Gra o Tron vs. walka o nagrodę pocieszenia

Autor: Karol Brandt | 02.09.2017 08:00 | komentarzy: 0 | kategoria: Analiza |

Na to zapowiada się w grupie D, do której trafili ubiegłoroczny półfinalista oraz finalista rozgrywek. Pozostałe miejsca przypadły Sportingowi CP, który przed rokiem rywalizował z warszawską Legią, a także nowemu zespołowi byłego trenera „Wojskowych”, Besnika Hasiego.

Grupa D: Olympiakos SFP, FC Barcelona, Sporting CP, Juventus FC.

Olympiakos SFP przed rozpoczęciem eliminacji do Ligi Mistrzów zatrudnił Besnika Hasiego, któremu za cel postawiono awans do fazy grupowej najważniejszych rozgrywek europejskich. Mistrzowie Grecji swoje zmagania w kwalifikacjach rozpoczęli od trzeciej rundy. Na tym etapie pokonali w dwumeczu Partizan Belgrad 5:3. W rundzie play-off losowanie przydzieliło im rywala z Chorwacji, HNK Rijekę. W obu spotkaniach „Czerwono-biali” schodzili z boiska z wygraną, dzięki czemu awansowali oni do fazy grupowej Champions League. Tym samym, pierwszy cel postawiony przed albańskim szkoleniowcem został zrealizowany. Wielokrotny mistrz Grecji w letnim oknie transferowym dokonał aż 12 transferów, w tym Vadisa Odjidji-Ofoe, którego sprowadzono do Pireusu na osobiste życzenie byłego trenera Legii Warszawa. Belg kosztował 2,5 mln euro. Więcej zapłacono jedynie za najnowszy nabytek, Björna Engelsa (7,1 mln euro). Angaż ex-piłkarza „Legionistów” nie był do końca rozumiany przez greckich dziennikarzy, jednak 28-latek odegrał niebagatelną rolę w wywalczeniu awansu przez Greków (gol i asysta). W bieżącym sezonie ligowym piłkarze Olympiakosu rozegrali dwa spotkania, w obu zgarnęli trzy „oczka”, dzięki czemu przewodzą tabeli. Od sezonu 2011/2012 „Legenda” tylko raz nie uczestniczyła w fazie grupowej. Ta sytuacja miała miejsce w poprzedniej kampanii. W tym okresie największy sukces klub z Pireusu osiągnął w sezonie 2013/2014, gdy wyszedł z grupy C na drugiej pozycji (przed RSC Anderlechtem i SL Benfiką, lecz za Paris Saint-Germain), a następnie zmierzył się z Manchesterem United. W pierwszym meczu „Czerwono-biali” wygrali 2:0, lecz w rewanżu polegli 0:3. W tegorocznej fazie grupowej mistrzowie Grecji, przy dobrych wiatrach, mogą walczyć o trzecie miejsce, dające grę w fazie pucharowej Ligi Europy.

FC Barcelona do fazy grupowej przystąpi z jedną niewiadomą. Dyspozycją po stracie Neymara (4 gole i 9 asyst w poprzednim sezonie Ligi Mistrzów). Do klubu ze stolicy Katalonii zawitali m.in. Nélson Semedo i Ousmane Dembélé. Ten drugi pokusił się nawet o strajk w Borussii Dortmund, by tylko dołączyć do „Blaugrany”. Na celowniku wicemistrzów Hiszpanii znajdują się jeszcze Philippe Coutinho czy Riyad Mahrez, lecz latem żaden z tych piłkarzy nie trafił na Camp Nou. W związku z tym młody Francuz stanie przed arcytrudnym zadaniem, jakim jest zastąpienie Neymara. Jeśli ta sztuka mu się uda i będzie potrafił zagrać pod Messiego, co doskonale robił Brazylijczyk, „Duma Katalonii” ma spore szanse na końcowy sukces. Dodajmy, że w FC Barcelonie nie ma już Luisa Enrique, który postanowił odpocząć od futbolu. Jego miejsce na stanowisku trenera zajął Ernesto Valverde. Były trener Athletiku Bilbao na razie ma trudne początki, jak dotkliwa porażka w dwumeczu z Realem Madryt o Superpuchar Hiszpanii (1:5). W lidze jednak jego podopieczni radzą sobie całkiem nieźle, gdyż zanotowali dwie wygrane, nie tracąc choćby gola. W poprzednim sezonie „Blaugrana” pożegnała się z Champions League na etapie półfinałów. Wtedy lepsza okazała się „Stara Dama” (0:3 w dwumeczu). Należy jednak pamiętać, że w sezonie 2014/2015 piłkarze z Camp Nou gładko pokonali rywali z Turynu (3:1), dzięki czemu mogli wznieść trofeum. Z pewnością w obecnej kampanii także będą chcieli sięgnąć po końcowy laur.

Sporting CP, po zajęciu trzeciej pozycji w lidze, musiał nastawić się na grę w rundzie play-off. W której rywalem „Lwów” było FCSB (FC Steaua Bukareszt). W pierwszym meczu zawodnicy zarządzani przez Jorge Jesusa kompletnie zawiedli, remisując 0:0. Jednak w rewanżu pokazali oni wyższość nad rywalem, wbijając mu pięć goli i sami tracąc tylko jednego. Wynik ten oczywiście oznaczał awans do fazy grupowej, w której lizbończycy grali już przed rokiem, lecz z pewnością nie wspominają tego dobrze (ostatnie miejsce w grupie F, za Legią, Realem i Borussią). Także teraz nie będzie łatwo o coś więcej niż trzecie miejsce, oznaczające pozostanie w europejskich pucharach i ten cel jest w zasięgu zespołu z Estádio José Alvalade. W letnim oknie transferowym Sporting CP nie przeprowadził wyprzedaży, jak to ma w zwyczaju, lecz za 14 mln euro do Villarrealu odszedł Rúben Semedo, zaś „Lwy” zasilił Marcos Acuña, za którego zapłacono 9,6 mln euro. Inny ciekawy zawodnik, sprowadzony do stolicy Portugalii to Bruno Fernandes (8,5 mln euro). W lidze podopieczni Jorge Jesusa rozegrali cztery mecze i jak dotąd nie przegrali, dzięki czemu przewodzą tabeli. Warto dodać, że Sporting CP w ostatnich latach nieczęsto gościł w Lidze Mistrzów i poza ubiegłym sezonem, „Lwy” w tych rozgrywkach grały po raz ostatni w sezonie 2014/2015 i wówczas zajęły trzecią pozycję (wyprzedziły NK Maribor, lecz okazały się gorsze od FC Schalke 04 i Chelsea FC). W związku z tym trzecia ekipa poprzedniego sezonu portugalskiej ekstraklasy najprawdopodobniej stoczy bój z Olympiakosem o miejsce dające grę w 1/16 Ligi Europy.

Piłkarze Juventusu w minionej kampanii zajęli najgorsze z możliwych miejsc do zajęcia dla sportowca, tuż za tryumfatorem (Ligi Mistrzów). Tuż przed bieżącym sezonem z Juventus Stadium odeszli Leonardo Bonucci, Dani Alves czy Mario Lemina. Sprowadzono jednak kilka ciekawych nazwisk jak Bernardeschi lub Matuidi. Wydaje się, że największym kamieniem milowym letniego mercato w zespole z Turynu jest odrzucenie ofert za Paulo Dybalę (za Argentyńczyka proponowano nawet 160 mln euro). „Stara Dama”, podobnie jak „Blaugrana”, nie rozpoczęła dobrze bieżącego sezonu. Porażka z SS Lazio w Superpucharze Włoch wywołała niemałe zaskoczenie, lecz oba mecze ligowe pokazały, że najprawdopodobniej blamaż z rzymianami był tylko wypadkiem przy pracy. Obecnie mistrzowie Włoch przewodzą tabeli Serie A, mając na swoim koncie sześć punktów. Ostatnie sezony pokazują, że Juventus FC znajduje się wśród największych klubów w Europie i śmiało może mierzyć w zdobycie pucharu Ligi Mistrzów.

Typ LigaMistrzow.com: Awans Juventusu i FC Barcelony.  

Czytaj więcej o: Liga Mistrzów, FC Barcelona, Juventus Turyn, Olympiakos Pireus, Hiszpania, Włochy, Analizy, Portugalia, Grecja, Sporting Lizbona

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (0)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze