Adam Fabisiewicz: Myślę, że „Królewscy” będą grali w sposób, który do tej pory doskonale się sprawdzał

Autor: Bartłomiej Misztal | 31.05.2017 12:00 | komentarzy: 0 | kategoria: Wywiad |

- Piłkarze wyjdą na murawę stadionu w Cardiff przekonani o swojej sile i będą pewnie prowadzić grę - mówi Adam Fabisiewicz, były redaktor naczelny LigaMistrzow.com.

Bartłomiej Misztal: Real stworzy nowy rozdział w historii, czy będzie musiał jeszcze poczekać? Chodzi mi tutaj o obronę trofeum Ligi Mistrzów.


Adam Fabisiewicz: „Biała” część Madrytu jest o tym przekonana. Zespół gra znakomicie i bardzo skutecznie. Zdobywa bramki w ponad 60 meczach z rzędu i nie zamierza się zatrzymać. Tyle, że dziś, jeśli ktoś miałby zatrzymać tę superofensywę „Królewskich”, to właśnie superdefensywa Juve. Pamiętajmy, że podopieczni Allegriego w całym sezonie LM pozwolili rywalom strzelić tylko trzy gole. To musi robić wrażenie i przed finałem mówi nam tyle, że faworyta wskazać naprawdę trudno. Ja na pewno nie odtrąbię już teraz zwycięstwa Realu, spodziewam się bardzo wyrównanego meczu.


Jakiego podejścia do Juventusu ze strony Realu się spodziewasz?


Myślę, że „Królewscy” będą grali w sposób, który do tej pory doskonale się sprawdzał, więc po co go zmieniać? To byłoby nielogiczne i sprzeczne z filozofią prowadzenia zespołu przez Zidane’a. Piłkarze mu ufają, bo wierzą w tę filozofię i we własne siły. Wyjdą na murawę stadionu w Cardiff przekonani o swojej sile i będą pewnie prowadzić grę. Z drugiej strony, Juventus potrafi wyprowadzać świetne kontrataki, co pokazał choćby w rewanżu z Barceloną. Myślę, że obie ekipy będą przede wszystkim chciały zadbać by nie stracić bramki. Dla Realu to może być klucz. Jak już powiedzieliśmy, trafić do siatki „Starej Damy” jest w tym sezonie LM piekielnie ciężko.


Królewscy” wydają się być zespołem bez skazy, ale takich drużyn nie ma. Co więc jest ich słabością


Ewentualny występ Garetha Bale’a może być takim mankamentem. Zapewne będzie silne lobby, za tym by wystawić Walijczyka o pierwszej minuty. Ale nękany przez kontuzję nie ma rytmu meczowego i jest słabszym punktem zespołu. Widzieliśmy to choćby w ostatnim El Clasico, gdy Zizou ściągnął Bale’a z boiska w pierwszej połowie. Teraz trenuje już ponoć na pełnych obrotach, ale na miejscu Zidane’a nie ryzykowałbym wystawiania go w pierwszej jedenastce. Ważny dla Realu będzie z kolei powrót Daniego Carvajala, który daje niesamowitą jakość w ofensywny akcjach oskrzydlających zespołu. Jest mocniejszym punktem niż Danilo.


Zinedine Zidane był w przeszłości piłkarzem zarówno Juventusu, jak i Realu. Byłbyś w stanie porównać go jako zawodnika kiedyś i trenera obecnie?


Nie. Nie lubię takich porównań, bo nie mamy miarodajnego punktu odniesienia. Zizou wielkim piłkarzem był. Wygrywał Ligę Mistrzów z Realem jako piłkarz, był tego bliski w szeregach Juventusu, ale od tego czasu upłynęło kilkanaście lat. W piłce nożnej to cała wieczność. Futbol stał się znacznie szybszy, bardziej atletyczny, większą rolę odgrywa technologizacja. W tych realiach dziś funkcjonuje Zizou i fakt, że kiedyś grał w futbol na najwyższym poziomie dziś pomaga mu pracy trenerskiej. A osiągane przez niego wyniki i styl gry drużyny mówią same za siebie.


O Cristiano Ronaldo powiedziano chyba wszystko. Czy istnieją jeszcze jakieś granice dla Portugalczyka? Lata mijają, a nie widać tego po nim


Trochę jednak w pewnym momencie było widać. Sam zresztą mówił, że gra na dotychczasowym poziomie obciążeń organizmu coraz bardziej go eksploatuje i przez to miewał słabsze okresy w tym sezonie. Zidane jednak włączył CR7 do swojej sławnej już rotacji. Portugalczyk trochę odpoczął, nabrał świeżości i w ostatnich tygodniach gra iście galaktycznie, superskutecznie. Sam jestem ciekaw, czy pokaże tę zabójczą skuteczność także w finale.

Czytaj więcej o: Liga Mistrzów, LigaMistrzow.com, Juventus Turyn, Real Madryt, Hiszpania, Włochy, Wywiad, Juventus - Real Madryt 2017-06-03

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (0)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze