Tytani na świeczniku. Nadchodzi zmiana warty?

Autor: Karol Brandt | 12.02.2018 20:45 | komentarzy: 1 | kategoria: Felieton |

Real Madryt w ubiegłym sezonie dokonał rzeczy niemożliwych. Wielu było zdania, że w ten sposób doprowadził do uszkodzenia całego mechanizmu. Przedtem nikt nawet nie zbliżył się do tego, by obronić Ligę Mistrzów. „Królewskim” się to udało. Czy obecne problemy ekipy z Santiago Bernabéu są pokłosiem wydarzeń, które miały miejsce w Walii? Jedno jest pewne. Podopiecznym Zinédine’a Zidane’a ukazał się komunikat o błędzie 404. Od tego czasu szukają oni formy. Jak dotąd bezskutecznie. Może odnajdą ją w swoich ulubionych rozgrywkach, w których tym razem los zesłał im godnych przeciwników.

3 czerwca 2017 roku. Real Madryt kończy pewną epokę. Epokę, w której żaden zespół nie zdołał obronić Ligi Mistrzów, aż do wspomnianego dnia. Wówczas wybiła godzina zero. Kibice „Los Blancos” chełpili się osiągnięciem swoich ulubieńców. Pogrążeni w euforii byli także piłkarze. Tytani, którzy właśnie przekroczyli progi edenu, dostąpili wielkiego zaszczytu. Dwóch pucharów z rzędu nie zdobyły takie legendy jak Maldini, Kahn czy Raúl. „Królewskim” pod wodzą Zizou się to udało. Mało tego, nie spoczęli oni na laurach i sięgnęli najpierw po Superpuchar Europy, a następnie Superpuchar Hiszpanii.

To właśnie w pierwszym meczu z Barceloną Cristiano Ronaldo zachował się irracjonalnie. Zupełnie tak, jakby ktoś wszedł w jego umysł i namówił do niecnego uczynku. I choć w pierwszym meczu ligowym piłkarze Realu Madryt gładko rozprawili się z Deportivo, to już w kolejnych spotkaniach wyraźnie odczuli brak swojego lidera. Jednak w Lidze Mistrzów „Królewscy” nadal imponowali formą, lecz również i w tych rozgrywkach na moment pojawił się błąd 404. 1 listopada podczas konfrontacji z Tottenhamem (porażka 1:3). Ostatecznie madrytczycy znaleźli się w fazie pucharowej, gdzie trafili na piekielnie groźnych w tym sezonie wicemistrzów Francji.  

„Paryżanie” uzbrojeni w Neymara i Mbappé rozszarpują kolejnych rywali, wyciskając z nich ostatnie krople krwi. 14 lutego na przeciw im staną spełnieni tytani, rekordziści rozgrywek, piłkarze Realu Madryt. Ten dwumecz elektryzuje cały piłkarski świat, który po prostu liczy na genialne widowisko. Z pewnością oba zespoły stać na atrakcje. Pytanie, czy to już czas na zmianę warty? W końcu zęby na tytuł poza PSG ostrzą sobie jeszcze „Obywatele”, „Bawarczycy” czy „Czerwone Diabły”. „Los Blancos” muszą dać z siebie wszystko, by z myśliwego nie przeobrazić się w zwierzynę, którą z miłą chęcią upolują chociażby podopieczni wiecznie głodnego sukcesów Josepa Guardioli.

Pomimo częstych usterek w obozie drużyny Zinédine’a Zidane’a, wydaje się, że para Real – PSG jest najmniej przewidywalna ze wszystkich. Bestia zawsze pozostanie bestią. Bez względu na poziom zaspokojenia apetytu, który jak powszechnie wiadomo, rośnie względem jedzenia. A przecież „Królewscy” nie żywią się byle czym, na pewno nie w ostatnich latach, gdy o tym, że są groźni przekonały się m.in. „Wilki”, które słyną z upodobania do polowań. Jednak i je 12-krotni zdobywcy Pucharu Europy przepędzili. Dziś liżą rany gdzieś w dolnej części tabeli Bundesligi. W końcu nikt mądry nie zadziera z samcem alfa. Chyba że w sześciu meczach strzela się 25 goli i bije rekord Ligi Mistrzów. Wtedy ego rośnie. Co na to Cristiano Ronaldo i spółka? Tego dowiemy się 14 lutego, w dzień zakochanych. Jednak z góry można założyć, że na Santiago Bernabéu nikt nie zostanie trafiony strzałą Amora, wręcz przeciwnie. Bestie rzucą się sobie do gardeł, a my będziemy mieli z tego pożywkę. Dzień wcześniej wystartuje 1/8 finału Ligi Mistrzów, a w menu Basel – Man. City i Juventus – Tottenham. Można najeść się do syta. Viva la Champions League!

*Tekst inspirowany utworem Pokahontaz ft. Kaliber 44 - 404

Czytaj więcej o: Liga Mistrzów, Real Madryt, Hiszpania, Francja , Felietony, Trenerzy, Paris Saint-Germain, Cristiano Ronaldo, Neymar, Zinedine Zidane, Kylian Mbappe

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

Komentarze (1)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze