapustka są młodzi, ale to chyba nie powód, aby zachowywać się jak gimnazjaliści na wycieczce klasowej. To w końcu poważniejsza sprawa i reprezentacja narodowa. Nie wierzę również, aby poluzował sobie Glik. Szczególnie tuż przed meczem, wiedząc że nie zagra Pazdan. Grosicki? Wpadał w wiele dziwnych sytuacji w życiu, leczył się od uzależnień. Niedawno świętował piątą rocznicę. On miałby teraz pić przed meczem? Peszki tyczy się niemal to samo.

 Może rezerwowi bramkarze? Oni jako jedyni chyba mieliby moralne usprawiedliwienie. Przecież wiedzieli na 200%, że nie zagrają w tym spotkaniu. Poza nimi i Teodorczykiem – wszyscy jacyś tacy mało prawdopodobni. A jeszcze, żeby Iwan o wszystkim wiedział i nie powiedział Nawałce? Brrr...to już byłoby wyjątkowo okrutne. A może po prostu wierzyć nie chcę?

 W każdym razie, chciałbym zaapelować o spokój i nie osądzanie ot tak. Bo media piszą swoje, internet huczy, a prawda może być zgoła znacznie inna. Tę,mam nadzieję, zna już trener Nawałka i podejmie odpowiednie kroki. My dopiero po nich będziemy mogli się domyślać, co stało się feralnego wieczoru przed meczem z Armenią i kto wypije jeszcze raz – za błędy, w wyniku których będzie musiał wypić piwo, którego nawarzył i być może nawet na stałe pożegna się z kadrą.

Czytaj więcej o: Polska, Armenia, Reprezentacja, Nawałka, Zgrupowanie

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (2)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze