Podsumowanie fazy grupowej Ligi Mistrzów

Redakcja | 12.12.2016 18:00 | komentarzy: 1 | kategoria: Analiza |

W tym sezonie po raz kolejny nie zabrakło ogromnych sensacji, niespodzianek, emocji i przede wszystkim pięknych akcji. Przedstawiamy Państwu fazę grupową najbardziej prestiżowych rozgrywek europejskich w jednej pigułce.

Najlepszy zespół: Borussia Dortmund

 

Nie da się ukryć, że podopieczni Thomasa Tuchela wykonali kawał dobrej roboty. Nie warto wliczać rozgrywek ligowych, bo ich postawa dotyczy Ligi Mistrzów. Tutaj spisali się najlepiej ze wszystkich ekip, które wystawiliśmy pod głosowanie w tej kategorii. Padło na ekipę z Signal Iduna Park.

 

Piłkarze BVB już przed rozpoczęciem fazy grupowej byli wskazywani jako ten zespół lepszy na tle pozostałych. Letnie wzmocnienia w postaci m.in. Dembele, Schuerrle czy Bartry pozwalały wierzyć, że to nie były puste przypuszczenia. Pierwszy mecz z Legią w Warszawie pokazał wysoki poziom drużyny z Dortmundu. Nie chodzi tutaj o to, że „Legioniści” mieli być i tak chłopcami do bicia, że klasa piłkarzy różniła się znacząco, ale przede wszystkim o sposób rozegrania piłki, o prowadzenie jej, o założenia taktyczne i kreatywność samych graczy. Potwierdziło się to w starciu z Realem Madryt, w którym to Borussia Dortmund, patrząc na statystyki, była zespołem lepszym. Później był dwumecz ze Sportingiem CP i kolejny pojedynek z Legią. Z mistrzem Polski piłkarze BVB pobili kilka rekordów, ale potwierdzili tylko swoją wysoką formę w rozgrywkach o Puchar Europy. Zwieńczeniem był pojedynek z Realem w Madrycie. Przegrywając 2:0 wicemistrz Niemiec potrafił podnieść się i doprowadzić do remisu na kilka minut przed końcem meczu.

 

Oczywiście, Borussia Dortmund nie zdobyła największej ilości punktów, bo ten przywilej należy do FC Barcelony i Atletico Madryt w tym sezonie. Patrząc jednak realnie na poziom gry, zaangażowanie piłkarzy, pomysłowość i walkę do samego końca, to tytuł najlepszej drużyny fazy grupowej w sezonie 16/17 po prostu należy się graczom BVB. Nie oznacza to jednak, że w rundzie finałowej spiszą się równie dobrze lub jeszcze lepiej, ale na pewno trzeba na nich zwrócić szczególną uwagę.

 

Najgorszy zespół: FC Basel

 

Wielu może dziwić ten wybór. Wszak kilka innych drużyn prezentowało się o wiele gorzej np. Club Brugge czy Dinamo Zagrzeb. Co w takim razie sprawiło, że miano najgorszej drużyny spadło na barki mistrza Szwajcarii?

 

Patrząc na to, jak zaprezentowali się piłkarze z Bazylei, ciężko oprzeć się wrażeniu, że oglądaliśmy meandry drużyny, która przez ostatnich kilka sezonów potrafiła stanowić zagrożenie w fazie grupowej dla najlepszych w Europie. „Bebbi” przegrali wszystkie mecze z Paris Saint-Germain i Arsenalem FC, a z Łudogorcem Razgrad dwukrotnie zremisowali. Nie potrafili zawalczyć o trzecie miejsce w grupie, które zapewniałoby im dalszą walkę o europejskie puchary. Nieudolność mistrza Szwajcarii wykorzystali piłkarze Łudogorca, którzy długo czekali na taki moment, aż w końcu nastał.

 

W Bazylei jest sporo do naprawy. Porównując FC Basel do takiego Club Brugge czy Dinama Zagrzeb trzeba wziąć poprawkę na to, że mistrzowie Belgii i Chorwacji byli skazywani na ostatnie miejsce w swoich grupach. „Bebbi” mieli zagwarantować sobie udział w fazie finałowej Ligi Europy. Zapewnili sobie przygotowanie do przyszłorocznych rozgrywek o europejskie puchary. Oby następnym razem pokazali się z lepszej strony.

 

Największe zaskoczenie: Leicester City

Uznaliśmy, że w tej kategorii zwycięzcą musi zostać ekipa zarządzana przez Claudio Ranieriego, bo choć przystępowała do tych rozgrywek jako mistrz Anglii, niewielu spodziewało się tak dobrej gry ze strony Jamiego Vardy’ego i spółki.

Leicester City w lecie straciło króla odbiorów środka pola, jakim był bez wątpienia N'Golo Kanté, który wzmocnił londyńską Chelsea. Na King Power Stadium udało się jednak zatrzymać dwie największe gwiazdy zespołu, a więc wspomnianego Jamiego Vardy’ego oraz Riyada Mahreza. Zespół, który jeszcze dwa sezony temu występował na zapleczu angielskiej Premier League, trafił do jednej grupy z Club Brugge, FC Kopenhagą oraz FC Porto. W momencie, gdy poznaliśmy rywali mistrza Anglii, wielu z nas jako głównego pretendenta do zajęcia pierwszego miejsca w tej grupie upatrywała w „Smokach” z Estádio do Dragão.

To jednak nie z nimi „Lisy” zmierzyły się w pierwszej kolejce fazy grupowej, gdyż 14 września stanęły one w szranki z mistrzem Belgii, w którego składzie znalazł się m.in. 40-letni Timmy Simons. Podopieczni byłego trenera Chelsea FC wyszli na boisko w najmocniejszym zestawieniu i wygrali 3:0 po dwóch trafieniach kuszonego w lecie przez Arsenal FC, Riyada Mahreza a także bramce strzelonej przez Marca Albrightona. Warto dodać, że Leicester City przystępowało do tego spotkania tuż po przegranej rywalizacji z Manchesterem United o Tarczę Wspólnoty oraz zgromadzeniu ledwie czterech „oczek” w czterech pierwszych meczach Premier League. W drugiej kolejce fazy grupowej przedstawiciel ligi angielskiej mierzył się z faworyzowanym FC Porto. Mecz ten został rozegrany 27 września na Wyspach Brytyjskich. Tym razem wygraną „Lisom” zapewnił ściągnięty latem ze Sportingu CP, Islam Slimani. Co ciekawe, gospodarze przystąpili do tego pojedynku zaraz po przegranej w stosunku 1:4 z Manchesterem United.

Na kolejną serię spotkań w Lidze Mistrzów musieliśmy poczekać do 18 października. Tego dnia Leicester City rozegrało mecz z FC Kopenhagą. Tak jak w pierwszej kolejce, tak i tym razem do wygranej mistrza Anglii przyczynił się reprezentant Algierii, Riyad Mahrez, który zdobył w tym spotkaniu jedyną bramkę. „Lisy” pojedynkowały się z ekipą z Danii ledwie trzy dni po tym, jak poległy aż 0:3 z „The Blues”. Dwa tygodnie później ekipa zarządzana przez Claudio Ranieriego zmierzyła się po raz kolejny z FC Kopenhagą. Tym razem w Danii padł bezbramkowy remis. Do rywalizacji z mistrzem duńskiej Superligaen doszło tuż po zremisowanym przez „Lisy” spotkaniu z Tottenhamem Hotspur. 22 listopada do Leicester przybyło Club Brugge. Wówczas ekipa miejscowa miała na swoim koncie 10 punktów i znajdowała się na pierwszej pozycji w grupie G. Tego dnia do bramki mistrza Anglii z poprzedniego sezonu wskoczył Ron-Robert Zieler, który zastąpił w niej kontuzjowanego, Kaspera Schmeichela. Gospodarze wygrali ten mecz 2:1, a na listę strzelców wpisali się Shinji Okazaki oraz Riyad Mahrez. Dla Algierczyka był to już czwarty gol strzelony w europejskich pucharach.

Na zakończenie zmagań w grupie G, doświadczony Włoch prowadzący Leicester City, postanowił wprowadzić kilka roszad w składzie, a szansę gry od pierwszych minut otrzymał m.in. Marcin Wasilewski. Przeciwnikiem „Lisów” siódmego grudnia było FC Porto, który wygrało u siebie aż 5:0.

Ostatecznie debiutant w Lidze Mistrzów uzyskał 13 punktów i zajął pierwsze miejsce w grupie, dzięki czemu podszedł do losowania par 1/8 finału jako zespół rozstawiony.

 

Największe rozczarowanie: Tottenham Hotspur

 

Nie było łatwo zdecydować się na jedną drużynę, która rozczarowała najbardziej, ale finalnie wybór padł na „Koguty”. Trzecia drużyna Premiership tego sezonu w Lidze Mistrzów nie zaliczy do najlepszych.

 

Miało być tak pięknie. Drużyna prowadzona przez Mauricio Pochettino pozbierała się po sprzedaży Garetha Bale'a. Na White Hart Lane przewinęło się od tego momentu wielu piłkarzy, aż w końcu stworzono drużynę, mogącą walczyć z najlepszymi, przynajmniej takie można było odnieść wrażenie. Fazę grupową dla „Spurs” otwierało spotkanie z AS Monaco na Wembley. Miało być wielkie święto, a wyszedł jeden wielki zawód. Co gorsza, to zespół z Francji pokonał Tottenham, a dla jakiejkolwiek angielskiej drużyny taka porażka i to na własnym terenie boli podwójnie, a nawet potrójnie. „Koguty” podniosły się po spotkaniu z CSKA, ale dwumecz z Bayerem Leverkusen trzeba było wygrać. Ostateczny cios zadali ponownie piłkarze AS Monaco, którzy ostatecznie przekreślili szanse londyńskiej drużyny na awans z fazy grupowej Ligi Mistrzów.

 

Faktem jest, że Tottenham miał przerwę od Ligi Mistrzów. Patrząc jednak na to, jak dobrze Leicester spisało się w fazie grupowej, można śmiało stwierdzić, że „Spurs” było stać na to samo. Pozostaje im teraz przygotować się do walki o powrót do rozgrywek o Puchar Europy.

Czytaj więcej o: Liga Mistrzów, Anglia, Niemcy, Tottenham Hotspur, FC Basel, Borussia Dortmund, Szwajcaria, Leicester City

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (1)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze