Walki „Kogutów” na salonach! Co na to „Stara Dama”?

Autor: Karol Brandt | 18.12.2017 12:00 | komentarzy: 0 | kategoria: Analiza |

Tottenham Hotspur wreszcie zawitał w fazie pucharowej Ligi Mistrzów i podobnie jak w 2011 roku, trafił na włoski zespół. Juventus FC, po przegranym finale z Realem Madryt, pała żądzą rewanżu, na który jednak będzie musiał poczekać, gdyż los splótł go z rywalem grupowym mistrzów Hiszpanii, zespołem prowadzonym przez Mauricio Pochettino.

Juventus FC nie rozpoczął zbyt dobrze zmagań w Lidze Mistrzów. W pierwszej kolejce „Stara Dama” poległa z Barceloną 0:3. Jednak później wróciła na właściwą drogę i odniosła trzy zwycięstwa i dwa remisy, co przełożyło się na 11 „oczek” i awans z drugiego miejsca w tabeli.

Tottenham Hotspur ma za sobą bardzo udaną fazę grupową. 5 zwycięstw i jeden remis (z obrońcą trofeum) to doskonały wynik. Zespół z Anglii zgromadził 16 punktów i awansował do 1/8 finału z pierwszej pozycji w tabeli.

 „Koguty” przed sobotnim starciem z Manchesterem City zajmowały czwarte miejsce w tabeli Premier League. Po porażce z „Obywatelami” londyńczycy spadli na siódmą pozycję, lecz do czwartego Liverpoolu tracą tylko trzy „oczka”. „Stara Dama” w niedzielę zanotowała wysokie zwycięstwo nad Bologną, co w połączeniu z blamażem Interu Mediolan, dało jej pozycję wicelidera tabeli Serie A. Do SSC Napoli turyńczycy tracą raptem punkt.

Ekipa Mauricio Pochettino strzeliła 15 goli, a straciła tylko cztery (dwukrotnie z Borussią oraz Realem). Natomiast zespół Massimiliano Allegri zdobył siedem bramek, a „Gigi” Buffon pięć razy musiał wyciągać piłkę z siatki (w tym trzy razy przeciwko „Blaugranie”).

Drużyna z Półwyspu Apenińskiego to przede wszystkim Buffon, a więc opoka defensywy turyńczyków. Legendzie włoskiej piłki od jakiegoś czasu dolegają problemy zdrowotne, dzięki czemu swoje szanse otrzymuje nasz rodak, Wojtek Szczęsny. Podobnie jak w Tottenhamie, tak i w Juventusie, wiele zależy od gry środkowych pomocników. Wśród nich na lidera wyrasta Pjanić, autor siedmiu asyst. W ataku króluje Higuaín, który m.in. w starciu z SSC Napoli strzelił gola na wagę trzech punktów. Argentyńczyka dzielnie wspiera Mandżukić. Tyle o atutach.

A co zawodzi? Przede wszystkim obrońcy, ale również skrzydłowi. Juventus FC w samej lidze stracił 14 goli, a przecież od zawsze słynął z żelaznej defensywy. Wynik 6:2 z Udinese doskonale obrazuje to, co jest dostrzegalne gołym okiem w zespole z Turynu. Cuadrado także nie przypomina siebie z zeszłego sezonu, nie wspominając już o Dybali, któremu chyba ciąży koszulka z numerem „10”. Argentyńczyk w Lidze Mistrzów wystąpił we wszystkich sześciu meczach i uwaga, nie strzelił ani jednego gola, oraz nie zaliczył ani jednej asysty. Wydawało się, że zespół w lecie został mocno wzmocniony, lecz jak na razie większość nowych twarzy w Juventusie zawodzi. Wystarczy wspomnieć o wiecznie kontuzjowanym Höwedesie, który rozegrał raptem 66 minut. Może do lutego pod tym względem coś się zmieni. Na to z pewnością liczą fani „Bianconerich” oraz sam Allegri.

Zespół grający od pewnego czasu na Wembley, opiera się na bramkarzu najwyższych lotów, szybkich i przebojowych bocznych wahadłowych, doskonale wyszkolonych technicznie środkowych pomocnikach oraz snajperze, który w ubiegłym sezonie został królem strzelców Premier League, jak również wybornym zmienniku, gotowym odwrócił rezultat w każdej chwili. Chodzi oczywiście o Llorisa; Daviesa; Trippiera/Auriera; Eriksena i Allego; Kane’a oraz Sona.

Nieco gorzej spisują się środkowi obrońcy, którzy m.in. zostali ośmieszeni przez piłkarzy Manchesteru City w ubiegły weekend. Podobnie jest w przypadku zmienników, gdyż poza wspomnianym Sonem oraz doświadczonym Llorente, trudno dopatrzyć się godnego następcy choćby Eriksena. Być może Mauricio Pochettino podczas najbliższego mercato uzupełni braki kadrowe, jednak na ten moment to największy mankament zespołu z Londynu.

Najwięcej goli w fazie grupowej dla Juventusu strzelili Gonzalo Higuaín i Mario Mandżukić (po dwa). W lidze najwięcej goli ma na swoim koncie Paulo Dybala (12). To on w Serie A wziął ciężar gry na swoje barki, gdy zaciął się jego rodak, Higuaín. Po stronie Tottenhamu w fazie grupowej najczęściej punktował Harry Kane (sześć razy), a wspierali go Heung-Min Son (trzy gole) oraz Dele Alli (dwa trafienia).

Ze względu na ogromne doświadczenie gry w Lidze Mistrzów, awans do dalszej części rozgrywek powinni wywalczyć piłkarze „Starej Damy”. Jednak nim rozpoczęła się faza grupowa, nikt nie przypuszczał, że „Koguty” wyprzedzą w tabeli BVB oraz „Królewskich”, a to stało się faktem. Zatem możemy spodziewać się wielu emocji oraz dwóch zaciętych pojedynków. Z pewnością spora część kibiców postawi na Tottenham, który gra widowiskowy oraz nowoczesny futbol, za którym niełatwo nadążyć, o czym przekonali się piłkarze Realu Madryt. Należy jednak pamiętać, jaki przebieg miały pojedynki „Kogutów” z zespołami z Manchesteru. Efektowność nie idzie zawsze w parze z efektywnością.

 

Typ LigaMistrzow.com: Awans Juventusu.

Czytaj więcej o: Liga Mistrzów, Juventus Turyn, Anglia, Włochy, Analizy, Polska, Tottenham Hotspur, Gianluigi Buffon, Gonzalo Higuain, Wojciech Szczęsny, Benedikt Höwedes, Heung-Min Son, Miralem Pjanić, Christian Eriksen, Paulo Dybala, Harry Kane, Dele Alli, Kieran Trippier, Juventus - Tottenham 2018-02-13, Tottenham - Juventus 2018-03-07

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (0)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze