Wierzyć, to nie to samo, co spełniać marzenia, ale...

Autor: Bartłomiej Misztal | 03.04.2017 12:00 | komentarzy: 1 | kategoria: Analiza |

Leicester City się nie poddaje. Piękna historia mistrza Anglii, która mogła zakończyć się jakiś czas temu, nadal trwa. Tym razem rywal jest nie byle jaki, bo to finalista poprzedniej edycji Ligi Mistrzów, ale, szczerze, na tym etapie każda drużyna jest silna.

 

Atletico po cichu wkrada się na podium La Liga. Wprawdzie ich sposób gry różni się od innych, ale to niewątpliwie mocna drużyna, która od kilku lat udowadnia swoją siłę czy to w Hiszpanii, czy na europejskich boiskach. Pod wodzą Diego Simeone Atletico staje się coraz bardziej popularną drużyną na świecie. Jedni twierdzą, że to klub, który nie wymaga wielkich pieniędzy do funkcjonowania, gdyż tam włożono wiele pracy w stworzenie drużyny, która mogłaby wygrywać z najlepszymi. Zdania są podzielone, ale na pewno na brak funduszy na Vicente Calderon nikt nie narzeka, biorąc pod uwagę wysokość premii, jakie UEFA przyznaje za pokonywanie kolejnych szczebli w Lidze Mistrzów. Do końca sezonu pozostało 9 kolejek, a nikt sobie nie wyobraża braku „Rojiblancos” w przyszłorocznej edycji Champions League.

 

„Lisy” nie przestają zadziwiać. Kiedy rozpoczął się sezon 16/17, mało kto przypuszczał, aby Leicester City udało się obronić tytuł mistrzowski w Anglii. To zdanie podzielał także Claudio Ranieri, który doprowadził „Lisy” do sukcesu sprzed roku. Wszystko zaczęło się powoli sprawdzać. Leicester groził spadek z Premiership, więc trzeba było szybko zareagować. Po raz kolejny pojęcie sanacji dało o sobie znać, ale tym razem nie pozwolono Ranieriemu dokończyć sezonu. Miejsce Włocha zajął jego asystent, Craig Shakespeare i to zadziałało jak nagły przypływ energii. Leicester zaczęło wygrywać mecz za meczem i wydaje się, że wszystko wróciło na właściwe tory. Pytanie tylko, jak długo to potrwa?

 

„Rojiblancos” dołączyli do grona drużyn, które upatruje się w gronie faworytów do końcowego sukcesu w Lidze Mistrzów. Głównie życzą im tego kibice, którzy chcą powiewu świeżości w tych rozgrywkach. Faza grupowa w wykonaniu Atletico to nie było nic nadzwyczajnego. Trzeba było poczekać do 1/8 finału, ale w tej fazie Bayer Leverkusen niespecjalnie zagroził podopiecznym Diego Simeone. Teraz trafił im się rywal, o którym nie mają zielonego pojęcia. To dopiero będzie wyzwanie.

 

Piłkarze Leicester City grają w Lidze Mistrzów tak, jakby nie przejmowali się rozgrywkami w Anglii. Faza grupowa nie stanowiła dla nich bariery nie do przejścia. Co więcej, w 1/8 finału nie byli skreślani, nawet mierząc się ze zdobywcą pucharu Ligi Europy. Sevilla nie potrafiła postawić się „Lisom”, którzy grali jak zaczarowani. Oni faktycznie wierzyli, że mogą awansować do 1/4 finału i to zrobili. Tym razem potrzeba będzie jeszcze więcej wiary, jeżeli chce się odprawić z kwitkiem takiego rywala jak Atletico Madryt.

 

Obie drużyny już miały okazję się spotkać. Pierwszy raz Atletico i Leicester zmierzyły się w sezonie 61/62. Wówczas walczyli w Pucharze Zdobywców Pucharów o awans do kolejnej rundy. Pierwszy mecz zakończył się remisem 1:1, ale w rewanżu górą okazała się ekipa z Hiszpanii. Na kolejną konfrontację Atletico i Leicester musiały czekać do sezonu 97/98 w Pucharze UEFA. W Madrycie „Rojiblancos” wygrali 2:1 po golach Juninho Paulisty i Christiana Vieriego. W rewanżu nie dali „Lisom” strzelić ani jednej bramki, sami aplikując gospodarzom dwie. To będzie trzecia konfrontacja i tym razem Leicester City będzie chciało wziąć odwet za poprzednie niepowodzenia.

 

– Poprzednia runda i faza grupowa pokazały, że Leicester jest drużyną, której trzeba się obawiać. Są tutaj, ponieważ na to zasłużyli, a w 1/8 finały wyeliminowali Sevillę. Musimy wykorzystać wszystkie nadarzające się okazje – powiedział Clemente Villaverde, kierownik zarządu Atletico Madryt.

 

– Mierzyć się z drużyną, która w ostatnich trzech latach dwukrotnie dochodziła do finału tych rozgrywek, to olbrzymie wyzwanie, ale to jest rywalizacja, jakiej oczekuje się w 1/4 finału Ligi Mistrzów. To będzie wspaniała okazja dla kibiców oraz dla wszystkich związanych z naszym klubem – stwierdził szkoleniowiec Leicester City, Craig Shakespeare.

 

Atletico jest faworytem w tym spotkaniu. Co więcej, niewielu uważa, że podopieczni Diego Simeone zostaną wyeliminowani na tym etapie z Ligi Mistrzów. Trafił im się jednak rywal zagadka, Przeciwnik, na którego nikt nie chciał trafić. W grze Leicester widać szaleństwo, ale jest ono podyktowane chęcią osiągania wszystkiego, co nieosiągalne. „Lisy” nie czują się słabe. Oni wierzą w to, że uda im się awansować dalej. Jeżeli nie teraz, druga taka okazja może się nie pojawić przez długi, długi czas. „Rojiblancos” o tym wiedzą, ale ile będą mieli sił, aby powstrzymać tę rozpędzoną machinę z Anglii, nie wie nikt.

 

Typ LigaMistrzow.com: Awans Atletico Madryt

Czytaj więcej o: Liga Mistrzów, Atletico Madryt, Anglia, Hiszpania, Leicester City, Atl. Madryt - Leicester 2017-04-12, Leicester - Atl. Madryt 2017-04-18

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (1)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze