Podsumowanie rundy jesiennej LOTTO Ekstraklasy 2017/2018 cz. 2

Dawid Ziółkowski | 25.12.2017 12:00 | komentarzy: 0 | kategoria: Analiza |

Z oglądaniem naszej rodzimej ligi jest jak z piciem alkoholu. Niby wiesz, że jutro będziesz miał kaca, będzie cię boleć głowa, samopoczucie w skali od 1 do 10 będzie się wahać w granicach -2, a i tak ochoczo zasiadasz do stołu (czy jak w tym przypadku przed telewizor). Za nami 21 kolejek sezonu zasadniczego Ekstraklasy, czy jak kto woli runda jesienna. Runda całkiem ciekawa.

Stracił szatnię, zyskał punkty

Mowa tu oczywiście o szkoleniowcu Legii Warszawa Romeo Jozaku. Chorwat dość niespodziewanie zastąpił we wrześniu Jacka Magierę i od początku nie miał lekko. Zaczął co prawda od pokonania Cracovii 1:0, jednak z kolejnych dwóch wyjazdowych starć legioniści przywieźli nie tylko zerowy dorobek punktowy, ale i bilans bramkowy 0:4 (0:1 z Jagiellonią i 0:3 z Lechem). Po meczu w Poznaniu trener ocenił, że futbol to nie gra dla dziewczynek a „kibice” ze stolicy postanowili wytłumaczyć zawodnikom ręcznie, że ich gra powinna wyglądać zdecydowanie inaczej. Mimo że środowisko piłkarskie i dziennikarskie w Polsce szybko ogłosiło rychły zawodowy zgon Jozaka i spisało drużynę na straty, ta niespodziewanie zaczęła wygrywać. Legia odniosła 5 zwycięstw z rzędu pokonując m.in. rewelacyjnego Górnika Zabrze. Szkoleniowiec z Bałkanów szybko ustawił zespół pod swoje dyktando, czego efektem jest fotel lidera na zakończenie 2017 roku. „Wojskowi” pierwszy raz od dwóch lat nie muszą gonić, a mogą zacząć odjeżdżać.

Na ławce trenerskiej circus, w tabeli 2. miejsce

Michał Probierz powiedział na początku obecnego sezonu bardzo ciekawe zdanie –  Jakby Probierz prowadził Lecha, przegrał w finale Pucharu Polski, zajął trzecie miejsce w lidze i teraz odpadł w pucharach, to by mnie za przeproszeniem powiesili za jaja. Lech pod wodzą Nenada Bjelicy w sezonie 2017/2018 to jedna wielka sinusoida. „Kolejorz” rozkręcał się po woli – zaczął od remisu z Sandecją Nowy Sącz (0:0) i porażki w Płocku z Wisłą (0:1) – jednak potem przyszła seria 7 meczów bez porażki zakończona we Wrocławiu (0:2 ze Śląskiem). Lech odbił sobie to niepowodzenie z nawiązką w prestiżowym starciu z Legią rozbijając mistrza Polski w świetnym stylu aż 3:0. Ta wygrana nie spowodowała jednak wzrostu formy a wręcz przeciwnie – 5 kolejnych spotkań to ledwie 4 wywalczone punkty. Bardziej niż z gry, drużynę można było zapamiętać z pełnych kolorytu i płomiennych tyrad Nenada Bjelicy. Słowa „skandaloza” czy „circus” odnoszące się do systemu VAR na stałe weszły do słownika polskiej piłki ligowej. Niestety, szkoleniowiec od żartobliwych powiedzonek szybko przeszedł do chamskich odzywek takich jak „Jebie te matter!” do sędziego Bartosza Frankowskiego w meczu z Piastem Gliwice. Lech potwierdził jednak swoją piłkarską klasę, w ostatniej tegorocznej kolejce ograł Bruk-Bet i wykorzystując potknięcia rywali, kończy rundę jako wicelider.   

