Klasyka LM: AC Milan – Liverpool FC 2:1

Autor: Kacper Chwedoruk | 19.07.2017 12:00 | komentarzy: 2 | kategoria: Klasyka Ligi Mistrzów |

To był gorący wieczór, każdy szykował się na niezapomniane 90 minut pomiędzy Liverpoolem a Milanem. W pamięci wszystkich kibiców były grzmoty z 2005 roku, kiedy to byliśmy świadkami jednego z najciekawszych finałów w historii Ligi Mistrzów. Tym razem, Włosi nie dali sobie wyrwać z rąk Pucharu Europy.

Przed rozpoczęciem finału w Turcji, José Mourinho powiedział, że Liverpool FC nie będzie miał najmniejszych szans z Milanem, jeśli pierwszy straci gola. Jego słowa sprawdziły się dopiero po dwóch latach. Kolejny finał włosko-angielski przyniósł mnóstwo emocji, niestety, bez takich zwrotów akcji, jak w Stambule. 

– Porażka dwa lata temu zostanie mi na całe życie, ale teraz jest inna historia. To my będziemy świętować – zapewniał przed pojedynkiem Gennaro Gattuso. Skończyły się medialne spekulacje, a przemawiać zaczęła postawa zawodników na boisku. Słowa pomocnika Milanu, w wielkich bólach, ale zaczęły się spełniać.

„The Reds”  od początku kontrolowali wydarzenia boiskowe. Raz za razem starali się zagrozić bramce Didy, jednak zwykle czegoś brakowało. Najbliższy powodzenia był Jermaine Pennant, którego strzał fenomenalnie wybronił brazylijski golkiper. Podopieczni Rafy Beníteza bardzo często uderzali z dystansu, ale do szczęścia było daleko. 

„Rossoneri” prowadzeni przez Kakę i Pirlo, pod koniec pierwszej połowy, fenomenalnie rozegrali swój atak pozycyjny. Seedorf wypatrzył Brazylijczyka, a ten był faulowany tuż przed polem karnym. Włoski dyrygent środka pola strzelił obok muru i trafił w Filippo Inzaghiego. Piłka po rykoszecie pokonała bezradnego Pepe Reinę. 

Hiszpański szkoleniowiec kolejny raz musiał wstrząsnąć swoimi zawodnikami. Chociaż tym razem Liverpool FC był lepszym zespołem niż AC Milan, to ponownie Anglicy musieli gonić wynik. Od pierwszego gwizdka drugiej połowy „The Reds” rzucili się do odrabiania jednobramkowej straty. Najbliżej tego po błędzie defensywy rywali był Steven Gerrard, jednak kolegów z drużyny uratował Dida. 

Przyczajony klub z Serie A wbił gwóźdź do trumny niecałe dziesięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry. Wówczas fenomenalnym prostopadłym zagraniem popisał się Kaká. Jego podanie na gola zamienił lis pola karnego, czyli Inzaghi. Włoski snajper zachował zimną krew i chytrym strzałem pokonał golkipera „Czerwonych”. 

Podopiecznych Rafy Beníteza stać było jeszcze na kontaktowe trafienie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego futbolówkę zgrał Daniel Agger, a Dirk Kuyt zmniejszył rozmiary porażki. W doliczonym czasie gry piłkarze Milanu trzymali piłkę daleko od swojego pola karnego, dzięki czemu wynik nie uległ już zmianie do ostatniego gwizdka sędziego. 

– Chciałem Liverpool. Chciałem ich, nie tylko ja, ale również moi zawodnicy. To było piękne, że dwa lata później mogłem zemścić się za Stambuł. Dobrze było dojść do finału Ligi Mistrzów, ponieważ nikt na początku sezonu na nas nie stawiał. Prawda jest taka, że ​​zwycięstwo pochodziło z gry moich chłopaków. Prawdziwi mężczyźni, ludzie, którzy pomagają sobie nawzajem na boisku i poza nim, walcząc o wspólny cel. Nie byliśmy faworytami, być może nie byliśmy nawet silniejsi niż Liverpool, ale podnieśliśmy trofeum, a to oznacza, że ​​byliśmy zespołem – tak wspominał finał włoski szkoleniowiec.

