Co w kadrze brzęczy?

Dawid Ziółkowski | 15.10.2018 21:30 | komentarzy: 0 | kategoria: Okiem kibica |

Po meczu w Bolonii 7 września byłem bardzo pozytywnie zaskoczony tym, co zobaczyłem na boisku i tym, co zaprezentowała reprezentacja w debiucie Jerzego Brzęczka. Nowe twarze, ciekawe stałe fragmenty gry i dość pechowy remis. Minął miesiąc i wszystko pękło jak mydlana bańka.

Po losowaniu Ligi Narodów można było być umiarkowanie zadowolonym, bo i rywale marketingowo fajni, a i sportowo wydawało się że możemy dać radę. Z Portugalią radziliśmy sobie w ostatnich latach dość dobrze (ostatnia porażka to 0:4 na MŚ 2002), a Włosi nie byli nawet namiastką drużyny, która w 2006 roku zdobyła mistrzostwo świata na niemieckich boiskach. Na Stadio Renato Dall’Ara długimi fragmentami nasza gra wyglądała zaskakująco dobrze i wielu dziennikarzy odtrąbiło na cztery strony świata informację, że „Biało-Czerwoni” wyszli z kryzysu. Taką narrację osłabił nieco słabiutki mecz z Irlandią, ale przed październikowymi spotkaniami mimo wszystko pojawił się optymizm.

Na mecze z Portugalią i Włochami selekcjoner niespodziewanie postanowił zmienić ustawienie i zagrać trójką w środku, bez klasycznych skrzydłowych, przed nimi ustawić Zielińskiego, a z przodu duet napastników. Było to rozwiązanie o tyle intrygujące, że we wrześniu będąc w gorszej sytuacji jeśli chodzi o skrzydła (brak powołania Grosickiego, praktycznie nie grający Błaszczykowski) zagraliśmy klasycznym 1-4-2-3-1, a teraz przy powołaniu pięciu bocznych pomocników postawiliśmy na zupełnie inny system. System który jak się okazało kompletnie nie wypalił. Przeciwko mistrzom Europy w teorii bliżej prawej strony miał grać Klich, a bliżej lewej Kurzawa. Pomocnika Leeds z oczywistych powodów ciągnęło do środka, a Zielu często zbiegał na prawą flankę. Kompletnie nie funkcjonowała u nas organizacja gry w środku pola, szczególnie po stracie i w momencie powrotu do defensywy. Grzegorz Krychowiak wyglądał co najmniej jakby miał w nogach przebiegnięty maraton – w drugiej połowie Portugalczycy byli dla niego tak szybcy, że nie był w stanie nawet złapać ich za koszulkę. Drugim minusem był brak asekuracji dla obrońców – piłkarze Fernando Santosa szybko zorientowali się, że Artur Jędrzejczyk nie jest nominalnym lewym obrońcą, więc głównie naszą lewą stroną sunęły kolejne ataki. Rafał Kurzawa przez cały swój pobyt na placu gry nie poczuwał się do zadań defensywnych i nie miał zamiaru pracować w obronie. Po prawej strony wcale nie wyglądało to lepiej. Do tego należy dołożyć słabą grę naszych stoperów, bo i Kamil Glik i Jan Bednarek byli w swoich interwencjach dość elektryczni a rywale mocno ograniczali im możliwość rozegrania piłki od tyłu, w czym szczególnie słabo wyglądał Bednarek. Nie pomógł także Fabiański, który mógł zachować się lepiej szczególnie przy bramce na 1:3. Końcowy wynik 2:3 był dużo lepszy niż gra, a trzy stracone gole, to i tak najniższy wymiar kary.

Wydawało się, że na mecz z Italią wrócimy do 1-4-2-3-1 bądź 1-4-4-2, ale jednak Jerzy Brzęczek znów postanowił wyjść tym samym ustawieniem, co 3 dni wcześniej. Zmieniony został jednak środek pola, ale gra trójki Szymański-Linetty-Góralski była tak finezyjna, jak wślizgi Jakuba Tosika. Karol Linetty dostał kolejną szansę i niestety znów jej kompletnie nie wykorzystał. Od piłkarza grającego w miarę regularnie w klubie Serie A oczekiwałbym, żeby wyróżniał się na tle piłkarzy Łudogorca Razgrad i Wisły Płock (z całym szacunkiem dla nich) i był w takim meczu liderem drugiej linii. Przeciwko Włochom uwypukliły się te same problemy co z Portugalią – chaos level hard w środku pola i momentami rozpaczliwa gra obronna, gdzie kilkukrotnie staliśmy w siódemkę we własnym polu karnym. Tak, staliśmy, bo grą można określić tylko zachowanie Włochów, którzy w trójkę potrafili nas rozmontować. Rywale jednym górnym podaniem mijali dwie nasze linie, ale na szczęście brakowało im trochę dokładności. Tak naprawdę „przy życiu” trzymał nas w tym meczu Szczęsny, który wreszcie zagrał na miarę swoich możliwości i już w pierwszej połowie miał 3 kapitalne parady. Podwójną zmianą w przerwie i wprowadzeniem skrzydłowych selekcjoner przyznał się niejako do błędu, co z resztą potwierdził w pomeczowym wywiadzie. Nie tylko kolejny raz dobór takiego ustawienia, ale niektóre decyzje personalne Brzęczka były dla mnie dziwne. Jakie? Na przykład wystawienie dwójki Lewandowski – Milik w ataku. Selekcjoner tłumaczył to chęcią sprawdzenia tej dwójki. Ale czy my nie wiemy jak oni ze sobą współpracują? Zagrali w duecie całe eliminacje do EURO 2016. Czemu nie wycisnąć tyle ile się da z Piątka, skoro jest w życiowej formie? Czy w sytuacji z końcówki meczu też spudłowałby jak Milik? Może nie i teraz rozmawialibyśmy w zupełnie innym tonie

Kolejna kwestia to ostatnia zmiana. Masz wynik 0:0, potrzebujesz wygranej, żeby zapewnić sobie pozostanie w dywizji A. Masz na ławce najskuteczniejszego napastnika Serie A. Co robisz? Oczywiście wprowadzasz Jędrzejczyka na lewą stronę obrony za Recę. A dlaczego? Bo jak tłumaczył Jerzy Brzęczek po meczu, Reca był już zmęczony i łapały go skurcze. Czemu więc wystawia od 1. minuty na tak newralgicznej pozycji zawodnika nie łapiącego się nawet do kadry meczowej Atalanty, skoro po lewej stronie można postawić np. na regularnie grającego w Sampdorii Bereszyńskiego? Dodatkowo po meczu dochodzi do dość jednoznacznego podważenia kompetencji trenera przez naszego kapitana w kwestii ustawienia właśnie. W polsatowskim studiu Andrzej Niedzielan powiedział, że niektóre rzeczy powinny zostać w szatni i ja się z tym zgadzam. Być może Lewandowski trochę zbyt zapatrzył się na Ronaldo, który dyrygował Portugalczykami w finale EURO we Francji albo Messiego, którego na niedawnym mundialu o zdanie pytał selekcjoner Argentyny Jorge Sampaoli. Brzęczek szybko ukrócił selekcjonerski zapędy RL9 prostym stwierdzeniem, że piłkarze są od grania, a nie wybierania taktyki. Dodał jeszcze, że na treningu Lewandowskiemu wszystko z próbą innego ustawienia pasowało. Czyli ktoś tu kłamie. Niepotrzebne to wszystko.

Daleko mi od skreślania Jerzego Brzęczka, bo to byłoby szaleństwo. Adama Nawałkę też nazywano na początku „małpą z karabinem”, po tym jak powoływał Kosznika, Brzyskiego czy Ćwielonga. Potem wszystko jednak zafunkcjonowało, jednak czasu na przygotowania miał znacznie więcej. Eliminacje startują już w marcu, a my w tej chwili jesteśmy w takim samym punkcie, jak po mundialu. Jak mawiał klasyk, problemem nie jest to, że reprezentacja jest w d..ie, tylko to, że zaczyna się w niej urządzać.

Czytaj więcej o: Polska, Trenerzy, Okiem kibica, Robert Lewandowski, Reprezentacja, Jerzy Brzęczek

Podziel się tym artykułem ze znajomymi

Skomentuj przez Facebooka

Treści o podobnej tematyce:

  • Pole, pole. Łyse pole…

    Śpiewali bracia Golec. Tyle że kolejne słowa tamtej piosenki to „Ale mam już plan”. Niestety, wiele wskazuje na to, że po trzech miesiącach pracy Jerzy Brzęczek nadal tego planu na reprezentację nie ma. I nie zanosi się, żeby to się prędko zmieniło.

    czytaj więcej
  • Zapowiedź: Man. City vs Man. United

    Jeśli ktoś nie ma pomysłu w jaki sposób świętować Dzień Niepodległości to zalecane jest, aby o 17:30 zasiąść głęboko w fotelu, zapiąć pasy i wystartować wraz z 177. derbami Manchesteru.

    czytaj więcej
  • „Der Klassiker” dla Borussii; 2 gole Lewandowskiego!

    Z pewnością tak pasjonującego pojedynku pomiędzy tymi klubami nie oglądaliśmy już od bardzo dawna.

    czytaj więcej
  • Zapowiedź: BVB vs Bayern

    W sobotę o godzinie 18:30 obejrzymy kolejny „Der Klassiker”, a więc starcie Borussii Dortmund z Bayernem Monachium. Ekipa z Zagłębia Ruhry ma sporo do udowodnienia, biorąc pod uwagę fakt, że trzy ostatnie pojedynki były rozstrzygane na korzyść drużyny Roberta Lewandowskiego. Szczególnie bolesna była porażka 0:6 w marcu 2018 roku. Kto tym razem zapewni sobie panowanie w rywalizacji gigantów niemieckiego futbolu?

    czytaj więcej
  • Dublet Lewandowskiego; Bayern o krok od awansu

    W meczu 4. kolejki mistrzowie Niemiec sięgnęli po trzy cenne „oczka”, a swój występ dwoma golami okrasił polski napastnik.

    czytaj więcej

Komentarze (0)

Komentarze są domyślnie ukryte dla niezalogowanych

Pokaż komentarze