„Górników” wejście smoka

Patrząc na wyniki, jakie od początku sezonu 2017/2018 osiągał Górnik Zabrze, można odnieść wrażenie, że ulubioną piosenką zawodników ze śląska jest kawałek Soboty „Z buta wjeżdżam”. Zabrzanie weszli do ligi razem z drzwiami i futryną. Zaczęli od zmasakrowania mistrza Polski Legii Warszawa. Podopieczni Marcina Brosza zdominowali „Wojskowych” pod każdym możliwym względem i we wszystkich elementach piłkarskiego rzemiosła. Drużyna zbudowana w większości z młodych piłkarzy z regionu takich jak Loska, Koj, Żurkowski czy Wolsztyński, wzmocniona doświadczonym Angulo w ataku, długo była nie do zatrzymania. Choć po udanej inauguracji przyszła porażka z Jagiellonią, to w 9 kolejnych starciach Zabrzanie nie ponieśli żadnej porażki (5 zwycięstw, 4 remisy). Mimo że ostatecznie Górnik przezimuje tuż za plecami Legii i przegrał w ostatnim meczu w tym roku z Cracovią aż 0:4, to ta runda była naprawdę świetna i efektowna – 40 strzelonych bramek i posiadanie w swoich szeregach lidera klasyfikacji strzelców mówi samo za siebie. Czegoż więcej może chcieć beniaminek ligi na półmetku rozgrywek?

Mamrot daje radę

Michał Probierz osiągnął w poprzednim sezonie historyczny wynik z Jagiellonią, doprowadzając zespół do wicemistrzostwa. Po tym, jak ogłosił decyzję o swoim odejściu wiadomo było, że zastąpienie go nie będzie łatwym zadaniem. Wymieniało się różne nazwiska, głównie trenerów zagranicznych (m.in. Bułgara Ljubosława Penewa), jednak Cezary Kulesza postawił ostatecznie na Ireneusza Mamrota, który 7 lat spędził w Chrobrym Głogów wykonując tam świetną pracę. Choć „Jaga” szybko pożegnała się z pucharami (tak jak większość naszych klubów), to w lidze prezentowała się więcej niż przyzwoicie. Warto wspomnieć, że białostoczanie mają na rozkładzie zarówno Legię (1:0), jak i Górnika (2:1), nie przegrali także z Lechem (1:1). Mimo że jesienią dotychczasowy lider ofensywy Cilian Sheridan nie był tak skuteczny, to godnie zastąpili go Arvydas Novikovas, Fedor Cernych czy Łukasz Sekulski i dzięki temu „Jaga” nie straciła kontaktu z czołówką. 

Teraz pozostaje tylko czekać na powrót ligowców na boiska. Rundę wiosenną zainauguruje mecz Wisła Płock – Górnik Zabrze, 9 lutego 2018 o godzinie 18.00. 

Miło nam poinformować, że wraz ze startem rundy wiosennej rozpoczniemy cotygodniowe publikacje raportów z polskich boisk. Dzięki temu nie przegapicie walki o miejsce w tabeli gwarantujące grę w eliminacjach do Ligi Mistrzów. Przypominamy, że przyszły mistrz Polski swój bój o udział w fazie grupowej najważniejszych rozgrywek europejskich rozpocznie od 1. rundy. 

Czytaj więcej o: Analizy, Polska, Lech Poznań, Legia Warszawa, Jagiellonia Białystok, Ekstraklasa, Górnik Zabrze

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

  • Raport ligowy: Spadkowicze #5

    Przekonujące wygrane APOEL-u oraz pożegnanie się z Pucharem Włoch SSC Napoli. To tylko część z ważnych wydarzeń, które zobaczyliśmy w pierwszym tygodniu nowego roku.

    czytaj więcej
  • W Hiszpanii bez zmian. Na Wyspach Brytyjskich zarabia się więcej!

    Niewiele zmienił nowy kontrakt w przypadku ekip spoza tzw. wielkiej trójki. Na Półwyspie Iberyjskim, pod względem przychodów, mniejsze ekipy nie mają szans na równorzędną walkę z angielskimi zespołami.

    czytaj więcej
  • Raport ligowy: Spadkowicze #4

    Tuż przed świętowaniem nowego roku kilka drużyn musiało jeszcze rozegrać swoje spotkania. Trzy punkty zanotowała tylko drużyna Arkadiusza Milika i Piotra Zielińskiego.

    czytaj więcej
  • Raport ligowy: Spadkowicze #3

    Przed świętami Bożego Narodzenia, drużyny, które nie zakwalifikowały się do dalszej fazy Ligi Mistrzów, rozegrały spotkania ligowe oraz pucharowe. Jak radziły sobie zespoły m.in. Piotra Zielińskiego, Bartosza Bereszyńskiego czy Kamila Glika?

    czytaj więcej

Komentarze (0)

Brak komentarzy, bądź pierwszym komentującym

Twój komentarz

Zaloguj się, aby komentować. Nie masz konta? Zarejestruj się, szybko i wygodnie.