Podopieczni Carlo Ancelottiego, tym samym zemścili się na Liverpoolu za porażkę z 2005 roku. Być może nic nie jest w stanie pomścić finału w Stambule, ale 23 maja 2007 roku, to „Rossoneri” cieszyli się ze zdobycia najcenniejszego klubowego trofeum. 

Finał Ligi Mistrzów (Stadion Olimpijski, Ateny, 23-05-2007)

AC Milan – Liverpool FC 2:1 (1:0) Inzaghi 45', 82' – Kuyt 89' 

Milan: Dida – Jankulovski (Kaladze 79'), Maldini, Nesta, Oddo Seedorf (Favalli 90'), Pirlo, Ambrosini, Gattuso Kaká, Inzaghi (Gilardino 88'). 
Trener: Carlo Ancelotti.

Liverpool: Reina Riise, Agger, Carragher, Finnan (Arbeloa 88') Zenden (Kewell 59'), Mascherano (Crouch 78'), Gerrard, Alonso, Pennant – Kuyt.
Trener: Rafael Benítez. 

Sędzia: Herbert Fandel.


Czytaj więcej o: Liga Mistrzów, AC Milan, Liverpool FC, Anglia, Włochy, Carlo Ancelotti, Jose Mourinho, Rafael Benitez, Trenerzy, Ivan Gennaro Gattuso, Klasyka Ligi Mistrzów

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

  • „The Citizens” zagrali ekonomicznie, ale skutecznie

    W spotkaniu rozgrywanym pomiędzy Manchesterem City, a Feyenoordem faworyt mógł być tylko jeden. „Obywatele” zrobili swoje i zgarnęli kolejne trzy „oczka”.

    czytaj więcej
  • Napoli wygrywa u siebie, gol Zielińskiego

    Napoli grało u siebie z Szachtarem Donieck, o ile do przerwy utrzymywał się bezbramkowy remis, o tyle w drugiej połowie worek z bramkami posypał się tylko dla jednej drużyny. Swoją bramkę zdobył także Piotr Zieliński.

    czytaj więcej
  • Tottenham zwycięski, przełamanie Aubameyanga

    Na Signal Iduna Park Borussia Dortmund podejmowała lidera grupy, Tottenham. W tym spotkaniu gospodarze grali o "być albo nie być", w piękny sposób swoją niemoc strzelecką przełamał odsunięty ostatnio od składu, Pierre-Emerick Aubameyang. Pomimo tego to "Koguty" wrócą do domu w znacznie lepszych nastrojach.

    czytaj więcej
  • Niesamowity come back Sevilli. Liverpool stracił trzy bramki przewagi

    Każdy ma swój Milan. W pamiętnym finale Ligi Mistrzów, kiedy to Liverpool przegrywał 0:3 do przerwy, wydawało się, że wszystko jest rozstrzygnięte. Tak samo było we wtorkowym spotkaniu z Sevillą, jednak tym razem to "The Reds" roztrwonili pewne prowadzenie.

    czytaj więcej

Komentarze (2)

  • Hitsugaya_juve Ćwierćfinalista
    Tak jak pamietam final LM Dudek Dance, tak ten final slabo.
    Ciekawe czy Milan wroci na szczyt. Niezle transfery w tym roku ale to jeszcze nie to.
  • han64 Triumfator
    Z roku na rok nikt nie wróci na szczyt :) ale idą ostro w tym okienku a jak będzie w sezonie to się okaże :)

Twój komentarz

Zaloguj się, aby komentować. Nie masz konta? Zarejestruj się, szybko i wygodnie.