Wielkie powroty do Ligi Mistrzów i ciężki los outsidera

Autor: Kacper Chwedoruk | 04.09.2017 20:00 | komentarzy: 1 | kategoria: Analiza |

W tym sezonie Champions League grupa E okazała się być grupą powracających klubów do Ligi Mistrzów. Na jej czele stoi triumfator rozgrywek z 2005 roku, czyli Liverpool FC.

Grupa E: Spartak Moskwa, Sevilla FC, Liverpool FC, NK Maribor. 

Losowanemu z pierwszego koszyka sensacyjnemu mistrzowi Rosji nie przydzielono najgorszych rywali. Spartak Moskwa jednak od początku sezonu nie zachwyca. Zaledwie dwa zwycięstwa w pierwszych ośmiu kolejkach ligowych, pozwalają na odległe, dziewiąte miejsce w tabeli. Rosyjski klub miał trzy poważne testy w lidze i każdy z nich skończył się fatalnie. Dwie porażki w derbach Moskwy z CSKA i Lokomotiwem oraz ostre baty od Zenita (1:5) sprawiają, że stołeczny zespół ma problemy w rozgrywkach już od samego startu. Zawodnicy Spartaka muszą jak najszybciej odnaleźć formę z poprzedniego sezonu, bowiem w innym wypadku powtórzenie sukcesu sprzed roku może okazać się niemożliwym do wykonania. Tym bardziej, że dwaj główni potentaci są rozdrażnieni. Kadra, jaką dysponuje Massimo Carrera nie jest nadzwyczaj szeroka, co może okazać się dużym kłopotem w walce na kilku frontach. Sprowadzenie trzech piłkarzy plus wypożyczenie Mario Pašalicia z Chelsea FC nie gwarantuje dużej jakości, co doskonale widać w pierwszych spotkaniach sezonu. Małe zmiany w składzie z reguły oznaczają większe zgranie zawodników, jednak w przypadek Spartaka widzimy, że każda reguła ma swój wyjątek.

Sevilla FC z kolei początek rozgrywek może zaliczyć do jak najbardziej udanych. Mimo, iż andaluzyjski zespół grą nie zachwyca, to swoje cele osiąga. Wygrany baraż o fazę grupową Ligi Mistrzów z wicemistrzem Turcji, a także cztery punkty w dwóch meczach La Ligi, pozwalają kibicom tego klubu pozytywnie patrzeć w przyszłość. Oczywiście, jak to w przypadku drużyny z Ramón Sánchez Pizjuán bywa, byliśmy świadkami dużych zmian kadrowych. Strata tak ważnych zawodników jak Vincent Iborra, Vitolo, Rami, Mariano i Tremoulinas na pewno jest odczuwalna. Jeśli do tego dodamy kończące się wypożyczenia Samira Nasriego, Luciano Vietto czy Stevana Jovetićia, to okaże się, że Sevilla FC musi zmienić niemalże całą jedenastkę w porównaniu z poprzednim sezonem. Luki po powyżej wymienionych zawodnikach mają wypełnić tacy piłkarze jak: Jesús Navas, Nolito, Luis Muriel, Simon Kjaer, Ever Banega czy wypożyczony z FC Schalke 04, Johannes Geis. Ogromna ilość transferów – być może właśnie to powoduje, że gra zawodników Eduardo Berrizo nie wygląda zbyt pięknie, jednak trzeba oddać, że na ten moment jest skuteczna. 

Najlepiej w tej grupie wygląda Liverpool FC, który wraca do najważniejszych rozgrywek klubowych po dwóch sezonach rozbratu. W tym sezonie chce osiągnąć coś więcej niż faza grupowa. Potwierdza to między innymi fakt, iż klub z Anfield za wszelką cenę zatrzymał u siebie Philippe Coutinho, który nawet płaczem nie przekonał FSG do pozwolenia na transfef do FC Barcelony. Brazylijczyk stracił zaufanie Jürgena Kloppa, jednak Niemiec wie, że jest on najlepszym zawodnikiem Liverpoolu i oficjalnie włączył go do szerokiej kadry na fazę grupową LM. Poza uporem w przypadku Coutinho, „The Reds” wzmocnili skład Mohammedem Salahem, Alexem Oxlade-Chamberlainem, Andrew Robertsonem oraz Dominiciem Solanke. Każdy z tych transferów na razie się spłaca, jedyną niewiadomą jest OX, który na Anfield przeniósł się ostatniego dnia okienka transferowego. Podopieczni Jürgena Kloppa w pierwszej kolejce zaliczyli falstart, remisując 3:3 z Watfordem, ale od tego momentu wygrywali raz za razem. Dwa zwycięstwa w IV rundzie eliminacji zapewniły spokojny awans do fazy grupowej LM. Zaś dwa triumfy ligowe pozwoliły wskoczyć tuż za plecy liderującego Manchesteru United. Imponująco wyglądał przede wszystkim ostatni mecz z Arsenalem, który piłkarze Liverpoolu wygrali 4:0. Z taką grą, zawodnicy z Anfield są zdecydowanym faworytem grupy E. 

Ostatnim zespołem jest NK Maribor. Mistrz Słowenii również przebrnął kwalifikacje, jednak wszystko wskazuje na to, że będzie jedynie dostarczycielem punktów. Gol strzelony na boisku Hapoelu Beer Szewa dał powrót do Ligi Mistrzów Mariborowi, który musiał czekać na tę chwilę dwa lata. Zawodnicy Darko Milanicia początek sezon mają fenomenalny. Nie tylko ze względu na wspominany awans do Champions League, ale również w lidze wiedzie im się świetnie. 17 punktów w pierwszych siedmiu kolejkach wygląda imponująco, jednak wystarcza tylko do zajęcia drugiego miejsca w tabeli. Słoweński klub od początku sezonu pokazuje, że po raz kolejny chce zostać mistrzem swojego kraju. Wszystko wskazuje na to, że to mu się uda, jednak najgroźniejszy rywal, jakim jest NK Olimpia Ljubljana, nie zamierza się poddawać. O ile brak transferów na wyniki na krajowym podwórku nie wpłynie, to brak ogranych w Europie zawodników może okazać się brzemienny w skutkach. Celem Mariboru był awans do Ligi Europy, więc już na początku roku wykonali 110 procent normy, a goszczenie takich klubów jak Liverpool FC czy Sevilla FC będzie wielkim przeżyciem dla kibiców, ale też wszystkich pracowników klubu ze Słowenii. 

Typ LigaMistrzow.com: Awans Liverpoolu i Sevilli. 

Czytaj więcej o: Liga Mistrzów, Liverpool FC, Sevilla FC, Anglia, Hiszpania, Rosja, Analizy, Spartak Moskwa, Słowenia, NK Maribor

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (1)

  • Hitsugaya_juve Ćwierćfinalista
    Z szacunkiem do tych klubow ale gdy patrze na ta grupe to widze LE a nie LM.

Twój komentarz

Zaloguj się, aby komentować. Nie masz konta? Zarejestruj się, szybko i wygodnie.